Podkłady mineralne - polubione / Annabelle Minerals

W lipcu ze strony Annabelle Minerals zamówiłam próbki kryjącego podkładu mineralnego. Wybrałam 3 kolory w tonacji Fair /Natural, Beige i Golden/, a tester Beige Fairest dostałam gratis, więc miałam co używać. I polubiłam się z nimi na tyle, że kupię pełnowymiarowe opakowanie.



Podkłady mineralne są o wiele lżejsze i lepsze dla skóry - skład mają krótki:  mica, titanium dioxide, zinc oxide, iron oxide i ultramarines. Dzięki tylko kilku pozycjom dobroczynnie wpływają na cerę, tlenek cynku goi wszelkie krostki, niweluje zaczerwienienia. 

Na stronie Annabelle Minerals dostępnych jest możliwość wybrania pojemności - 4 g/30 zł lub 10 g/50 zł. Nie trzeba jednak kupować od razu dużego opakowania. Sklep dysponuje próbkami podkładów w każdej gamie kolorystycznej i tonacji. Pudełeczko zawierające 1g proszku kosztuje 7,50 zł i jest to świetna opcja dla dopasowania koloru i tonu do swojej skóry oraz w przypadku wybrania ciemniejszego/jaśniejszego koloru, za pomocą takiej próbki można rozjaśnić/przyciemnić podkład. 

Annabelle Minerals oferuje trzy rodzaje wykończeń: matujące, kryjące i rozświetlające. Każde wykończenie ma trzy kolory: Beige, Natural, Golden, a te mają pięć tonacji: Fairest, Fair, Light, Medium i Dark. Podsumowując - do wyboru jest aż 45 opcji. Żaden podkład drogeryjny nie ma aż takiej rozpiętości. Za to plus dla minerałów.

Z całej dostępności wybrałam tonację Fair, czwartą próbkę dostałam Fairest i dzięki temu mogę porównać, który najbardziej pasuje. Wszystkie podkłady używałam w okresie letnim, kiedy moja twarz nie została tak mocno opalona jak dekolt i reszta ciała, przez co jest dość wyraźna granica - góra jasna i różowa, dół brązowy z żółtymi nutami.



Natural Fair to odcień chłodny, jasny, ma w sobie różowe tony. Najmniej mi pasuje, bo jeszcze bardziej podkreśla różowość mojej skóry.
Beige Fair jest odcieniem ciepłym, z beżowymi tonami, delikatnie wpada w żółć. Jest dobrze dopasowany do tonacji mojej skóry.
Golden Fair używałam najczęściej, najlepiej niwelował różnicę między twarzą, szyją i resztą ciała. Dodatkowo żółte pigmenty zakrywały rumieńce. 
Beige Fairest słusznie okazał się zbyt jasnym na tę porę kolorem, myślę, że będzie dobry zimą lub po zmieszaniu z próbką podkładu kryjącego z ZSK, który kiedyś dostałam przy okazji zamówienia.

Dzienne światło / Sztuczne światło

Zamówiłam próbki aby zapoznać się takimi podkładami. Będąc bladolicą z płytko unaczynioną skórą, najważniejsze jest dla mnie krycie i dobre dopasowanie koloru. Śmiało mogę powiedzieć, że moje pierwsze spotkanie z minerałami okazało się być udane.

Podkłady w pudełeczku są sypkie, ale po roztarciu ich palcami czuję kremową konsystencję. Dobrze nabierają się na pędzel i przy otrzepaniu go z nadmiaru nie pylą i nie kurzą wokół. Najlepiej współpracuje z nimi ten do pudru Real Techniques z zestawu Core Collection. Ma miękkie, sprężyste włosie, nie mam problemu ze strzepaniem nadmiaru proszku. Dobrze aplikuje podkład na skórę, idealnie wciera go w nią. Taki duet daje bardzo dobre krycie przy pierwszej warstwie. Jeżeli zauważam jakieś prześwity, czerwone policzki, to delikatnie wklepuję malutką ilość w to miejsce. Obie czynności robię suchym pędzlem, czasem już po nałożeniu całego makijażu spryskuję twarz wodą termalną Uriage aby jeszcze bardziej ujednolicić całość.


Jako bazę używałam na początku kremu Eva Natura z melisą /recenzja/, na którym trzymał się dość dobrze. Największe wyzwanie dla podkładów było w czasie urlopu - intensywne zwiedzanie i duży upał, dały się we znaki. O dziwo, wszystko trzymało się kupy. Kosmetyk nie ważył się, nie rolował, ścierał się jedynie na nosie. Aktualnie moim bazowym kremem jest Balea do cery suchej i wrażliwej. Podkład idealnie się go trzyma, nie daje płaskiego efektu, a delikatne i satynowe wykończenie. Nie robi plam, dobrze się rozciera i wciera w skórę. 

Trwałość jest dla mnie świetna, naprawdę jestem zaskoczona jak długo potrafi pozostać z moją twarzą w jedności. W upale wytrzymał minimum 5 h, teraz praktycznie 10 h i dalej mam co zmywać z twarzy.

Podkładu pozbywam się za pomocą mleczka do demakijażu, ewentualnie płynu micelarnego BeBeauty - oba produkty radzą sobie świetnie, a do tego dochodzi ochlapania twarzy żelem i wodą, więc skóra jest bardzo dobrze oczyszczona. 

A tak się prezentują dane odcienie na mojej rumianej twarzyczce. Musicie przyznać, że krycie jest świetne.

Bez podkładu smutna, z podkładami od razu przyszedł uśmiech ;)

Pod oczami mam korektor mineralny Bell, a na twarzy tylko podkłady, bez żadnego innego korektora czy retuszu. Obawiam się tylko czy w okresie zimowym podoła w ujemnych temperaturach, będzie dobrze zakrywał rumieńce i tym samym będzie dawać, oprócz kremu, dodatkową ich ochronę. 

Gdy będę miała przypływ gotówki to planuję zamówić wzornik korektorów, jeżeli one okażą się tak samo dobre jak podkłady, to będą to moi wiosenno-jesienni ulubieńcy :)

Lubicie podkłady mineralne? Jak się u Was sprawdzają? Jesteście zadowolone z ich krycia?




12 komentarzy:

  1. Obecnie stosuje podkład kryjący annabelle golden light, na mojej tłustej cerze trzyma się dobrze 4 godz. potem się świecę, ale wystarczy zebrać chusteczką sebum i mam spokój na następne 4 godz. Jednak nie wiem jak będzie się trzymał jesienią na wilgotnej pogodzie ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zimą jeszcze lepiej dają radę ;) od 2,5 roku używam i nie zamienię na inne ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam jeszcze żadnego z podkładów mineralnych, ale w końcu będę musiała w jakiś zainwestować. naprawdę ładnie prezentują się na Twojej skórze na tych zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam okazji używać podkładów mineralnych a wydaje mi się, że chyba najłatwiej byłoby mi dobrać odpowiedni odcień. Reszta, z najróżniejszych półek cenowych zazwyczaj jest za ciemna...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ich podkład. Mam 10gramowe opakowanie wersji matującej w odcieniu Golden Fairest, używam go od początku czerwca i dopiero teraz powoli się kończy. Minerały dobrze służą mojej cerze, to mój ulubiony podkład. Teraz używam Lily Lolo, ale Annabelle lubię bardziej bo ładniej kryje nawet w wersji matującej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny ,musze kiedyś wytestować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kilka próbek minerałów i już wtedy je polubiłam, muszę zużyć moją kolekcję podkładów i wtedy przejdę na minerały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam Annabelle Minerals :) I gwarantuję - korektory też są świetne!!! Ja lubię medium bo pasuje mi kolorystycznie ;) Nawet teraz czekam na przesyłkę AM, zamówiłam sobie próbki wersji matującej, bo dotychczas używałam tylko kryjącej i rozświetlającej, ale dla mnie daje efekt Edwarda :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ogólnie minerały uwielbiam, używam od kilku lat. Z Annabelle mam próbki we wszystkich odcieniach, dostałam kiedyś w ramach współpracy, jeszcze prowadząc starego bloga. Zużyłam te kolory, które mi pasowały, a pozostałe mieszam ze sobą, żeby uzyskać pożądany efekt, lub dodaję do innych podkładów mineralnych, jeżeli zdarzy się wpadka z kolorem, tak jak ostatnio z Lily Lolo - zamówiłam odcień dopasowany do mojej cery, ale nie wzięłam poprawki na to, że opalę dekolt i szyję. W efekcie wyglądałam komicznie z opalonym dekoltem i białą twarzą. I tu z pomocą przyszły moje próbeczki od Annabelle. Co do samych podkładów Annabelle, są całkiem niezłe, ale moim faworytem jednak cały czas pozostaje Everyday Minerals. Annabelle trochę bardziej podkreśla pory, twarz dość szybko zaczyna mi się świecić (ale ja mam ekstremalnie tłustą strefę T). No i niestety zdarza mu się znikać z twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. jeszcze na sobię minerałów nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  11. podoba mi się efekt z różnymi odcieniami, zamierzam przerzucić się na minerały bo tradycyjne fluidy z reguły są dla mnie zbyt ciemne

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja używam minerałów Amilie i powiem, że się w nich zakochałam :) Nie wyobrażam sobie już używa podkładów w płynie, szczególnie latem :) Warto dodać, że minerały najlepsze są dla cery problematycznej - nie zapychają porów i łagodzą podrażnienia. Ogólnie poprawiają stan cery

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!