Projekt denko: styczeń / Ulubieniec denka / Księgowość kosmetyczna.

Pierwszy projekt denko w nowym roku. Grudniowy poszedł mi mizernie, styczniowy jest większy, ale dalej nie jest to to, czego chcę. Znów pojawi się ulubieniec denka oraz nowa część projektu denko - księgowość kosmetyczna. Tak jak obiecałam sobie i Wam - w każdym wpisie z denkami, będę zamieszczać podsumowanie miesiąca - co kupiłam, w jakiej cenie. Ma to zmotywować mnie, a może i Was, do większego kontrolowania zakupów kosmetycznych. Zapraszam też Was, abyście w swoich projektach denko zrobiły takie podsumowanie wszystkich zakupów minionego miesiąca. Często "w kawałkach" zakupy są pod tytułem "A jeszcze żel pod prysznic", za dwa dni w Rossmannie "A jeszcze balsam do ciała, bo w promocji", za tydzień "Jeszcze tylko dwa płyny do demakijażu", myślisz - mało kupiłam, a w gruncie rzeczy wychodzi, że są dwa żele pod prysznic, a w szafce czeka jeszcze pięć.
Dobra, koniec pitu pitu - zapraszam do denka :)






Pielęgnacja twarzy

 Be Beauty, Płyn micelarny 200 ml/5 zł. Kolejna buteleczka i na pewno nie ostatnia. Uwielbiam go, jest tani i dobrze zmywa makijaż oczu i twarzy. Nie podrażnia oczu, nie powoduje łzawienia. Kupię ponownie na pewno jak zużyję zapasy.
Ava, Maseczka karotenowa 7 ml/ok.2 zł. Zarówno wersję tą, jak i pomidorową bardzo lubię. Karotenowa rzeczywiście sprawia, że skóra wygląda promienniej i bardziej żywo, więc bladziochy nie wahajcie się i ją wypróbujcie. Na pewno ponownie zagości w mojej maseczkowej kolekcji.
Carea, Płatki kosmetyczne (wersja fioletowa) 120 szt/3 zł. Ta wersja pasowała mi najbardziej, bo były zbite i nie rozłaziły się, ale i na tyle miękkie żeby sobie ryjka nie poharatać. Kolejna paczka, którą się zawiodłam - rozłaziły się i kłaczyły strasznie. Na zamianę mam płatki z Auchan i Lidl i ciekawa jestem czy są lepsze od Biedronkowych. Na pewno kupię je ponownie dla sprawdzenia, czy może już "się naprawiły"
Decubal, Nawilżająca pianka do mycia twarzy 150 ml/ok. 20 zł. Jest idealna - świetnie oczyszcza twarz z resztek mleczka i ewentualnego makijażu, a przy tym nie podrażnia, nie powoduje pieczenia oczu, a skóra po osuszeniu z wody nie jest naciągnięta na uszy tylko normalna. Duży plus za wydajność - butelka starczyła mi na ok. 2 miesiące codziennego używania. Na pewno kupię ponownie.
Mydło marsylskie Kwiat lawendy 100g/ok.10 zł. Bardzo polubiłam kostkowe mydła, a to, dzięki zawartości płatków lawendy, świetnie się sprawdzało do peelingu zarówno twarzy, jak i ciała. Skóra po umyciu i osuszeniu była lekko ściągnięta, ale nie podrażniona. Skuszę się na inne wersje mydeł marsylskich, ponieważ cena jest niska, a wydajność bardzo dobra - kostkę 100 g zużyłam w ok. 3,5 miesiąca.
Carmex, Truskawka 10g/7 zł. Ta wersja spośród wszystkich przeze mnie posiadanych (a trochę ich mam) przypasowała mi najmniej, co nie zmienia faktu, że gdybym miała do wyboru jakąkolwiek pomadkę do ust i wersję truskawkową Carmexu to i tak wybrałabym ponownie Carmex. 
Orientana, Drzewo sandałowe i kurkuma (próbka) 50g/32,50 zł. Próbka starczyła mi na trzy użycia, krem jest gęsty, ale ma ciekłą konsystencję. Potrzeba bardzo małej ilości aby nasmarować całą twarz. Skóra po aplikacji nie jest świecąca, ale lekko matowa. Nie użyłam go pod makijaż, więc nie wiem jak się w tej kwestii sprawdza, jednak na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo skład jest świetny i cena w stosunku do niego, jak i pojemności jest dobra.


Pielęgnacja ciała/włosów


 Fa, Żel pod prysznic Zielony melon i liczi 250 ml/5 zł. Zapach bardzo orzeźwiający i energetyzujący. Kosmetyk był wydajny, wystarczyła mała ilość na myjkę i całe ciało było nażelowane. Dzięki zawartości ekstraktu z owoców liczi i olejku ze słodkich migdałów (wcale nie na końcu składu, a odpowiedni na 5. i 6. miejscu) nie wysuszał mocno skóry, nie była ona jakoś szczególnie ściągnięta, swędząca czy podrażniona. Jeżeli go znajdę to ponownie kupię.
Klorane, Szampon na bazie chininy z kompleksem wit. B. 200 ml/ok. 25-30 zł. Pełna recenzja dostępna tutaj - bardzo dobry szampon, dobrze oczyszcza włosy, ale dość porządnie je plącze. Faktycznie wypadały w mniejszej ilości, a te na głowie były mocniejsze. Kupię ponownie do gruntownego oczyszczania skóry głowy.
Purederm, Złuszczające skarpetki 1 para/24 zł. Mam co do nich mieszane uczucia, nie były złe, ale efekt jakoś mnie nie powalił na kolana. Recenzję napisałam i niebawem ją zamieszczę. Skarpetek tej firmy raczej nie kupię ponownie, możliwe, że skuszę się na innego producenta.


Decubal, Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej 250 ml/27 zł. Dużo bardziej pasował mi niż czerwona wersja. Skóra była świetnie nawilżona, podrażnienia i swędzenia złagodzone. Wydajność średnia - tuba zeszła mi w ok. miesiąc co dwudniowego smarowania. Raczej kupię ponownie, bo nie ma w sobie parafiny ani silikonów.
Decubal, Intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej 100 ml/22 zł. Najmniej go polubiłam ze wszystkich kosmetyków tej duńskiej marki. Ciężko go było wycisnąć z tubki, konsystencja bardzo, bardzo stała, ciężko go rozsmarować na skórze. Początkowo używałam go tylko na ramiona i plecy, czyli w te miejsca, które "swędzą" po kąpieli najmocniej - średnio się sprawdził, chociaż skóra była gładka to "dzięki" parafinie i wazelinie czułam taką paskudną, ciężką warstwę. Tak użyłam go może dwa razy, a potem poszedł na stopy i dłonie. Nie kupię ponownie, bo nie lubię parafiny i wazeliny w kosmetykach.
Decubal, Łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej 100 ml/23 zł. Używałam go najczęściej po depilacji i tu sprawdził się dobrze, chociaż nie urwał mi tyłka abym mogła znów go mieć w swoich zapasach kosmetycznych - nie kupię ponownie

Neutrogena, Odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką 250 ml/20 zł. Z tym balsamem wiązałam duże nadzieje, bo to Neutrogena. W składzie parafina, gliceryna,wazelina, silikon, a ekstrakt z maliny na 10-tym miejscu. Balsam średnio nawilżał skórę, praktycznie musiałam codziennie go stosować, więc skończył mi się po dwóch tygodniach. Zapach znośny, konsystencja dość rzadka, pompka się nie zacinała, jednak na pewno nie kupię ponownie.
Witamina A 30 kapsułek/4 zł. Używałam jej najczęściej do mieszanki do rzęs oraz "serum" do skórek i paznokci  - w zestawie z innymi półproduktami paznokcie rosną szybko i są gładkie, a rzęsy są długie i jest ich dużo. Na pewno kupię ponownie.
Sensique, Bezacetonowy zmywacz do paznokci o zapachu mango 150 ml/4 zł. Kupiłam z braku zmywacza Isany. Czuć zmywacz, ale zapach nie jest mocno duszący i upierdliwy, mango coś tam czuć. O ile jasne lakiery i góra dwie warstwy zmywa dobrze, tak z ciemniejszymi i większą ilość warstw radzi sobie średnio - ślizga się po nich i rozmazuje wokół płytki. Możliwe, że gdy skończy mi się Isana, to skoczę do Natury i kupię ten chociaż szału nie robi.

Kolorówka
 

Essence, Stay natural, Korektor w pędzelku odcień 03. 1,5 ml/9 zł. Drugie opakowanie i ostatnie - napisałam już jego recenzję, niedługo wrzucę. Generalnie z braku laku się da nim coś tam ukryć, ale jeżeli mam oceniać całokształt to na pewno więcej go nie kupię.


 Zbiór lakierów do wyrzutki - biały, E.L.F, Sensique i Miss Selene się zgluciły.  Verix, Golden Rose Pretty Color mają tak tragiczne krycie, że 5 warstw, a i tak dalej widać płytkę paznokcia. Utwardzacz Delia też zgęstniał, a zostało mi jeszcze 1/3 buteleczki. 


Ulubieniec miesiąca



Księgowość kosmetyczna - styczeń
 

  Czas na podsumowanie wydatków w styczniu:
- Meteoryty i kredka Sephora 187,90 zł
- e-naturalne - 56,04 zł 
- pielęgnacja - 11 zł (Gloria 4 zł, Eva Natura 7 zł)
- Inglot - 10 zł
- lakiery do paznokci i ozdoby - 46,30 zł
RAZEM: 311.20 zł 

<mdleje> <mdleje> <mdleje>

W lutym nie przewiduję większych wydatków kosmetycznych - szampony, żele do kąpieli, maseczki i inne takie mam. Dowodem jest to, że, pewnie nie uwierzycie, ale nie mam nawet chcicy na żadne kosmetyki. Za to lista kosmetyków do zdenkowania w lutym ciągle się wydłuża :)

Napiszcie, czy podoba Wam się taka formuła projektu denko. Dajcie też znać, czy miałyście moje zdenkowane kosmetyki i jak się u Was sprawdzały. Ja tymczasem uciekam zmalować dla Was coś nowego :)



25 komentarzy:

  1. Ta księgowość kosmetyczna wydziera dziurę w sercu i kieszeni. Chyba wolę pozostawać w błogiej nieświadomości ile wydaję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę skrupulatnie nie podliczać ;)

      Usuń
    2. Podliczanie comiesięczne to nie dla mnie, wolę nieświadomość ;P

      Usuń
  2. świetnie Ci poszło,
    na luty nie masz planów, ale jak coś się na blogspocie pojawi to wszysycy będą chcieli mieć:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w styczniu wydalam wiecej niz planowalam bo właśnie a jeszcze to a jeszcze promocja tam:/ eh! A dZis pierwszy dzień lutego i juz siostra ma mi kupic dwie rzeczy w organique przy okazji:] koszmar:D neutrogene uwielbiam ale biorę zawsze te wersje bez dodatków zapachowych

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tym szamponie Klorane warto używać odżywkę. Ja go bardzo lubię. Ja wydałam jeszcze więcej, ale zmieściłam się na szczęście w limicie jaki sobie narzuciłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. no to ładnie ...piekne i solidne te twoje denko i jakie duże

    OdpowiedzUsuń
  6. hah jeszcze niedawno pisałam posty z serii przeżyć miesiąc za 50 zl i dobrze mi szło :) aleee pojawił się dłuższy okres bez aparatu i plany poszły sobie dalekooo :P

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie te skarpetki też się nie sprawdziły. Niby coś tam schodziło ale nie było tego WOW....

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię denka :) Mobilizują mnie do zużywania, choć do zrobienia denka na blogu brakuje mi motywacji.
    Ja też zaczęłam skrupulatnie podliczać wydatki na kometyki i jestem w szoku ile na to wydaję :O Meteorytów zazdroszczę, piękna sprawa :) Też wczoraj kupiłam Glorię, ale maskę :))

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję denka, przyznam że znam tylko micel z Biedronki, reszta jest mi nieznana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo duże to denko, ja także muszę wziąć sie za siebie i po zużywac trochę kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładne denko. Miałam ten carmex i dla mnie był to tragiczny kosmetyk ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja całkiem zapomniałam o ulubieńcu miesiąca;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa tej pianki Decubal. Czy można kupić te kosmetyki stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe produkty. Zdradz mi sekret jak Ty robisz, że denko jest tak gigantyczne? Ja nie potrafie tak zuzywać mimo, że używam dużo...

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę, że masz podobnie do mnie. Ja jakoś ostatnio też nie mam parcia na robienie zapasów. Co prawda zrobiłam zakupy w sklepie kosmetyki z Ameryki, ale bardziej pod kątek mojego konkursu i lakierów Essie, bo akurat wtedy był duży wybór. A wiem, że tam szybko schodzą. Nie dziwię się skoro cena jest 3x mniejsza :).

    A co firmy Decubal to tego żelu używałam do poparzeń słonecznych i spisał się idealnie. NIE przyszło mi na myśl używać go po depilacji, ale dzisiaj go wypróbuję:). Natomiast ich balsamów używam do stóp. Nie mam problemu z suchą skórą, a stopy nawilża idealnie :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj jak ja dawno nie miałam żeli FA! Kiedyś używałam takiego zielonego jogurtowego i uwielbiałam. Muszę sobie coś od nich sprawić!

    OdpowiedzUsuń
  17. Poza micelem z Biedronki nie znam niestety nic z tego grona.

    OdpowiedzUsuń
  18. spore te twoje zużycia ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sporo wyszło wydatków ;) ale w lutym może zaoszczędzić :)
    Ja miałam tylko balsam z Neutrogeny z maliną nordycką ale faktycznie mnie też nie zachwycił, ten rodzaj chyba jest nasłabszy :(
    Płatki Carea miałam, ale nie lubię ich..są dla mnie za cienkie musiałam brać po 2/3 na jedno oko.

    Gratuluję denka.

    OdpowiedzUsuń
  20. No, no, no! Porządne denko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!