Ciepło, pachnąco i zorganizowanie - papcie, Yankee Candle, kalendarz.

Same potrzebne rzeczy - to moje pierwsze zakupy w tym roku. Planuję jeszcze jeden, w sumie to zaspany Mikołaj planuje, ale o tym potem. Papcie, Yankee Candle i kalendarz.





Ciepłe paputki z Carrefoura za całe 15 zł. Ciągle mam zimne stopy, a one urzekły mnie pomponami - nie mogłam przejść obok nich obojętnie.


Postanowienia noworoczne trzeba gdzieś zapisać. Kalendarza jako takiego nie mam, jedynie mąż w pracy dostał wiszący, jednak nie chciałam w nim notować, bo zbyt mało miejsca ma na to, a poza tym po co goście mają czytać, że muszę pamiętać o kozieradce. Będąc w Carrefour przejrzałam ofertę wyprzedażową i kupiłam mały, w wymiarze B6, czyli poręczny kalendarz. Każdy dzień jest na osobnej stronie, dużo miejsca na zapiski, a cena świetna - 4,99 zł. Wygląda elegancko - jakby był ze skóry. Teraz nie mam już odwrotu od przyrzeczeń.
 
 Kolekcja Yankee Candle się znów powiększyła o dwa woski - Baby powder, którego szukałam i szukałam, aż wreszcie znalazłam. Wzięłam go też dlatego, że sama mam małego szkraba i po jednym niuchnięciu tej tarty od razu sobie przypomniałam czas kiedy synek był malusi. Ach, te wspomnienia młodej mamy :)
Midnight Oasis pochodzi z nowej kolekcji i w końcu chciałam zapoznać się jak te nowości pachną. Miałam ochotę jeszcze na Black Coconut oraz November Rain, ale niestety, wosków nie było.
Ostatni to sampler, mój pierwszy w zbiorach YC. Pink Dragon Fruit wraz z Pink Sands jest zapachem miesiąca i o ile Pink Sands nie przypadł mi do gustu, tak ten owocowy zapach jest świetny. Sampler pasuje idealnie do świecznika, który dostałam od mamy i już po konsultacji z nią mam kupić dla niej Fresh Cut Roses i True Roses właśnie w tej formie.
Woski kosztowały 6 zł/szt a sampler 6,50 zł (-25% na zapach miesiąca)



Mój zaspany Mikołaj z okazji przyszłych urodzin i tego, że mam bon -40 zł do Douglas, chce obdarować mnie "czymś" świetnym. Wybór tego "czego" zostawił mnie, więc w sumie długo nie myśląc od razu wiedziałam, czym będzie to "coś". Meteoryty Guerlain. Poczytałam opinie, pooglądałam zdjęcia, napaliłam się, utwierdziłam, że to jest to. Jednak potem stwierdziłam, a, nie, za drogie, po co mi to, kupię byle jakie kulki rozświetlające i wyguglałam recenzje pudru sypkiego Clinique z serii Redness Solution. Wiem, że oprócz sypańca jest jeszcze puder w kamieniu, którego nie chcę, bo ten pierwszy ma większą pojemność, a i ja jestem już przyzwyczajona do tej formy. 
Poszłam do perfumerii, jednej, drugiej, z nastawieniem właśnie na puder, meteoryty czekały na swoją kolej. Dowiedziałam się, że pudru w wersji sypkiej już nie będzie, jedynie mogę poszukać czy jeszcze gdzieś się nie zostały pojedyncze sztuki. No nic, myślę, widocznie tak ma być i meteoryty muszą być moje.
Obmacałam kuleczki w kolorze Teint Rose - pierwsza myśl, hmmm choinka, ale może namazałam za dużo. Drugie podejście, mniejsza ilość i pierwsze zasmucenie błyskiem zmieniło się w zachwyt. Aż poleciałam pokazać łapkę mężowi i krzyknąć gdy wybierał gry, że tak, to jest to coś, czego chcę. B. jak to facet, stwierdził, że ładnie błyszczy, ale nie widać tak na wprost, tylko pod kątem, że fajne to to i mi kupi. Mikołaj mi sprezentuje się znaczy.

Tak więc w weekend jadę po nie, po meteoryty w kolorze Teint Rose i mam nadzieję, że po przyjściu do domu, wymizianiu się tym cudem mój zachwyt nie opadnie jak wiecie co :D 
Jeszcze jedne zakupy w Sephorze i będę miała -10%, w Douglas z okazji urodzin kolejny bon -10%, więc pudru mogę szukać w S. i D. - gdzieś może będzie.

39 komentarzy:

  1. Piękne kapcie :)
    YC kocham, mam Baby Powder i byłam w nim początkowo zakochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkochałaś się już w zapachu Baby Powder?

      Usuń
  2. Oo, zaraz sobie zapalę wosk :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie udanych łowów :D To tylko tak się wydaje że błyszczą, na twarzy przy pomocy pędzla efekt jest o wiele subtelniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ping Dragoin Fruity uwielbiam. Cudny słodki zapaszek. A fioletową nowości chce równiez zkupić,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi Oasis nie przypadł do gustu, może jeszcze dam mu szansę :)

      Usuń
  5. Paputki takie to i ja chce ;) śliczne czerwone w białe kropy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paputy są czadowe, uwielbiam takie domowe kapciochy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciapciochy superancki :)

    uhuh meteoryty grubo będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne kapcie :) Czekam na Twoje zdjęcia makijażu z kuleczkami w roli głównej :) Świetnego masz Mikołaja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie makijaż, tylko nie wiem czy będzie widać efekt :)

      Usuń
  9. Ja zakochałam się w papciuszkach z H&M ( http://lublinianki.pl/wp-content/uploads/2012/12/hm-kapcie.png ) A po zapach miesiąca śmigam w najbliższych dniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne te kapciochy :) U mnie jasne by się nie sprawdziły - kocie kłaki byłyby zbyt widoczne :D

      Usuń
  10. Papcie śliczne :) Ja ostatnio też takie ciepluchy kupiłam ale w Daichmanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kapcie przesłodkie i na pewno cieplutko w nich :)

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię takie kalendarze :) chociaż wolę mniejsz format, aby mieć pewność, że zmieści się w każdej torebce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!