Zima pachnie jabłkiem z cynamonem i igłami świerkowymi z paczulą / Yankee Candle

Śnieg niedługo spadnie, zimę czuć już w powietrzu i nie tylko - w swoich zbiorach wosków Yankee Candle mam kilka takich wosków, które szczególnie lubię rozgrzewać w zimowych miesiącach. Ciekawa jestem, czy je znacie i czy Wam też ich zapach kojarzy się ze śniegiem, zimowym krajobrazem, ciepłymi kapciami i kocem?


Przed Wami Cranberry Chutney, Cherries on Snow, Red Apple Wreath, Sugared Apple, Apple & Pine Needle, Christmas Rose, Sparkling Snow, Season of Peace i Snow In Love.


Cranberry Chutney ma pachnieć żurawiną, skórką pomarańczową, rozmarynem, rodzynkami i miodem. Może ja trafiłam na zleżały wosk, bo intensywność zarówno w folii, jak i w kominku jest nikła. Stojąc blisko rozgrzanej tarty to czuję żurawinę i rozmaryn przeplatający się z miodem, ale im dalej od niej tak tylko zostaje żurawinowa cierpkość. To jest chyba najsłabszy pod względem intensywności wosk Yankee Candle, raczej znów go nie kupię, chyba że będę miała okazję powąchać stacjonarnie i przekonać się czy tylko mój egzemplarz był tak mało "pociągający".


Cherries On Snow brzmi apetycznie - słodkie czereśnie połączone ze słodkimi migdałami i lodową świeżością. Taki schłodzony deser z lekkiej pianki, polanej sosem czereśniowymi i posypany pokruszonymi migdałami. Wosk jest aromatyczny, słodki, ale nie przesłodzony. Świeżość troszkę jest tłamszona przez owoce, ale ciągle wyczuwalna. Zapach ma dobrą intensywność, malutka ilość wystarcza na wniknięcie w każdy kąt pokoju i reszty mieszkania. Bardzo go lubię i z pewnością uzupełnię zapas.


Red Apple Wreath, wianuszek z jabłuszek, ukraszony orzechami, laskami cynamonu z nutką syropu klonowego. Jabłka tutaj są soczyste, słodziutkie, cynamon prawdziwy i mocny - całość smaczna i świąteczna. Zwykle wszelkie jabłkowe świeczki pachną jak toaletowe odświeżacze. Tutaj tego nie ma, jabłka są tak prawdziwe jakby obok kominka był kosz pełen czerwonych owoców. Uwielbiam ten wosk, kojarzy mi się z domowym jabłecznikiem posypanym cynamonem i kruszonką. Odłamany mały kawałek daje zapach w całym mieszkaniu. Red Apple Wreath to mój must have wśród zimowych wosków Yankee Candle.


Sugared Apple - soczyste jabłko obsypane po stokroć brązowym cukrem z małym dodatkiem wanilii. W folii pachnie wyraźnie, ale dopiero po rozgrzaniu doszła do mnie ta wielka, przeogromna słodycz - jakbym widziała potężną kostkę cukru, a niej zatopione jabłko. Cukier jest bardzo dominujący, jabłko tylko lekko prześwituje przez jego nadmiar, ale sam zapach nie powoduje mdłości czy zawrotów głowy. Tarta pachnie długo i intensywnie, nie potrzeba jej wiele by czuć ją w całym mieszkaniu. Sugared Apple lubię rozpalać w zimowy poranek, kiedy biała pierzynka przypomina cukrową.


Apple & Pine Needle czyli gałązki sosny, cedru i cyprysu udekorowane jabłkami. Takie połączenie powinno być świeże, leśne i takie jest, chociaż zapach jest troszkę ciężki i w małych pomieszczeniach będzie zbyt mocny. Jabłka są słabo wyczuwalne dla mojego nosa, dużo mocniej czuję iglaste gałązki. Apple & Pine Needle bez wątpienia przypomina mi czas dekorowania zielonej choinki, wyciąganie pudełek z szafy, otwieranie kartoników z bombkami, kolorowe łańcuchy w różnych kolorach. Bardzo go lubię rozgrzewać właśnie w dzień "choinkowy" - choć troszkę nadaje zapachu sztucznemu drzewku.


Christmas Rose, zapach delikatnych płatków róż połączonych z nutami sosny.  W zapakowanej tarcie bardziej czuję sosnowe igliwie, rozgrzana nie daje w ogóle leśnego zapachu, a szkoda, bo jest to ciekawe połączenie. Róża nie jest tutaj tak różana jak w True Rose czy Fresh Cut Rose, za to daje perfumowaną słodycz. Christmas Rose jest woskiem intensywnym, w małej ilości nie będzie denerwował i męczył. Czuć go jeszcze długo po zgaszeniu podgrzewacza. Dzięki przełamaniu słodyczą tego kwiatowego zapachu, lubię go rozpalać późną jesienią, kiedy właśnie nadchodzi czas na częstsze zjadanie "słodkiego co nieco".


Sparkling Snow to migoczący śnieg o zapachu sosny, świerku i paczuli. Tarta w całości pachnie mocno chłodno, zimowo, lodowo, ale i drzewnie. Paląc ją widzę spacer leśną drogą, na igłach wiszą sople, a na gałęziach bieli się śnieżna pierzynka. Paczula ociepla troszkę ten obrazek, pięknie się miesza z zapachem sosny i świerku. Sparkling Snow to zapach chłodny, ale mocny, długo po rozgrzaniu roznosi się w mieszkaniu. Najchętniej go palę w dni, kiedy za oknem jest śnieg po kolana, a ja wróciłam z szalonej zabawy z synkiem.



Season of Peace - sezon na sprzątanie pokoju przed świętami BN pod wodzą bergamotki, mięty pieprzowej, drzewa cedrowego i paczuli. Otwarte na szybko okno, jeszcze ciepły kaloryfer, rozpalone świeczki, w jednej dłoni spray do czyszczenia mebli, w drugiej szmatka - tak kojarzy mi się ten wosk. Sucha tarta ma orzeźwiający, dość miętowy i wyraźny zapach, po rozpaleniu staje się delikatniejsza, zyskuje na słodkości bergamotki i oriencie paczuli.  Season of Peace nie jest na pewno typowo świątecznym zapachem, nie ma w nim ani goździków, ani jabłek z cynamonem, ale dzięki połączeniu mięty i drzewa cedrowego daje w mieszkaniu orzeźwienie przełamane kwiatem bergamotki.



Snow In Love - śnieżna miłość drzew iglastych i paczuli. Wosk zamknięty w opakowaniu nieźle daje po nosie paczulą i iglakami, ale nie takimi świeżo ściętymi tylko troszkę zleżałymi, nawet delikatnie opalonymi. Mi się kojarzy z górską chatką, wielką zawieją, gorącym kominkiem i ciepłym kocem. Zapach nawet w małej ilości wciska się w każdy kąt mojego mieszkania, wypełniając go lekkością w swojej ciężkości. 

Mimo że zima jak na razie omija nas szerokim łukiem, na termometrach temperatury dodatnie, to wieczorami z niecierpliwością rozgrzewam już te zimowe woski z nadzieją, że kolejnego dnia w końcu spadnie śnieg.

Który z tych wosków darzycie największą sympatią? Dla mnie pierwsza trójka to Snow In Love, Sugared Apple i Sparkling Snow :)

13 komentarzy:

  1. Sugared Apple to mój zimowy ulubieniec, w tę zimę też nie może go zabraknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie już temp. ujemne -2 już było;/
    korcą mnie te zapachy

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych najbardziej lubię chrismas rose i season of peace :) znam jeszcze kilka innych, ale te lubię najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sugared Apple moja milosc <3 mogę go palić cały rok i mogłabym miec takie perfumy... totalnie moj zapach

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam żadnego z tych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba muszę przyjąć Twój sposób przechowywania wosków :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze nie miałam żadnego :) aż mi sie teraz smutno zrobiło . Chyba wszyscy już je mają !

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie zima to również zapach jabłka z cynamonem oraz wanilii z pomarańczą. Jednak tym woskom mówię NIE i wybieram świeczki z biedronki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja jakoś ostatnio nie mam pociągu do wosków... Niby gdy je widzę, to mam ochotę kupić, ale zapalić... jakoś już mi się nie chce. Lubię teraz w domu zapach powietrza po wietrzeniu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie specjalnie przepadam za YC, ale mam w domku i świeczki oraz olejki zapachowe i tym podtrzymuję łądny zapach w mieszkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dwa z nich znam i sama lubię :) A co niektórym będę musiała się bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a gdzie mozna kupic wosk ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam co za zapach.pl, Candle Room, goodies.pl Mydlarnia Hebe itp :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!