Kosmetyki zza zachodniej granicy / Balea

W sierpniu przywiozłam torbę pełną kosmetyków z czeskich DM. Dziś mogę Wam śmiało napisać, że te cztery pozycje Balea, które chcę Wam przedstawić, stały się moimi ulubieńcami. Żałuję tylko ograniczonego dostępu, bo ceny są przyjemne /oczywiście te obowiązujące w DM, a nie w sklepikach z chemią niemiecką, bo tam są często dużo za duże/.




Nawilżający krem na dzień z olejem migdałowym i ekstraktem z malwy 50 ml/ok.78 kc - 12 zł. Krem znajduje się w miękkiej, plastikowej tubce z wygodnym zapięciem na zatrzask, a ta w kartoniku, na którym są wszystkie informacje. Zapach kremu jest delikatny, kwiatowy, nie denerwuje mojego nosa. Dzięki swojej dość gęstej konsystencji, kosmetyk zadowala wydajnością - tubka starczyła mi na ponad 2 miesiące. Świetnie się rozprowadza, nie zostawia tłustej warstwy. Zarówno podkład w płynie (matujący Paese) jak i mineralny (Annabelle Minerals) bardzo dobrze z nim współpracują. Krem idealnie nawilża skórę twarzy, wszystkie ewentualne suche skórki są wygładzone, a cała twarz wygląda promiennie. Nie zapycha, nie powoduje powstawania krostek czy podrażnień. Jak będę tylko w DM to robię jego zapas, bo bardzo go polubiłam. 


Krem pod oczy z mocznikiem, olejem jojoba i avocado 15 ml/ok.78 kc - 12 zł. Tutaj również mamy miękką tubkę ze standardowym aplikatorem, całość zapakowana w kartonik. Krem ma lekką, ale treściwą konsystencję, 3 kropeczki na dolnej powiece pozwalają na całej jej nakremowanie. Nie ma zapachu, podrażnia jedynie przy dostaniu się do środka oka. Korektory Bell oraz Alverde dobrze się na nim rozprowadzają. Najważniejsze działanie - skóra jest idealnie nawilżona (dosłownie depcze po piętach mojemu ulubionemu Clinique All About Eyes Rich), zmarszczki mimiczne dzięki temu mniej widoczne, a całe oko wygląda na bardziej wypoczęte. Jego też koniecznie zakupię w większej ilości gdy tylko będę miała do niego dostęp.


Żel pod prysznic Brasil Mango 300 ml/ok. 33 kc - 5 zł. Kosmetyk o średnio gęstej konsystencji i nieziemskim, mocno orzeźwiającym, owocowym zapachu mango i grejfruta zamknięty jest w butelce z zatrzaskiem. Plus za możliwość postawienia jej na głowie i zużycie zawartości do końca. Szkoda tylko, że tak jak mocny jest zapach tak szybko znika z ciała czy łazienki. Żel bardzo dobrze się pieni, jest niesamowicie wydajny - nalewam go dosłownie pół łyżki na myjkę w kształcie kwiatka i mogę umyć całe ciało, piany jest bardzo dużo. Balea czasem potrafi wysuszyć skórę, czasem nie odczuwam ściągnięcia, ale dla mnie to nie ma znaczenia, bo i tak zawsze, albo nakładam olejek bądź oliwkę, albo balsamuję ciało. W zapasie mam jeszcze kilka żeli Balea, ale na pewno będąc w DM zakupię kolejne butelki, choćby dla tego chwilowego zapachu i dobrej wydajności.


Dwufazowy płyn do demakijażu oczu 100 ml/ok. 68 kc - 11 zł. Standardowa buteleczka za zakrętką, otwór odpowiednio dozuje zawartość. Dwie warstwy zmieszane ze sobą, dzięki swojej "tłustości" dobrze usuwają makijaż, nawet ten wodoodporny. Płyn nie daje "mglistości" w oczach, nie rozmazuje całości wokół. Oczywiście łatwość usunięcia grubej kreski czy ciemnych cieni zależy od czasu przytrzymania płatka z płynem na powiece. Dwufazówka Balea jest porównywalna do płynów Bielendy i znajdzie się w mojej szafce ponownie.

Poniżej możecie zobaczyć jak przy szybkim i niezbyt mocnym pociągnięciu, zmywa cienie, kredki i eyeliner. Do testu użyłam cienia Inglot (bez i z bazą ArtDeco), wodoodporną kredkę Sephora, kredkę Catrice oraz eyeliner Maybelline.


 Szkoda, że kosmetyki Balea nie są dostępne np. w Rossmannach i sklepiki z chemią niemiecką windują mocno ceny, przez co np. żel pod prysznic, który normalnie w DM kosztuje ok. 5 zł, tak ja kupiłam za 12 zł. Ja rozumiem, że trzeba po nie jechać, kupić i wrócić, ale jednak myślę, że to dużo za dużo w przypadku żeli pod prysznic. Wtedy jedynie, moim zdaniem, warto kupować kosmetyki do pielęgnacji włosów czy twarzy.

Co o tym myślicie? Lubicie kosmetyki zza zachodniej/południowej granicy? Miałyście któryś z przedstawionych?

26 komentarzy:

  1. To w Niemczech zele wychodzą jeszcze taniej 0,55€ fakt ceny w PL za wysokie cieszę się, że mogę sobie przywieźć trochę kosmetyków z DMu chociaż raz do roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda mi się w majówkę w przyszłym roku śmignąć do Berlina to pewnie się znów obkupię :D

      Usuń
  2. Lubie te kosmetyki:) mam nadzieje ze uda sie uzupełnić zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczę, że uda mi się pojechać do Berlina to wtedy zaliczę bankowo DM :D

      Usuń
  3. Szkoda, że nie ma u nas DMów, ech ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by były, to już widzę otwarcie pierwszego DM i szał blogerek, bicie się przy półce z żelami pod prysznic i mazanie testerami Alverde :D

      Usuń
  4. Kupię ten krem pod oczy :) Dzięki za post, wiem pi razy oko i kasy wziąc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj jeszcze tutaj Podałam wszystkie ceny z paragonów w koronach czeskich i euro :)

      Usuń
  5. Nie miałam żadnego z tych produktów niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zapoznaj się z recenzjami i jak będziesz miała możliwość to wypróbuj, bo są tego warte :)

      Usuń
  6. Czechy bardziej na południu leżą, niż na zachodzie, ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak jak piszesz - Czechy są na południu, ale kosmetyki Balea są produkowane w Niemczech i również tam są dostępne, więc dlatego napisałam, że są zza zachodniej granicy :)

      Usuń
  7. Oj, zazdraszczam... Chętnie poznałabym te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak zazdraszczałam co czytam recenzję Balea czy Alverde, aż w końcu namówiłam męża na urlop w Pradze - taki niecny plan był przykrywką do zakupów :D Poszukaj może u siebie sklepików z chemią niemiecką, tylko ceny potrafią być bardzo wysokie :/

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie są dostępne w Polsce w takich cenach jak w Niemczech czy Czechach :/

      Usuń
  9. Mnie ten krem pod oczy niestety uczulił. Mimo że nie nakładałam go blisko linii rzęs to rano budziłam się z mocno podpuchniętymi i bolącymi oczami. Po paru dniach wytropiłam winowajcę.

    Co do windowania cen to nieraz normalnie przeginają. Za żel pod prysznic płacę w DE 55 centów, co nie daje w przeliczeniu nawet 3 złotych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że miałaś nieprzyjemności przy używaniu tego kremu :( A co do cen, ja rozumiem, że trzeba zarobić, ale to jednak dużo za dużo :/

      Usuń
  10. Ten żel po prysznic mam chyba gdzieś w swoich zbiorach:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie próbowałam choć żele pod prysznic i kremy do rąk i stóp mam :) Koło mojego nowego miejsca zamieszkania stoi Pani ogólnie z niemiecką chemią i muszę powiedzieć że mydło z dozownikiem Balea ma za 5 zł także nie drogo muszę się bardziej przyjrzeć asortymentowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz takie ceny to super, u mnie drożej, bo dalej od granicy. Wypróbuj koniecznie krem pod oczy, bo jest super :)

      Usuń
  12. Przechodzi mi powoli ochota na te kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pewnie też zbrzydną i wrócę do Rossmanna po żel Isany czy krem którejś polskiej firmy :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!