Co tam jeszcze przywiozłam z Pragi ?

I ostatni post z Pragą w tle, czyli co jeszcze przywiozłam z Czech :)



Zacznę od procentów :D
 


Zachorowaliśmy z mężem na tamtejsze piwa Radlery. Piliśmy wiśniowe, o smaku bzu, bzu i limonki, cytrynowe... Nawet chcieliśmy przywieźć "kratę" puszkowego /łatwiej transportować/, ale znaleźliśmy 1,5 litrowe butelki Zlatopramena cytrynowego oraz Staropramena grejpfrutowego. Mieliśmy jeszcze pomarańczowego, ale wypiliśmy z moim bratem i bratową. 1,5 l butla kosztowała 45 kc, czyli blisko 7 zł.  Absyntowe piwo kupił sobie mąż. Za 0,33 l zapłacił 21 kc. Dla mnie to zwykłe piwo, tylko bardziej gorzkie i lekko ziołowe.


Nie mogliśmy się zdecydować, którą Beherovkę kupić. W markecie Billa trafiliśmy na promocję i zwykła kosztowała 117 kc /ok.17 zł/0,5 l, a limonkową kupiliśmy w Tesco w cenie regularnej 169 kc/0,5 l. I kolejny Absynt - tym razem wódka 60%. 0,5l za 285 kc. Ponoć się widzi po niej zielone słonie ;)) Jeszcze nie otwieraliśmy żadnej i nie próbowaliśmy, ale limonka kusi mnie bardzo :D
  

Dwie herbatki, które są i u nas, ale wiecie, akurat szłam alejką z herbatami to tak same mi wpadły w łapki. Czekoladowo-miętowa kosztowała 45 kc, a wiśniowa 18 kc. Również ich nie próbowałam, ale dziś pewnie w końcu spróbuję czekoladowo-miętowej, bo kiedyś taką już piłam i bardzo mi smakowała.


Z czekolad został tylko jeden papierek. Dlaczego one są takie pyszne? Mleczno-smakowych tabliczek mieliśmy dużo, ale tu daliśmy, tam daliśmy, sami zjedliśmy i tak się rozeszło. Najbardziej smakowała mi Studentska gruszkowa i wiśniowa /orgazm w gębie !/. 180 g czekolady kosztowały w promocji 27 kc /normalnie 54 kc/ a duże 280 g 55 kc /zamiast 78 kc/. Te marki Orion również mieliśmy, ale poszły jako prezenty ;)


Z Muzeum Lego, oprócz zdjęć i krótkich filmików, synek przywiózł sobie trzy kosteczki, które były dostępne "na wagę": 199 kc za 100 g klocków różnej maści. Do tych kosteczek można było dokupić płytki z kropeczkami i cała kostka wyglądałaby jak ta do gry, jednak płytki były tylko do 3 :/ Breloczyk synek wybrał sam, można go przywiesić do kluczy albo potraktować jak zwykłego ludzika. Cena zabójcza - 200 kc, ale chciał, to ma :)
 

Okulary przeciwsłoneczne to był zakup nieprzewidziany. Po prostu w kiosku je zobaczyłam razem z gazetą Marie Claire, a że moje z Firmoo się połamały /a raczej ktoś im pomógł się złamać, czyt. synek/, drugie z Reserved się powyginały to nowe okazały się "zbawieniem" Cena ich razem z gazetą to 100 kc. 


Kupony rabatowe do Mc Donald's. My z nich nie skorzystaliśmy, bo były one "przypisane" do jednego Mc Donalda - w CH Palladium, a do niego mieliśmy daleko. Raz kupiliśmy shake, za dwa duże i jeden mały 113 kc, czyli 17 zł, a były takie smaczne, takie inne niż te nasze. Dużo lepsze, dużo smaczniejsze, bardziej kremowe i mniej słodkie.


Breloczek Krecik /130 kc/ dzielnie pomagał liczyć i wydawać pieniądze. Ze wszystkich wymienionych koron, a było ich 13 tys. zostały nam 3. Troszkę ponad 8 tys poszło na hotel, a reszta to wejścia do Lego /420 kc: po 200 na głowę i 20 kc za możliwość robienia zdjęć/ + breloczek i kostki 264 kc/, wejścia na Praski Hrad /bilet rodzinny 2+1 trasa krótsza 500 kc/, obiad u Ferdynanda /270 kc/, zakupy, inne jedzenie i pierdółki. No i zakupy w DM :D W samym Tesco ostatniego dnia wydaliśmy ponad 1400 kc. Zapomniałam jeszcze "zostawić" do zdjęć butelkę po smakowej wodzie mineralnej, którą to piliśmy litrami. Woda nazywa się Mattoni i jest w różnych smakach: bzowym, pomelo, pomarańczy, jabłka, granatu, maliny, brzoskwini, czarnych winogron, białych winogron, owoców leśnych... Butelka 1,5 l kosztowała 17 kc, w promocji 11 kc i była tak smaczna, że dużo przywieźliśmy jej tutaj dla swoich mam :)

Teraz pozostaje mi jedynie czekać cały rok na kolejne wakacje. Mąż już patrzy jakby tu najlepiej jechać by o Pragę zahaczyć. Jeszcze tylko jest tam do obejrzenia, m.in. zoo, park jurajski, Wyszehrad, który, mimo że mieliśmy go praktycznie pod nosem, zostawiliśmy na sam koniec, a na końcu już nie mieliśmy siły nigdzie łazić, wejście na wieżę na Petrinie.
I tak żałuję i pluję sobie w brodę, że nie kupiłam Melisek, nie posłuchałam mojej drugiej połówki, która mówiła w sklepie "bierz, bo potem będziesz mi cały rok mrańczeć, że nie wzięłaś, bierz głupia, no". No i mrańczę, bo żałuję. Ale sklep Destroy za 240 kc wysyła kurierem do Polski, więc będę polować na wyprzedaże, bo ceny wtedy są dużo, dużo niższe niż w naszych sklepach internetowych. 

To byłby koniec wpisów z Pragą w tle. Mam nadzieję, że seria fotomix przypadła Wam do gustu i że nie zanudziłam Was takim natłokiem Pragi :))

17 komentarzy:

  1. Super te zakupy, na krecika choruję od lat i chociaż jest dostępny w Krakowie jakoś nie jest mi po drodze żeby go kupić. Zaintrygowały mnie te piwa bzowe - muszą być pyszne.
    Czekolada Studenstka to jedna z moich ulubionych (co prawda znam tylko bakaliową, ale ta z fotki też musi być zacna).
    ech, aż mi się łezka w oku kręci, że tegoroczna wycieczka do Czech nie wypaliła.

    OdpowiedzUsuń
  2. czeskie piwo najlepsze , raz miałam okazję kupić słodycze podczas podróży przejazdem i faktycznie inny smak maja

    OdpowiedzUsuń
  3. korcą mnie te czekolady, nigdy nie jadłam

    OdpowiedzUsuń
  4. No kusi mnie ta Praga i teraz zaczynam się zastanawiać, czy jechać na 5 dni tam czy w Karkonosze i na jeden dzień skoczyć do Czech:)
    A meliski właśnie wczoraj kupiłam - dwie pary za 215zł z przesyłką:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki fajny krecik :D
    czekoladę Studenstka kocham i sama przywożę teraz 3 tabliczki.
    A ile alkoholu ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. koniecznie muszę kupić będąc w Pradze Absynt :)
    i oczywiście krecika :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a szejki kupic jahodowe ??:D
    krecika kojarzę że był przyczepiony w samochodzie do szyby :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zakupy. Mi studencka w ogóle nie smakuje...

    OdpowiedzUsuń
  9. Krecik jest świetny! :D
    Ładne okularki. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Krecik po prostu wymiata :) A foto mix zdecydowanie był ciekawy. Ważne że urlop się udał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Krecik z taką dumą prezentuje te wszystkie zdobycze :D
    U mnie zapas czekolad tej już się rozszedł, następnym razem chyba kupię karton na zapas, bo te kilka sztuk, które przywiozłam, nie przetrwało nawet tygodnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. krecik zadowolony z zakupów :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  13. Studencką muszę kiedyś wypróbować. Ja do Pragi wybrałam się pociągiem, więc niestety wielkie zakupy nie wchodziły w grę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. piwko z Pragi.. mniammm...ja dostałam oryginalne Lentilki - rodzice właśnie wrócili z wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Herbatka czekoladowo-miętowa musi być cudowna! A i alkoholowo bardzo ciekawe pamiątki :P
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!