Pomysłowa Zołza: Osłonka do kwiatów/ziół.

Niedawno zrobiłam małe zakupy potrzebne do mojego małego pomysłu. Chciałam zrobić domowy zapas ziół w własnoręcznie zrobionej osłonce, a co z tego wyszło? Możecie zobaczyć poniżej jak to wyszło :)

 



Do wykonania takiej ciekawej osłonki potrzeba: 


* styropian bądź gąbka florystyczna (ja za arkusz styropianu 100x50 cm zapłaciłam niecałe 9 zł w OBI, gąbka florystyczna w kształcie prostopadłościanu ok. 35x15 cm kosztuje około 6-7 zł w kwiaciarni)
* patyczki do ozdobienia boków - ja wybrałam zielone z IKEA,
* pistolet z klejem na gorąco - początkowo patyczki chciałam umocować na drucik, który jest na zdjęciu, ale byłoby z tym za dużo roboty - klej na gorąco to dużo łatwiejsze rozwiązanie,
* farby do pomalowania styropianu,
* papier ścierny do wyrównania brzegów patyczków, 
* rafia do ozdobienia gotowej osłonki,
* oczywiście zioła - 3 kubeczki z nasionkami i brykietami ziemi w IKEA kosztują 7,99 zł. Do wyboru jest zestaw bazylia-tymianek-kolendra oraz melisa-pietruszka-oregano. Ja wybrałam pierwszą opcję, ale nie wykluczone, że kupię i drugi zestaw.

Wykonanie zajmuje trochę czasu, ale świadomość zrobienia czegoś ładnego własnoręcznie jest bezcenna.


 Mąż odmierzył wszystkie wartości na styropianie - 12 cm długości i 35 cm szerokości. Grubość styropianu to 10 cm. Średnica kubeczków to 9 cm. Następnie mąż lutownicą po odrysowaniu średnic wyciął otwory, ale nie na wylot aby kubeczki były osadzone dokładnie w styropianie. Potem odciął kostkę i wyrównał brzegi lutownicą. Ja farbami pomalowałam ścianki i miejsca na kubeczki, ponieważ patyczki są różnej grubości, lekko wygięte i biały styropian prześwitywałby przez nie.
 
 Patyczki z IKEA po rozeznaniu musiałam dokupić - jedno opakowanie starczyło na dwie ściany - dłuższą i krótszą. Przecięłam patyczki na 3 części, wyrównałam papierem ściernym i robiąc paseczki na styropianie, przyklejałam je po kolei kolorami - ciemny zielony - jasny zielony i żółty itd. 

Całość po dociśnięciu lekkim i odczekaniu aż klej zaschnie - związałam rafią, ale spokojnie można ozdobić według własnych upodobań :)

Nasionka przygotowałam według instrukcji.

 Brykiety włożyłam do miski, zalałam 600 ml wody - po chwili brykiety ziemi się rozpulchniły i zrobiła się z nich sypka ziemia. Wsypałam do kubeczków trochę ziemi zostawiając 2 cm wysokości, nasypałam nasionka i dosypałam resztę ziemi aby pokryć małą warstwą nasionka. Nie podlewałam więcej ziemi, bo ta była wilgotna. Następnie przełożyłam kubeczki do gotowej osłonki i przykryłam ją folią kuchenną robiąc kilka dziurek dla cyrkulacji powietrza.

Gotowa osłonka z kubeczkami z ziołami wygląda całkiem przyjemnie. Nie jest to może szczyt perfekcji i wykonania, ale uwierzcie, starałam się bardzo i jak na pierwszy raz, to wydaje mi się, że wyszło całkiem całkiem.



Na zdjęciu są jeszcze kamyczki, które miałam wysypać aby zakryć styropian, ale kubki weszły zbyt głęboko w otwory i kamyki się wsypują do kubeczków z ziemią, więc zużyję je do innej ozdoby :) Gdy zioła wyrosną, na pewno będzie całość lepiej wyglądać.

Jeżeli chcecie troszkę podłubać, pobawić się, zrobić coś własnoręcznie, to wypróbujcie - jeszcze lepiej jak zaprosicie do zabawy swojego chłopaka czy koleżankę :)
Mam nadzieję, że podoba się Wam mój pomysł, ja na pewno porobię jeszcze kilka takich osłonek, bo styropianu mam jeszcze na ok. 5 takich cudaków.

14 komentarzy:

  1. Zołziku, heh, żeby ktoś jeszcze za mnie podlewał te kwiatki i odganiał kociszcza, to może bym się skusiła. Ostatnio skillowałam prymulki, a takie śliczne były :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margotko, ja mojej kocicy kupiłam trawę - przynajmniej mam spokój z dracenami :D Kaktusy kup - wszelkiej maści, z kolcami i bez, one są dobre dla leniuchów, chociaż ja swojego wcisnęłam na parapet w małym pokoju i ciągle o nim zapominałam przy podlewaniu, bo stał samotny to w końcu poszedł za kolorową tęczę do innych kwiatów :( A był taki ładny, motylkowy :D

      Usuń
    2. Uśmierciłam kilkunastoletnią paprotkę, którą mama reklamowała jako nieśmiertelną. Właściwie jedyne kwiatki, które u mnie dobrze rosły, to wszystkie trujące. A tych, z wiadomych względów, wzoru nie chcę trzymać.
      Twoja kotka faktycznie wcina tę trawkę? Moje głupole tylko ją rozkopują albo po prostu na niej leżą. Darowałam sobie to antidotum :P

      Usuń
  2. Świetny pomysł i całość bardzo fajnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aj faktycznie wykonanie nie takie trudne a jak całość świetnie się prezentuje :) Mój kocur raczej obojętnie koło nich by nie przeszedł a jak koleżanka powyżej serdecznie uśmiercam wszelkie kwiaty a zwierzaki jakoś nie :) Dobra ale żem się jak zwykle rozgadała - aaa u mnie nawet kaktus usechł żeby nie było. A pamiętam jak kiedyś miałam szparagus to mój kot wiecznie go zjadał, wykopywał i w każdym miejscu potrafił go znaleźć do tej pory nie wiem co go tak do niego przyciągało :) Pozdrowienia z cieplutkiej Legnicy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne kolory dobrałaś. Tak mi się z wiosną skojarzyły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, genialnie wyszło. Gratuluję kreatywności!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł! Czemu wyrzuciłam resztki styropianu, buuuu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale sie wiosenno-wielkanocnie zrobiło:) Jak chcesz te kamyki wsypać jednak, to możesz coś podłożyć pod doniczki i wtedy się podniosą. Już się nie mogę doczekać, aż coś urośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny efekt chyba też skoczę do Ikei :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale super, ja w jednorazowych plastikowych kubeczkach mam plantację pomidorków koktajlowych na parapecie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!