Dax Cosmetics, Perfecta, Cukrowe peelingi do ciała: Marcepanowy, Pomarańczowy i Czekoladowy.

Z cukrowymi peelingami nie przyszło mi się spotkać, aż do czasu, kiedy udało mi się załapać do testowania na fanpage marki Dax Cosmetics.
Wybrałam trzy dostępne, bo ciekawiły mnie zapachy. Same powiedzcie czy nie chciałybyście  poczuć zapachu czekolady i olejku kokosowego czy marcepanu?




Dax Cosmetics, Perfecta, Cukrowe peelingi do ciała:
Ujędrniający Czekolada i olejek kokosowy
Antycellulitowy Pomarańcza i aromat wanilii
Wygładzający Marcepan i kryształki cukru

Cena i pojemność: ok. 15-17 zł/225 ml
Dostępność: drogerie, hipermarkety
Opis producenta i składy



Opakowania peelingów są identyczne jak maseł czy musów, różnią się tylko koloystyką. Plastikowy, robiący wrażenie dość dużego, słoik z nakrętką, z którego można wygrzebać wszystko do denka. Plus za zabezpieczenie zawartości sreberkiem. Minus za złudne wrażenie dużej ilości - jak w przypadku musu, o którym pisałam w tej notce, tutaj także jest przekłamanie. Słoik na półce wygląda na pojemny, myślimy - dobrze, będzie co używać. Podnosimy opakowanie i kiszka - wcale nie jest tego tak dużo jakby się mogło wydawać. I w tym przypadku tak samo jak przy musie - nie podoba mi się ta "dodatkowa" otoczka plastiku, bo czasem zbyt mocno złapałam mokrymi rękami dół i wyślizgiwał mi się gdy plastik się uginał.
Drugi minus za naklejki, które pod wpływem wody niemiłosiernie się odklejają, co jest może nie tyle co wkurzające, ale paskudnie wygląda - wszystko się roluje i zagina.
Nakrętka chodzi dobrze, zakręca się tak jak powinna, chroni zawartość przed ewentualnym desantem.

Skoro opakowanie wypadło trochę blado, może zawartość nadrobi?

Byłam niemalże przekonana, że każdy z tych peelingów będzie miał takie same właściwości. Nie pomyliłam się zbytnio. Zdzieraki mają stałą konsystencję, dzięki czemu są bardzo wydajne. Baza jest gęsta i tłusta za sprawą parafiny, zatopione są w niej grube, lekko żółte drobiny ścierające oraz drobinki odpowiadające danemu wariantowi - w przypadku pomarańczy są to małe, pomarańczowe kuleczki.
Zapachy to coś, co mnie najbardziej ciekawiło. Jako pierwszy peeling otworzyłam ten marcepanowy. Mając ciągle w nosie i pamięci słodki zapach marcepanu w czekoladzie myślałam, że choć trochę zapach będzie zbliżony. Zawiodłam się trochę, bo moim zdaniem ani trochę marcepanu nie przypominał. Był słodki, ale nie mdły. Czekoladowa opcja była bardzo słodka, troszkę sztuczna, jednak przypadła mi do gustu, a musicie wiedzieć, że nie lubię sztucznego kokosa i sztucznej czekolady. Najładniej pachniał peeling Pomarańcza i aromat wanilii - prawie jak słodkie i soczyste pomarańcze. 

"Obsługi" tych gagatów musiałam się nauczyć. Nie lubię złudnego wrażenia idealnie gładkiej skóry, więc pierwsze użycia zgodnie z instrukcją po prostu były dla mnie koszmarem. Nakładałam peeling na wcześniej umytą skórę, masowałam dokładnie i spłukiwałam - widziałam strużki wody spływające po tłustej warstwie i w głowie widziałam jak to mąż myje autko na myjni bezdotykowej i używa opcji woskowanie. 
Potem stwierdziłam, że będę nakładać kosmetyk na samym początku prysznica  - lekko zwilżona skóra, mała ilość zdzieraka, potem spłukanie i umycie ciała zwykłym żelem pod prysznic. I to było to ! Nie czułam tłustej warstwy po umyciu, a i wanna wyglądała lepiej. W taki sposób zużyłam połowę marcepanowego opakowania i dwa kolejne.

Każdy peeling miał dane działanie - ujędrniające, wygładzające czy antycellulitowe. Generalnie nie wierzę w takie sprawy, ale to nie znaczy jednak, że kosmetyki te nie działają. Porządnie wykonany peeling wymusza na nas dokładny masaż, a jak i masaż to po części wygładzenie skóry i rozbijanie złogów tłuszczowych, więc wszystkie opcje kosmetyki spełniają. 

Ogólnie podsumowując, uważam, że nie są złe takie peelingi na bazie parafiny, chociaż w moim przypadku, używane zgodnie z instrukcją mnie denerwowały. Po znalezieniu właściwej opcji na używanie nawet polubiłam się z nimi, chociaż i tak wolę solne zdzieraki, w szczególności ten z Wellness&Beauty

Przelałam sobie od mamy połowę musu i peelingu cukrowego z cynamonowej serii. Zapach mają obłędny - identyczny jak wosk Yankee Candle Cinnamonn Stick. Peeling podejrzewam, że będzie identyczny jak opisana przeze mnie powyższa trójka. Ciekawa jestem masełka :)

Wolicie peelingi solne czy cukrowe? Nie przeszkadza Wam w takich kosmetykach baza parafinowa? 

33 komentarze:

  1. Szkoda, że pozostawiają po sobie tak tłustą warstwę. Wersja pomarańczowa brzmi najciekawiej, ale nie aż tak, żebym leciała na zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczowy zapach zdecydowanie jest najlepszy, potem czekoladowy, a ostatni marcepanowy :)

      Usuń
  2. Z Perfecty miałam tylko masła do ciała. Peelingów nigdy nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam bodajże kokosowy ale całe wieki temu , mimo to pamiętam że był rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę peelingi solne, ale te cukrowe nie są złe :)

      Usuń
  4. Mi ta parafina chyba nie szkodzi, choć ja używam na mokrą skórę, więc mnie tak nie obtłuszcza. Muszę zobaczyć jak będzie w przypadku zastosowania na suchą skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się lepiej sprawdzały właśnie nakładane na suchą lub lekko wilgotną skórę :)

      Usuń
  5. Miałam kiedyś marcepanowy pamiętam że bardzo ładnie pachniał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ulubiony zapach to pomarańczowy :)

      Usuń
  6. Zdecydowanie preferuję te peelingi, ale faktycznie ta warstwa parafiny strasznie irytuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie z taką warstwą poradziłam zmyciem jej żelem pod prysznic :)

      Usuń
  7. Ja mam marcepanowy i nawet go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam marcepanowa cudowny jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najbardziej spodobał się pomarańczowy :)

      Usuń
  9. miałam marcepanowy z innej firmy, zapach cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niecierpię kiedy naklejki z kosmetyków odklejają się i schodzą, dla mnie to koszmar - bo lubię w każdej chwili sobie poczytać, doinformować się, zresztą mam obsesję ustawiania wszystkiego etykietami do przodu, dlatego też musze mieć naklejki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie tak samo - strasznie się męczę z takim kosmetykiem, bo też lubię czytać co tam napisane ciekawego.

      Usuń
  11. Także nie lubię jak odklejają się naklejki z kosmetyków bądź zdrapują napisy. Peelingu nie mam do ciała z tej firmy choć ostatnio zakupiłam takiego z Perfecty zdzieraka do rąk cukrowego i muszę przyznać że mnie mile zaskoczył.
    A na pierożki zapraszam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do rąk nie używam żadnego - peelinguję sobie dłonie podczas mycia twarzy - mam mydło z gąbką, wcześniej miałam lawendowe z kawałkami lawendy :D

      Usuń
  12. Ja nie przywiązuję większej wagi do peelingowania, pod prysznicem mam teraz gruszkową Joannę, ale jeśli chcę się dobrze "zetrzeć" to nakładam na gąbkę antycellulitową mydło i szoruję całe ciało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrenę też miałam - dawała konkretny peeling :D

      Usuń
  13. te nazwy zapachowe juz same kuszą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłyt marketingowy :D Ale rzeczywiście - pachną obłędnie :)

      Usuń
  14. mnie ta parafina raczej by nie przeszkadzała ale staram się jej mimo wszystko unikać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że mają parafinę w składzie, bo odczuwam ją potem jako taką tłustą warstwę na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapach marcepanu do mnie nie przemawia, ale konsystencja tych peelingów jak najbardziej, już czuję że byłabym z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wersja pomaranczowa to moja ulubiona

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!