Zimowe nowości zapachowe Yankee Candle / Co za zapach.pl

Wiecie, że mam manię na punkcie wosków zapachowych Yankee Candle. Uwielbiam je rozgrzewać zwłaszcza teraz, w okresie jesienno-zimowym, kiedy za oknem zimno i ciemno, a dom pachnie plażą, cynamonem czy ciepłym kocem. 
Dostępne są już cztery zimowe zapachy Yankee Candle: Angel's Wings, Icicles, Christmas Garland i Candy Cane Lane. Oczywiście nie mogło ich u mnie zabraknąć, więc kupiłam je w sklepie cozazapach.pl i dziś chciałabym je Wam przybliżyć.




Christmas Garland, czyli świąteczna girlanda ze świeżo ściętych gałązek świerkowych przybrana żurawiną. Troszkę bałam się świerkowego zapachu, bo zwykle tak pachną toaletowe odświeżacze, ale na szczęście się zawiodłam. Dla mnie ten zapach nie ma nic z tym wspólnego - czuć świąteczne drzewko dość wyraźnie, ale po piętach mu depcze słodka żurawina. Nuty świerku są tak rzeczywiste, jakby w kąciku mojego pokoju stała pięknie ubrana, żywa choinka. Gdy wącham otwarte już opakowanie, to powstrzymuję się przed ugryzieniem tarty - tak smacznie pachnie słodyczą. Christmas Garland na pewno zagości w zakamarkach mojego domu w grudniu, a jeżeli wcześniej spadnie śnieg, to pewnie wtedy zacznę go "męczyć". Bardzo lubię takie świerkowe leśne nuty kiedy za oknem świat przykrywa biała pierzynka.


Icicles to zapach, który z opisu najbardziej mi się podobał, bowiem uwielbiam śnieżny las, mocno orzeźwiający, a do tego cynamon - połączenie miało być interesujące. Po powąchaniu zamkniętej jeszcze tarty, w mój nos uderzył bardzo mocna i ostra nuta drzewa sosnowego spowita dymem i cynamonem. Otwarta wosk pachnie lżej, dużo lepiej wyczuwam sosnę, a i cynamon jest wyraźniejszy. Rozgrzany zapach jest jeszcze bardziej delikatny, ale nie czuć śniegu, tego orzeźwienia, a liczyłam na zapach podobny do Winter Wonderland. Jestem trochę nim zawiedziona, bo liczyłam na taki zimny, skrzypiący śnieg połączony z sosną, ale ten też mi się podoba.


Candy Cane Lane to połączenie miętowych cukierków, słodkich ciasteczek i wanilii. Po otwarciu folii poczułam mocną miętę przeplecioną słodyczą. Dumałam długo, bo gdzieś już czułam podobny zapach, ale nie mogłam skojarzyć skąd go znam. Rozgrzałam kawałek tarty - miętowa słodycz nie jest tak ostra, dużo lżejsza i delikatniejsza, ale dalej bardzo orzeźwiająca. Myślałam dalej, co to może być, skąd znam taką mieszankę zapachów i nagle mnie olśniło - bardzo podobnie pachnie różowa guma Orbit dla dzieci, taka w listkach, tylko ona jest bardziej owocowa. Candy Cane Lane to zdecydowanie  numer jeden spośród całej zimowej czwórki.


Angel's Wings ma kusić słodyczą waty cukrowej, delikatnością płatków kwiatów i wanilią. Przez folię nie czułam mocnego zapachu, bałam się czy będzie wyraźny po rozgrzaniu, ale na szczęście moje obawy były bezzasadne. Po otwarciu słodycz wanilii jest wyraźniejsza, a mała ilość w kominku daje taką moc, że już po kilku minutach słodkości czuć w całym moim mieszkaniu. Mogłabym powiedzieć, że anielskie skrzydła są podobne do Vanilla Satin czy Vanilla & Honey, ale tutaj ta przyprawa jest dużo bardziej wyczuwalna i jakby ostrzejsza. Woń płatków kwiatów jest delikatna i lekko się przebija przez wanilię. Wosk jest słodki, bardzo słodki, ale bez obaw - nie dostaniecie mdłości, wręcz przeciwnie, będziecie się czuć jak w niebie. Jeżeli lubicie takie zapachy to z pewnością Angel's Wings się Wam spodoba - ja go polubiłam, mimo że wolę orzeźwiające zapachy. Na pewno umili mi długie zimowe wieczory.

Z tej zimowej czwóreczki najbardziej polubiłam Candy Cane Lane - połączenie mięty i słodyczy jest idealne. Angel'S Wings jest dobrym poprawiaczem humoru kiedy za oknem szaro i buro, a do tego kubek gorącej czekolady i  jestem w niebie. Icicles troszkę mnie zawiódł - śnieżne orzeźwienie jest troszkę małe, ale nuta sosny nadrabia jego brak. Christmas Garland będzie często gościł gdy za oknem pojawi się śnieg - sosna przypomni, że niedługo święta, a żurawina sprawi, że będę miała ochotę na ciasteczka.

Czekam komentarze z Waszymi odczuciami, a jeżeli jeszcze nie macie tych zapachów w swoich kolekcjach to koniecznie musicie je chociaż powąchać i zakupić te, które Was urzekną :)

14 komentarzy:

  1. Ja zamówiłam sobie wczoraj Angel's Wings ten z opisu najbardziej mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory przetestowałam tylko icicles, ale po Twoim opisie sprawię sobie chyba również christmas gerland :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie znam tych zapachów, ale... Chętnie przetestowałabym Candy Cane Lane :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie prezentują się :) ale jakoś nie ciagnie mnie aby robić recenzję YC :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam Icicles i Angel's Wings, który średnio mi pasuje choć jest otulający. Po Twoim opicie Icicles interesuje mnie jeszcze bardziej..

    OdpowiedzUsuń
  6. koniecznie przed świętami muszę się zaopatrzyć w christmas garland :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam jeszcze nietknięte zeszłoroczne, ale może mimo to wybiore sie do swiata zapachów i chociaż zobacze jak pachną ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Candy Cane Lane mnie zaciekawiło. Lubię słodkie zapachy, a mięta może być ciekawym dodatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. już bardzo nie długo będę miała wszystkie te woski :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Długo się wzbraniałam co do wosków, ale coraz bardziej blogosfera kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super ! Już wiem jaki będzie kolejny mój zakup ! :)

    Dałam drugie życie mojemu blogowi, nowy wygląd i recenzje. W wolnej chwili zapraszam ♥
    http://sandi-beauty-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. A kto nie ma manii na ich punkcie :) są cudowne, chciałabym wszystkie ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!