O jedną naklejkę z ceną za dużo / Douglas

Kosmetyki, perfumy i akcesoria w perfumeriach nie należą zwykle do najtańszych. Dopiero rabaty, zniżki, kody promocyjne pozwalają mi na zakup wcześniej upatrzonych kosmetyków. Po części było i tym razem - na zakupy do Douglas udałam się z błahego powodu - dobicie 50 punktów do progu 450 i tym samym uzyskać bon zniżkowy na 40 zł. Aby je uzyskać musiałam zrobić zakupy za 100 zł (2 zł to 1 punkt). I od razu mówię - to nie jest hejt na Douglas czy inną perfumerię. Opisuję Wam moją "przygodę" ku przestrodze innych - sprawdzajcie, czy to, co zostało Wam spakowane i pamiętajcie ceny.


Jako że ja nie chciałam sobie nic kupić, to mąż miał wybrać sobie perfumy. Zainteresowały go CK Euphoria i Euphoria Intense. Różnica cenowa niewielka - 50 ml Euphoria to 229 zł, a Intense 249 zł. 30 ml buteleczek nie było, więc mąż zdecydował się na Euphorię Intense 50 ml za 249 zł.  Co ważne w całym zdarzeniu, to perfumy z półki do kasy zostały odniesione w rękach pani konsultantki i żadne z nas ich nawet nie dotknęło. Ja się ceną zbytnio nie zainteresowałam i minus dla mnie, za to mąż dobrze, że je zapamiętał.

Przy kasie dałam kartę lojalnościową, zapłaciłam, pani zapytała czy zapakować na prezent - dobrze, że z tego nie skorzystałam, po czym wrzuciła kartonik z flaszką do papierowej turkusowej torby z logo Douglas. Pominę fakt, że moje uszy zabolał tekst "tutaj dorzucam pani najnowszy PERFUM", chociaż ja ładnie podziękowałam za PERFUMY, to pani i tak nie zwróciła uwagi, że coś źle powiedziała.

Spakowałam manatki, wyszłam, a mąż mnie zapytał ile ja w końcu zapłaciłam. Wyciągam paragon, czytam 229 zł, a mąż, że powinno być 249 zł, wyciągam kartonik, a tam CK Euphoria. Nie Intense. Ta za 229 zł. I coś jeszcze. Na folii zabezpieczającej cena 229 zł była przekreślona, a obok naklejona nowa cenówka 159 zł. I zonk, karpik, zawieszka z naszej strony. Krótko mówiąc WTF?

Wróciłam do Douglas, mówię, że Euphoria miała być Intense, a nie zwykła, a drugie, że cena jest skreślona i jak już kupiłam zwykłą Euphorię, to chciałabym zapłacić za nią taką cenę, jaka jest tam naklejona, czyli 159 zł. 

Pani chwilę głową pokręciła głową, poszła do kierowniczki i z miną "zaraz cię, babo, uduszę" powiedziała, że mogę kupić te perfumy w cenie z kartonika tylko musi zrobić zwrot, z racji tego, że płaciłam kartą to zwróci mi 70 zł różnicy, odejmie mi punkty, nabije znów. 

Wypełniłam druczki, podpisałam, co miałam podpisać, zapytałam jeszcze o zestaw Clinique, ten, który kupiłam w Sephorze i wyszłam.

I takie są moje przemyślenia odnośnie tej sytuacji:

Dziwi mnie, że pani nie zauważyła, że wzięła nie ten zapach, który chciał mąż. Jeżeli już wzięła nie ten, to powinna iść go zamienić lub powiedzieć, to sama bym przyniosła odpowiedni zapach. Jeżeli widziała, że cena na kartoniku jest 159 zł to dlaczego wtedy nie np. przeprosiła, że kartonik jest uszkodzony i zamieni go, żebym ja nie widziała tej skreślonej ceny 229 zł i naklejonej nowej 159 zł. I, po fakcie, nie zdziwiło mnie, że pytała czy zapakować na prezent, jakbyśmy w domu zobaczyli, to już byłoby po fakcie, a tak zareagowaliśmy od razu. 

Po części, nasze zachowanie może nie było super, w końcu kupiliśmy perfumy 70 zł taniej, ale z drugiej strony, jestem zdziwiona taką "bezczelnością", wiecie typu "może się nie zorientuje". Nie wiem, może myślę inaczej, ale na dobrą sprawę panie konsultantki powinny sprawdzać jakie ceny są naklejone na produktach, żeby nie było właśnie takiej wpadki jak teraz. I nie powinny, pracując w perfumerii, gdzie sprzedaje się PERFUMY, używać zwrotu PERFUM. A ja nie muszę znać cen wszystkich perfum, nie muszę oglądać każdego kartonika, aby wiedzieć, która jest prawidłowa.

I teraz pytanie do Was, jak Wy byście zareagowali? Czy byliście w podobnej sytuacji, nie tylko w perfumerii, ale także w drogerii czy markecie?


26 komentarzy:

  1. trzeba było sprawdzić przy kasie, co dostaliscie, a nie teraz wylewsz gorzkie żale, o co kamna tak naprawdę, macie takie perfumy jakie chcieliście , taniej, więc w czym masz problem, ech polaczki, tylko narzekacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam na taki komentarz, w stylu Polaczki cebulaczki narzekaczki ;)

      Usuń
    2. niestety, ale mam wrażenie, że tak właśnie wszędzie się zachowujemy i narzekamy, przecież kupiłas to co chciałaś i taniej, więc zapytam jeszcze raz, o co kaman???

      Usuń
    3. poza tym wyzywasz ludzi od bezczelnych, zarzucasz im, że mają ochotę cię udusić itp. szkoda, że tak sympatyczny blog zamieniasz w stek wyzwisk i właśnie gorzkich żali, pzd. życzę więcej wiary w ludzi i optymizmu

      Usuń
    4. Dziękuję za miłe słowa odnośnie bloga, cieszę się, że tutaj zaglądasz i chciałabym abyś przy kolejnym razem się podpisał/a, lepiej wtedy się "rozmawia" wirtualnie. Nie napisałam, że pani konsultantka była bezczelna i chciała mnie udusić, tylko jej mina i zachowanie tak odebrałam. Jeżeli przychodzę do sklepu, bądź co bądź, ekskluzywnego, to miło mi by było aby sprzedający traktował mnie z szacunkiem tak jak ja traktuję jego i to nie tylko w momencie kiedy wydaję grubą kasę, ale też kiedy następuje pomyłka, czy z mojej winy czy też ze strony sprzedającego. Wszystko odbyło się kulturalnie i w poprawnej atmosferze, a przecież mogłabym od razu po wejściu drzeć japę i bluzgać jak to mnie ktoś chciał zrobić w ciula. Mogłam, ale tak nie zrobiłam, bo jestem optymistką i wiem, że więcej zdziała się spokojem niż nerwami. A sytuację opisałam dlatego aby dowiedzieć się, czy ktoś z czytelników mojego bloga znalazł się w podobnym położeniu. Nie chciałam nikogo urazić czy też narzekać . Dziękuję za uwagę i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    5. Absolutnie się z Tobą zgadzam.Po za ty gdybyś to Ty nie zauważyła,zapłaciłabyś wyższą cenę.Z jakiej racji pytam?To niestety też jest typowe-przecież dostałaś to co chciałaś to o co chodzi?Ano chodzi o to,że nie ważne czy pracujesz jako kasjer czy dyrektor-postaraj się być specjalistą na swoi odcinku pracy.Ten sam kasjer,który powie "przepraszam ale nie chcący wbiła i się zła cena,zaraz uzgodnię z kierownikiem jak mogę tą sprawę załatwić" wywoła u mnie wręcz chęć ulżenia mu w ciężkim zadaniu rozmowy z kierownikiem i jego doli w ogóle.Ale w momencie gdy robi łaskę,że musi ze mną rozmawiać to niestety budzi moją agresję.Na twoi m miejscu zareagowałabym tak jak Ty.

      Usuń
  2. Niestety i ja miałam podobne przygody i w Douglasie i Sephorze i nawet w MACu :/ Za każdym razem jak już zauważyłam to z wielką łaską poprawiały błąd i wydaje mi się, że takie mają odgórne polecenia :/ Żeby klienta zmylić, bo może nie zauważy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez tą "wielką łaskę" odechciewa się robić zakupy, zwłaszcza że zostawia się w perfumeriach czy MAC niemałą kasę :/

      Usuń
    2. No niestety. Czasami lepiej internetowo, ale wtedy często są problemy z kurierami :/

      Usuń
    3. Kurierzy to druga sprawa, jeszcze jak masz nr nadania czy link do śledzenia to pół biedy. Gorzej jak wiesz, że paczka jedzie tylko nie możesz sprawdzić gdzie jest.

      Usuń
  3. PRawo klienta : ... płacisz tyle ile widzisz na cenówce nie ma ale :P ( oczywscie najlepiej gdyby to byla cena niższa ^^ )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się w sumie pierwszy raz tak zdarzyło, że dostałam nie to, co chciałam i jeszcze w innej cenie, więc nie wiedziałam, jaka będzie reakcja.

      Usuń
  4. Właśnie z tego powodu zawsze po wyjściu sprawdzam cenę oraz swoje zakupy. Już kilka razy trafiłam na błąd i zawsze wracałam, żeby wyprostować sprawę. Sytuacje są różne, prawdopodobnie ekspedientka zeskanowała kod, stąd rozbieżność w cenie. To się często zdarza. Ważne że zareagowaliście i wszystko załatwiliście od ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale narzekać trzeba, co nie.hehe

      Usuń
  5. Obsługa klienta w naszych sklepach pozostawia wiele do życzenia. Nie żeby generalizować, ale wchodząc do sklepu chcemy być dobrze obsłużeni, w końcu płacimy uczciwie za produkty. Tu nie chodzi o narzekanie tylko stwierdzenie faktu. Na zachodzie taka ekspedientka od razu by przeprosiła bez robienia "łaski" bo potrafi przyznać się do błedu. Każdemu się one zdarzają bo nikt nie jest idealny, ale jeśli klient odnosi wrażenie, że celowo został wprowadzony w błąd to nie poprawi to nikomu humoru

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chodzę do tej perfumerii, bo jeśli nie zrobię większych/droższych zakupów, to patrzy się na mnie krzywo :) Po odejściu od kasy zazwyczaj przeglądam paragon.. ostatnio miałam dużo torebek i nie sprawdziłam, milutka Pani w sklepie X policzyła mi jeden ze składników paragonu 2x... Zorientowałam się w domu i już było po wszystkim :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie rozumiem takich sytuacji to chyba tylko dzieje sie w Polsce kiedy mieszkasz daleko od Polski to z roznymi rzeczami sie spotykasz, dzieki Bogu mam zawsze szanse zwrocic cos i pieniadze zostana mi zwrocone :) moim zdaniem slusznie ze zareagowalas tez bym tak zrobila i takie Panie trzeba szorstko traktowac

    OdpowiedzUsuń
  8. W każdym sklepie trzeba uważać na to co się kupuje i ile za to płaci. Łatwo paść ofiarą, nie zawsze jest to celowe, czasami wynika tylko ze zwykłej pomyłki. ale sytuacja bardzo nie fajna, dobrze, że Twój mąż w porę zauważył podwójną pomyłkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam takiej sytuacji...jeszcze. ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio w Douglasie pytałam o produkt, który mnie interesował. Cztery sroczki gadały ze sobą i musiałam się wtrącać w ich świergolenie, bo żadna nawet nie zauważyła, że potrzebuję pomocy. Próbowałam 3 razy przerwać rozmowę i pokazać ,,halo ja tu jestem!'' Za 3 razem po prostu wyszłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja oczywiście bym poszła do niej spowrotem i grzecznie pokazała, że na kartoniku jest przyklejona inna cena. Rzeczywiscie sytuacja conajmniej dziwna. Ja ogólnie jestem chora jak mam poprosić lub zapytać o coś panie obsługujące w Douglasie czy Sephorze, bo zawsze traktują mnie jak idiotkę i jakbym wg nie miała pojęcia o kosmetykach tylko dlatego, że wyglądam młodo i ubieram się raczej na sportowo... Zauważyłam, że zupełnie inaczej traktują mnie kiedy mam na sobie obcasy i pełen makeup co nie powinno jednak wpływać na obsługę klienta, ale jak mam np adidasy i bluzę a patrzę na kosmetyki droższych marek to czuje na sobie spojrzenia niemal jak na złodzieja...

    OdpowiedzUsuń
  12. Okropne jest to, że trzeba ludziom patrzeć na ręce, bo choć większość nie postąpiłaby tak, to jednak... nie brak takiego podejścia, jakie opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety w wielu sklepach tak jest. Często mają problem żeby zwrócić różnicę. Zawsze mnie to dziwi, bo gdybyś Ty zapłaciła te 70zł za mało to od razu by zauważyli hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż wstyd dla takich perfumerii, że robią ludzi w bambuko i jeszcze "trudno" im naprawić błąd. Przyznam, że mnie często dodatkowo irytuje sam poziom obsługi. Nie raz i nie dwa spotkałam się z tym, że pani wręcz rzucała mi podenerwowane spojrzenia, że w ogóle weszłam i zechciałam powąchać jakąś wodę toaletową, o pomocy i doradzeniu nie wspominając. Po prostu zwykle panie tam są niemiłe i nie wiem czy tylko ja mam taki niefart, czy inni też się z czymś takim spotykają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie. W Rossmannie nie można przejść niezauważonym. Ochroniarz zawsze za każdym chodzi, staje na końcu alejki i 'lustruje' czy aby na pewno nie zabrałam pilniczka do paznokci za 1.50 zł czy kremu za 5 zł ;) . Nie lubię tego takiego ich 'lustrowania' , stania metr ode mnie i patrzenia mi na ręce gdy chcę sprawdzić perfumy lub kolor podkładu... O pomocy przy wyborze czegokolwiek nie warto mówić bo jest tak samo jak w komentarzu wyżej .. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!