Projekt denko: lipiec, sierpień / Ulubieńcy denka / Księgowość kosmetyczna.

Wakacyjny projekt denko wbrew pozorom nie jest duży, wielka za to księgowość kosmetyczna. Poszalałam z zakupami i na trzy miesiące zakładam szlaban. W grudniu pewnie będzie dzień darmowej dostawy, więc podejrzewam, że skorzystam z tej opcji ;)




Pielęgnacja twarzy


W ciągu wakacji zużyłam troszkę buteleczek z olejami: ze słodkich migdałów 100 ml/13 zł, z pestek moreli ze sklepu e-naturalne.pl 30g/6,90 zł oraz macerat z kasztanów z Zrób sobie krem 30 ml/7,20 zł. Dzięki maceratowi moja płytko unaczyniona skóra zyskała ukojenie, naczynka były uspokojone i mniej widoczne. Olej ze słodkich migdałów oraz ten z pestek moreli dawały idealną gładkość i delikatność skórze, nie powodowały powstawania zaskórników czy krostek. 
Woda kwiatowa z kwiatów róży damasceńskiej zaskoczyła mnie zapachem, wcale nie różanym. Kwiatowym, ale dla mnie bliżej nie określonym (dużo ładniej pachniał hydrolat różany z Biochemii Urody). Dobrze odświeżała skórę w ciągu upalnego dnia i koiła naczynka.
Peeling z czarnej porzeczki z ZSK 50g/3,99 zł dobrze się sprawdzał w połączeniu z żelem do mycia twarzy, z pianką bardziej czułam ziarnistość i działanie nasionek. Łączyłam go także z glinką /glinka biała + peeling z czarnej porzeczki + kwas hialuronowy/, taką maseczkę peelingującą nakładałam na twarz, po 10-15 minutach masowałam twarz i spłukiwałam wodą - gładkość, delikatność i matowość to lubiłam w tej maseczce.
Witaminę A w kapsułkach 30 szt/3 zł używałam pod oczy mieszając z różnymi olejami, na całą twarz gdy czułam, że skórze czegoś brakuje, dokładałam do kremu do rąk, wmasowywałam w skórki i paznokcie. Generalnie używałam do całego ciała i każda z Was powinna mieć jej zapas w swojej kosmetyczce.


Markę Fitomed bardzo lubię, kosmetyki są tanie, składy mają rewelacyjne i w dodatku to polska firma. Płyn różany, 150 ml/11 zł, zakupiłam pod wpływem blogosfery i cieszę się, że go mogłam wypróbować. Zapach przecudny, lekki, różany, taki jak powinien być. Wielką przyjemnością było jego używanie - podrażnienia po umyciu twarzy wodą były niwelowane, naczynka uspokajane, ściągnięcie jakby "rozcinane" i skóra stawała się ponownie miękka i delikatna. 
Krem przeciwzmarszczkowy 2 w 1 Corine de Farme, 50 ml/17 zł. kupiłam aby stosować na skórę pod oczami, ale z czasem zużywałam go do całej twarzy. Obszar pod dolną powieką dzięki temu kosmetykowi stawał się dobrze nawilżony, zregenerowany i wygładzony. Nie zauważyłam nowych zmarszczek, chociaż stosowałam ten krem zamiennie z All About Eyes Rich Clinique /ten droższy na noc, tańszy na dzień/ - taki duet sprawił, że w końcu poczułam, że moja skóra jest dopieszczona. W połowie opakowania dopadł się do niego mąż i u niego krem "usunął" skórki i wyraźnie nawilżył i udelikatnił skórę.
Dwufazowy płyn do demakijażu Bielendy 120ml/10 zł dobrze usuwał makijaż, wodoodporny tusz do rzęs /chociaż z Clinique High Impact Curling miał lekki problem - kruszył tusz/, nie podrażniał oczu, nie zostawiał ich zamglonych. Dla mnie to bardzo dobra dwufazówka.
Gąbeczkę Calypso 2 szt/5 zł wprost kocham i uwielbiam ją stosować w do demakijażu twarzy - małą ilość mleczka do demakijażu nakładam na twarz, gąbeczkę lekko moczę, odciskam z wody i praktycznie jak płatkiem ścieram podkład i puder. Sprawdza się świetnie i na pewno jest dużo tańszym rozwiązaniem niż płatki kosmetyczne.
Płatki kosmetyczne Softino z Lidla, 120 szt/3 zł, wypróbowałam raz i raczej do nich nie wrócę, chyba że trafiłam na jakieś felerne opakowanie. Mianowicie chodzi o bok płatka - o to miejsce jakby zgrzewane by się kłaczył. ta część raziła mnie w oczy podczas demakijażu. Tak jakbym rysowała czymś ostrym po powiekach. 
O Blistexie Berry, 4,25g/ok.7 zł, pisałam przy okazji porównania go do Carmexu i balsamu Einstein. Sztyft był dość twardy, przez co nie mogłam dobrze go rozprowadzić na ustach, ale jak już się rozsmarował to nakładał się w dużej ilości.

Pielęgnacja ciała/włosów


 Szampon do ciemnych i farbowanych włosów marki Biały Jeleń 300 ml/ok. 6 zł, był niesamowicie wydajny, dobrze się pienił i oczyszczał włosy. Nie zauważyłam ochrony koloru - moje włosy szybko łapią kolor w farbowaniu, ale równie szybko się on wypłukuje, co powoduje rudo-złote refleksy, a ten kosmetyk raczej nie sprawił, że farba trzymała się dłużej.
Żele Orginal Source 250 ml/8 zł, mają szałowe zapachy, dlatego też kiedyś kupiłam ich aż 4 sztuki. Mango i Macadamia ładnie pachniał, dobrze się pienił, był średnio wydajny, co przy cenie 8 zł jest kiepską sprawą. Mam jeszcze jeden żel OS limonkowy i myślę, że kolejne kupię jak mnie znów najdzie ochota na zapachy inne niż wszystkie żele.
Przyspieszacz opalania Eveline 150 ml/13 zł, miałam jeszcze z zeszłego roku, dobrze sobie radził ze skróceniem czasu opalania, dodatkowo moja skóra nie była aż tak czerwona /oczywiście filtry używałam 50 i 30/, a już dzień później robiła się brązowa. Dzięki niemu mam w końcu troszkę opalone nogi. Dobrze się rozprowadzał, szybko wchłaniał, był średnio wydajny, bo miał dość rzadką konsystencję.
Krem do rąk Decubal 100 ml/17 zł kupiłam w promocyjnym zestawie z pianką do mycia twarzy za 15 zł. Wcześniej już pisałam jego recenzję - świetnie nawilżał skórę dłoni i stóp, wygładzał skórki wokół paznokci i sprawiał, że dłonie były gładkie i delikatne.
Kulka musująca Chilli i Orange, 160 g/2,50 zł, kupiona w Biedronce to kolejna dyskontowa kulka, która świetnie się u mnie sprawdza - dzięki swej kremowości nie wysuszyła skóry jak większość podobnych produktów. Zapach mocny, ale jednocześnie delikatny unosił się w całej łazience. 
Kostka musująca Sephora 18g/4 zł, została zużyta przez synka, generalnie dużo mniej się ją opłaca kupić, ale do brakujących punktów do bonu zniżkowego zakup takiej kostki bardzo się przydaje.
Glicerynowo-rumiankowy krem do rąk marki ScanAnida, 100ml/2,50 zł, dostałam od teściowej. To taki typowo "pracowniczy" krem, który często dostaje się w paczkach z pracy /wiecie - zapas mydła w kostce i krem do rąk/. Bardziej natłuszczał niż nawilżał skórę dłoni, więc zużyłam go w pielęgnacji stóp. Taki średniaczek wśród średniaczków za niską cenę.
Algowy peeling żelowy do twarzy i ciała ze Starej Mydlarni 250 ml/22 zł, kupiłam "z okazji" dnia darmowej dostawy w grudniu zeszłego roku. Dzięki żelowej formie był dość wydajny jeżeli stosowałam go do twarzy - tu jednak był mocny, zbyt mocny, więc większość opakowania zużyłam peelingując ciało. W tym przypadku wydajność okazała się średnia, ale siła ścierania bardzo mi się podobała. Do tego orzeźwiający, lekko morski zapach, uprzyjemniał całą czynność.

Próbki/saszetki


Krem Dermedic Angio Therapy do cery wrażliwej naczyniowej podobał mi się ze względu na chłodzenie skóry. Na Ziaję z witaminą C mam chrapkę i myślę, że zakupię pełnowymiarowe opakowanie, bo skóra była po niej gładka i rozjaśniona. Krem Pharmaceris Vita Capillare również "wciągam" na listę, bo dzięki niemu naczynka były uspokojone. AA Prestige Pro Capillary to jedyny krem do cery naczynkowej, który u mnie nie zadziałał, za to Vichy Normaderm po raz kolejny pokazał, że nie dla mnie są te kremy - zaskórniki i krosteczki mi dał. Rossmannowska marka Rival De Loop zaskoczyła mnie tą maseczką - zapachem słodkich, cudownie letnich truskawek ze śmietaną. Samo działanie bardzo dobre, czułam nawilżenie i promienność skóry.

SPA/Makijaż 


Relaksującą mgiełkę lawendową Avon dostałam od Agi Robaczka i dzięki niej poleciłam ten produkt mojej mamie - lawendomaniaczce. I u mnie, i u mamy mgiełka sprawdzała się świetnie. Ja pryskałam nią firanki przed snem, odświeżałam powietrze w ciągu dnia. Tak jak lawendę lubię średnio, tak ta mgiełka mi się spodobała.
Jedyna część kolorówki, którą prawie do końca udało mi się zużyć to L'Oreal Glam Shine błyszczyk w odcieniu 183 Aqua Pomegranate. Dawał bardzo lekki różowy kolor, lekko kleił usta, ale generalnie był dobry.

Wyrzutki
 

Kilka wyrzutków wakacyjnych - lakiery, które zgęstniały /Glamour, Delia nr 73 i czarniak Golden Rose/, do tego błyszczyk Eveline, który nijak nie chce dać mi się zużyć i na końcu lekko twarda kredka Golden Rose.

Ulubieńcy denka
 

Księgowość kosmetyczna


 To tylko część kosmetycznej księgowości. Zakupy z DM wrzucałam tutaj - wyszło za nie około 370 zł.
Suchy szampon Batiste 11 zł
Ziaja Pasta peelingująca i Krem na noc, zestaw 9,99 zł
Dwufazówka i krem na noc Nivea 10 zł
Pędzle Real Techniques 70 zł
Kredka do brwi Essence 7 zł
Dezodorant Isana 4 zł

czyli generalnie zakupy z dwóch miesięcy opiewają na kwotę ponad 500 zł, co daje 250 zł na 31 dni :D Takie usprawiedliwienie plus niskie zakupy w maju, czerwcu, no i ban zakupowy na wrzesień, październik i listopad. Lista Balea i Alverde na przyszły rok zrobiona, plany zakupowe odkładam na kiedy indziej - teraz czas się zabrać za intensywne zużywanie wszystkiego :)

17 komentarzy:

  1. gratuluję denka, jeszcze nie stosowałam witaminy a na twarz i ciało, tzn, nie do końca bo mam maść z tą witaminą ale nie miałam suplementu w kapsułkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne denko,część z twoich kosmetyków miałam :)*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie te żele z Orginal Source bardzo wysuszają a szkoda, bo zapachy mają na prawdę rewelacyjne : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tego dużo ;) kilka kosmetyków mnie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
  5. też mam krem decubal, bardzo dobry

    OdpowiedzUsuń
  6. spore denko, mi też należy się szlaban na zakupy po ostatnich szaleństwach

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie za to lubię żele OS, czyli ciekawa kompozycje zapachowe :) Wszystkie inne jakieś takie podobne do siebie, a OSy jedyne w swoim rodzaju. Najbardziej lubię ten który pokazałaś oraz kokosowy i ananasowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. jak ładnie Ci poszło! a ja znam tylko żel z OS, i nie lubię go..

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie poszalałaś :) Dobrze że mgiełka lawendowa sie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. witaminę A w kapsułkach i ja mam :) A także witaminę E. Obie dodaję głównie do oliwki do paznokci, ale będę pamiętać, że na skórę też warto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obfite denko :)
    Moją uwagę zwrócił macerat z kasztanów, przy najbliższym zamówieniu z ZSK muszę o nim pamiętać. Blistex Berry mam i jakoś nie mogę go wykończyć, nie podszedł mi ten zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładne denko :). Zachęciłaś mnie do zrobienia zamówienia na zrobsobiekrem ;)Lubię te gąbeczki Calypso, choć obecnie używam szczoteczki do twarzy a gąbeczka poszła w kąt ;).

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa tego peelingu z czarnej porzeczki. Planuję zakupy na ZSK więc może sięgnę po niego:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ze zużyć znam żel OS, kulę do kąpieli z Biedry i kiedyś dawno temu miałam tą kostkę do kąpieli z Sephory ;) Błyszczyk Glam Wera mam jakiś z manadrynkami w nazwie, ale to klejenie ust mnie niemiłosiernie denerwuje -.-

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe zużycia i nawet kolorówka jest
    zakupy super

    OdpowiedzUsuń
  16. Spore denko! :) Ale i zapasy spore, więc trzymam kciuki za zakupowy ban i kolejne zużycia :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  17. O mammuniu, jakie zapasy!;DDD Chyba muszę podobnie postąpić! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!