Kosmetyczni ulubieńcy października / Balea, Nivea, ArtDeco, The Secret Soap Store

Nareszcie w domu :D Wszędzie dobrze, ale co własne łóżko to własne łóżko. Będąc u rodziców głównie biegałam po lumpeksach, więc wpis z nowościami się niebawem pojawi. A teraz przyszedł czas na kosmetycznych ulubieńców października.




 Balea znów podbiła moje serce - tym razem Krem pod oczy z mocznikiem (15 ml/12 zł). Standardowa tubeczka z wąskim ujściem kryje w sobie kosmetyk o treściwej konsystencji. Działanie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem - krem nie podrażnia, nie powoduje łzawienia, a świetnie nawilża moją skórę pod oczami. Nadaje niemal idealną gładkość i miękkość, skóra nie jest sztywna i potrzebuję dokładania drugiej kropelki. Depcze po piętach ukochanemu All About Eyes Rich Clinique, o którym możecie poczytać tutaj. Jeżeli będę miała tylko dostęp do DM to zrobię zapas tego kremu Balea, bo działanie, cena i wydajność są super.

Takie samo zaskoczona jestem działaniem Regenerującego kremu na noc Nivea Aqua effect, który kupiłam pod koniec września w promocji - wraz z Dwufazowym płynem do demakijażu oczu Nivea zapłaciłam 10 zł, czyli po 5 zł za kosmetyk. Podstawowa cena to ok. 20 zł. Krem zapakowany jest w standardowy słoiczek Nivea, ma maślaną konsystencję i niveowy zapach. Świetnie rozprowadza się na skórze i rzeczywiście bardzo dobrze ją regeneruje, nawilża i zmiękcza. W składzie nie ma parafiny, silikonów, co mnie dziwi jeszcze bardziej i cieszy. Wydajność jest zaskakująca - używam go minimum 4 razy w tygodniu /z przerwą na olejek Orientany i maseczki wchłaniające się/ - po używaniu przez 2 miesiące mam jeszcze 1/3 słoiczka. Krem jest naprawdę bardzo dobry i szczerze polecam Wam go wypróbować - ja na pewno zakupię go ponownie.

Przez okres letni nie malowałam często oczu, bo na plac zabaw "wystrojona" być nie muszę ;) W październiku wróciłam może nie do codziennego makijażu, ale na pewno robiłam go częściej. Budowa mojego oka jest specyficzna - mam nadmiar tłuszczyku nad powieką ruchomą i nachodzi on właśnie na powiekę, dzięki czemu cienie bez bazy zbierają się w załamaniu i paskudnie to wygląda. Z pomocą przychodzi mi zawsze Baza pod cienie ArtDeco (5 ml/37zł). Pachnie męskimi perfumami, dobrze rozprowadza się na powiece, nie zostawia takich drobinek, kuleczek nie dających się rozetrzeć. Cienie na nią nałożone trzymają się w moim przypadku 10-12 h bez szwanku, dodatkowo mają wzmocniony kolor. Nie mam problemu z ich zmyciem - micelarny płyn Be Beauty czy dwufazówka Balea radzą sobie bardzo dobrze. Jeżeli tylko mi się skończy, to na pewno pobiegnę do Douglas i sprawię sobie nowe opakowanie.

Makowe mydło z The Secret Soap Store to taki kosmetyk, który polubiłam od pierwszego użycia. Kostka o wadze 250 g kosztuje 12 zł, a wydajna jest niemożliwie. Ja używam jej zwykle po umyciu ciała żelem Balea, ale z powodzeniem czasami "skracam" czas prysznica i stosuję tylko to mydło, a potem nakładam na skórę oliwkę i mam mycie, peeling i nawilżanie w skrócie. Mydło pachnie mydłem, mogłoby mieć ładniejszy zapach. Zatopione w nim kuleczki maku świetnie ścierają martwy naskórek, przy mocniejszym nacisku czasami nieźle "poharatałam" sobie skórę, więc wrażliwcom go nie polecam. Skóra jest skrzypiąca i tak oczyszczona, że po osuszeniu aż mnie swędzi i koniecznością jest nałożenie grubo balsamu czy masła. Mydło jest niesamowicie wydajne i bardzo dobrze peelinguje skórę. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się je zużyć, ale jeżeli już to na pewno ponownie pojawi się w moich zapasach.
 
Czy Wy też, tak jak ja, oczekujecie pierwszego śniegu? Ja wolę biały puszek za oknem i szarówkę, od której głowa boli. W kominku same woski w stylu Cinnamon Stick czy Home Sweet Home żeby troszkę ocieplić ten November Rain :D

10 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie kremem pod oczki;) ja z tej serii miałam 3 produkty, najlepiej wspominam krem do stop

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawe to mydełko, kojarzy mi się ... z makowcem ,
    krem Balea to zaskoczenie, nie drogi a skuteczny , rzadko spotykane połączenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Makowe mydło! Takiego jeszcze nie miałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe to mydło, ale nie lubię maku wiec chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym aby kosmetyki balea były szerzej dostępne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiło mnie bardzo to mydelko i jego wygląd jest taki przyjemny

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na śnieg jak na zbawienie ;) A z Twoich ulubieńców nie znam żadnego ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie to mydłem mnie zaintrygowałaś - a krem NIVEA aktualnie sama używam jednak jeszcze nie wyrobiłam sobie o nim zdania :) Jeśli tak polecasz ten krem pod oczy Balea to sama może się kiedyś na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę sprawić sobie takie mydło :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Makowe mydełko wygląda interesująco :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!