Korund czyli peelingowanie na całego.

Wrzucając Korund do wirtualnego koszyka sklepu Zrób Sobie Krem nie myślałam, że stanie się on moim ulubieńcem w zachowaniu gładkiego ciała, bo generalnie kupiłam go z myślą o stosowaniu w pielęgnacji twarzy. Mimo cery płytko unaczynionej zaryzykowałam i nie żałuję.


Korund to tlenek aluminium i ma postać maluśkich kryształków. Stosowany jest do mikrodermabrazji korundowej, czyli mechanicznego peelingu skóry, profesjonalnie - w gabinetach kosmetycznych lub w domu. Ważne by taki peeling był wykonywany regularnie oraz by skóra po nim była chroniona przed słońcem. 
Korund sprawia, że skóra staje się idealnie gładka, całkowicie przygotowana na przyjęcie aktywnych składników odżywczych masek czy bogatych kremów. 


Ja ten półprodukt kupiłam do twarzy,  jednak dobrze sprawdza się w pielęgnacji ciała - tu jednak ilości schodzą dużo większe niż w przypadku twarzy. 
Peeling twarzy wykonuję średnio raz na dwa tygodnie (w zależności czy czuję, że skóra potrzebuje porządnego oczyszczenia), a ciała raz w tygodniu (zamiennie z innymi peelingami drogeryjnymi).

Twarzowe użycia Korundu:

* po demakijażu mleczkiem i gąbeczką Calypso w dłoniach spieniam mydło (aktualnie Orientana z gąbką lufa), następnie zanurzam palce w słoiku z Korundem, a następnie całość mieszam w dłoni i okrężnymi ruchami nie przyciskając zbyt mocno, wykonuję masaż,  po czym zmywam twarz letnią wodą, potem spryskuję hydrolatem z róży i nakładam maseczkę (zmwalną  lub wchłaniającą się) lub olejek (z pestek dyni, awokado, Orientana) zmieszany z ekstraktem z granatu i kwasem hialuronowym,
* po demakijażu oraz umyciu twarzy wodą z mydłem bądż pianką Decubal, wysypuję na dłoń peeling (wielkość pestki wiśni), dolewam olejku (Orientana Drzewo sandałowe i kurkuma, ze słodkich migdałów, z pestek moreli itp.) i taką mieszankę nakładam na skórę również wykonując masaż,  po czym spłukuję i również nakładam maskę lub krem.


Cielesne użycie Korundu:

* po umyciu ciała żelem pod prysznic, wsypuję małą ilość Korundu w zagłębienie dłoni i nalewam olejku /Decubal lub Isana/, masuję ciało okrężnymi ruchami po czym spłukuję wodą i po osuszeniu skóry, nakładam balsam lub masło.
* stopy wymoczone w ciepłej wodzie z solą osuszam, następnie tak samo jak w przypadku ciała, na dłoń nasypuję Korund, mieszam z olejkiem /Decubal lub Isana/ i masuję stopy, spłukuję, osuszam i nakładam krem.

Drobinki są małe, ale jeżeli zmiesza się Korund z bazą w proporcjach 1:5 to nie zrobią skórze krzywdy, a zadziałają tak jak powinny.

Skóra twarzy po zastosowaniu takiego peelingu jest idealnie gładka, doskonale oczyszczona i jaśniejsza, a co za tym idzie promienna. Glinki, maseczki zmywalne, np. z BingoSpa czy te wchłaniające się są lepiej przyjmowane, tak samo jest z olejami - zdecydowanie mocniejsze jest ich działanie. Ważne, by nie przesadzić z tarciem oraz częstotliwością, bo wtedy na pewno skóra stanie się podrażniona i wrażliwa.

Konieczne jest użycie filtrów przeciwsłonecznych - skóra bez ochrony jest dużo bardziej podatna na promieniowanie słoneczne. Ja staram się używać Kordund, kiedy wiem, że kolejnego dnia nie wyjdę z domu (co teraz jest trudne do wykonania), a jeżeli już mam wyjść, to podkradam synkowi krem z Babydream z SPF 50, Revlon Color Stay ma dodatkowe SPF 15, więc to kolejna bariera przeciwsłoneczna.

Jeżeli chodzi pielęgnację ciała, to Korund jest pomocny przed depilacją i kilka dni po niej - świetnie radzi sobie z wrastającymi włoskami i sprawia, że dużo łatwiej "przebijają się" one przez skórę. Po użyciu Korundu zauważyłam, że na ramionach zmniejszyła się ilość "po krostkowych" przebarwień, a i nowi nieprzyjaciele na froncie bocznym nie są tak ekspansywni i łatwiej się poddają.

Po takim peelingowaniu ciała, w moim przypadku, koniecznością jest nałożenie masła lub balsamu /stosuję zamiennie mieszankę maseł shea, kakaowego i z mango oraz mleczko do ciała z mocznikiem Isana Urea/. Skóra jest wtedy ukojona po ścieraniu, a i dobroczynne składniki kosmetyków pielęgnacyjnych lepiej się wchłaniają.

Ja jestem bardzo zadowolona z Korundu, na pewno w przyszłości kupię go w większej ilości (teraz mam ze Zrób Sobie Krem 200g/9 zł) i będę stosować zamiennie z peelingami dostępnymi w drogeriach.

A Wy jak używacie Korundu? Polubiłyście się z nim tak samo jak ja?

10 komentarzy:

  1. chętnie bym spróbowała, ale może bardziej na zimę

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam go! Lubię też ten peeling ze skały wulkanicznej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Korund jest zawsze spoko, tak jak peeling kawowy :D Uwielbiam takie mocne zdzieraki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja nigdy nie używałam, ale bardzo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ciągle hasło "korund na skórę" przeraża. Kojarzy mi się z takim hardkorowym ścierakiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja uwielbiam korund, daje mi najlepsze uczucie "zdarcia" martwego naskórka :D ale staram się go stosować raz na dwa tygodnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba mnie przekonałaś. Już od długiego czasu chciałam go kupić, ale bałam się, że zrobię sobie krzywdę po prostu. Teraz mam wrażenie, że nie jest tak źle i po prostu będę uważać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez musze sprobowac, slyszalam wiele pochlebnych opinii - ale najpierw wykoncze peeling, ktore mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam korund :) stosuje go podobnie sprawdza się w 100% :) na +6 :D polecam wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Korundu używam jedynie do twarzy, tam sprawdza się u mnie najlepiej :) Moja skóra najlepiej reaguje na łączenie go z żelem do mycia twarzy i tak zawsze robię. To najlepszy peeling jaki miałam do tej pory :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!