Carmexowy zawrót głowy - sztyfty do ust Limonka oraz Granat.

W komentarzach do wpisu zakupowego, w którym pisałam Wam o nowych Carmexach jakie dostałam ze Stanów,  pytałyście mnie o opinię na temat wersji Limonka oraz Granat.
Postanowiłam więc zrobić osobną recenzję tych dwóch "opcji smakowych", zwłaszcza że same informowałyście o wejściu Limonki oraz Wanilii na polski rynek.




 Carmex,  Nawilżający balsam do ust Limonka oraz Granat.


 
Cena i pojemność : ok 1,59 $ za szt/ 4,25g (akurat jest promocja 4 za 4 $)
Dostępność: ja swoje mam z Walgreen's
Opis producenta i skład :



Carmex Limonka oraz Granat to opcje w sztyfcie - takim samym jak np. Lip Smackery. Granat jest dodatkowo zapakowany w blister, ale tak samo jak Limonka ma zabezpieczenie taśmą - zdjęcie bądź przekręcenie zatyczki sprawia, że taśma się odrywa i widać czy ktoś się dobierał do zawartości.


Napisy mi się nie starły chociaż oba opakowania "biegają bez smyczy" po mojej przepastnej torbie. Z tej samowolki dalej wychodzą bez uszczerbku na zdrowiu - nie popękały, napisy się nie starły,  naklejki nie odkleiły.
Dozownik sztyftu, pokrętełko w dolnej części opakowania działa bez zarzutu,  chociaż w wersji z granatem raz się zacięło i nie mogłam "schować" sztyftu do "domku" - musiałam wcisnąć delikatnie palcem - udało się to zrobić bez problemu i zniszczenia wkładu.
Przy przekręcaniu słychać klikanie, przeskok pokrętła.

Carmex Limonka to jasnożółty,  prawdziwie limonkowy sztyft o zapachu sorbetu cytrynowego. Wąchając widzę ogromne, żółte kulki cytrynowej masy lodowej w słodkim waflu.
Granat to także żółty wkład,  ale idący w bardziej blady kolor. Jest dużo mniej intensywny niż Limonka, bardziej słodki i średnio przypomina mi zapach granatu.


W limonkowym dużo wyraźniej czuję mentolowy chłodek, granatowy jest delikatniejszy zarówno na ustach jak i w opakowaniu. Mrowienie Limonki jest mocniejsze, ale nie upierdliwe. Generalnie takie uczucie znika po około 30 minutach. Mi nie przeszkadza, ale wiem, że wiele z Was go nie lubi.

Oba sztyfty są twarde,  nie "udało" mi się ich złamać czy rozciapać. Dobrze suną po ustach, mimo tej twardości w kontakcie z wargami stają się miękkie i delikatne. Nie odczułam dyskomfortu podczas używania obywóch "smaków".

W składzie obydwóch sztyftów jest wosk pszczeli, wazelina, parafina, kamfora i mentol. Reszta jest zależna od rodzaju oraz opcji smakowej - w Limonce jako pierwszy jest wosk pszczeli, a w Granacie wazelina. Oba zawierają masło kakaowe, ale Limonka ma go mniej niż Granat.

Carmex sprawdza się u mnie jako ochrona przed opryszczką i zajadami, do których miałam wielką skłonność.  Miałam, bo już nie pamiętam kiedy mnie te paskudztwa nawiedziły. To jest główny powód,  dlaczego uwielbiam ten kosmetyk.  Zaraziłam nim również mamę,  która tak samo jak ja często miała opryszczkę. Po odkryciu Carmexa zapomniała, co to takiego. Dodatkowo mówi,  że on chroni usta przed złym działaniem klimatyzacji. Nie musi się obawiać spierzchnięcia i złego wyglądu warg.

Ja jeszcze jestem zadowolona z tego,  że naprawdę chroni usta przed niekorzystnymi czynnikami,  tak jak choćby przed mroźnym wiatrem,  który ostatnio dość mocno daje się we znaki. Duży plus za SPF 15 - nie jest to dużo, ale zawsze coś.

Czuję,  że skóra warg jest ochroniona, nawilżona i zregenerowana. Suche skórki, jeżeli już są, to znikają w zastraszającym tempie. Ostatniej nocy pogryzłam się w usta, od razu rano nałożyłam Carmex na wargi i około południa mogłam pomalować usta czerwoną pomadką - nie miałam śladu "porwanej" skóry.
Słyszałam, że usta potrafią się uzależnić od działania tego produktu i "buntują się" gdy nie ma na nich Carmexu. Osobiście nie zauważyłam żebym musiała non stop nakładać go na usta aby wyglądały porządnie.

Myślę,  że naprawdę warto kupić chociaż jeden Carmex na wypróbowanie - ja zaczęłam wiśniowym w tubce, a teraz mam ich ponad 10 sztuk. Oczywiście poza nimi używam inne kosmetyki pielęgnacyjne do ust, m.in. balsam Orientany czy masło np. shea z olejem z awokado,  ale do Carmexu wracam zawsze przed wyjściem na dwór.

Z nowych "smaków" na pewno kupię waniliowy dla wypróbowania.
W planach mam również recenzje porównawcze: Carmex vs Blistex i Carmex vs Einstein, ale to jak trochę poużywam tych drugich. Jeżeli chcielibyście przeczytać taki post to dajcie znać.

Wiele z Was nie jest zadowolonych z działania Carmexów. Czy macie w takim razie sprawdzone kosmetyki do pielęgnacji ust?

P.S. 
Trochę namieszałam ze zmianami nazwy, ja jak to baba niezdecydowana, pozostaję jednak przy Zołzie :D Baty na dupę mi się należą, bo mam pierdyliard wizji na krzyż i nie wiem w sumie, czego chcę :D 

31 komentarzy:

  1. tych wersji nie miałam ale jak będą u nas to dorwę
    Limonka chyba mi mignęła niedawno jako nowość w PL :) i wanilię wreszcie wprowadzili ;)
    póki co mam zapas klasyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie widziałam limonkowego ani waniliowego, ale jak tylko się ten drugi pojawi to na pewno go kupię :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mnie ciągle kuszą, a mam ich dużo :D

      Usuń
  3. Muszę się za nimi rozglądnąć. :) A jak wypadają w porównaniu z Moisture plus??
    http://lady-flower123.blogspot.com/2012/01/carmex-moisture-plus-pink.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten nawilżający różowy i tamten też był dobry, minimalnie nawet lepszy od tych zwykłych, tylko jest droższy no i ma mniejszą pojemność, więc raczej go nie kupuję :)

      Usuń
  4. Nigdy nie miałam Carmexa i nie wiem czy to sie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "zmacałaś" go chociaż ? Uważam, że warto dać mu szansę :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja też chociaż za waniliowymi zapachami nie przepadam - ciekawość jednak jest silniejsza :D

      Usuń
  6. za tradycyjnym Carmexem nei przepadam, ciekawe czy te przypadłyby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykły Carmex dostałam ostatnio, ale jeszcze nie używałam, poleciałam od razu w wersje smakowe :)

      Usuń
  7. Jeszcze nie miałam okazji używać produktów carmex :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci wypróbować, może się w nich zakochasz tak jak ja :)

      Usuń
  8. Fajny pomysł z tymi smakami! Niestety Carmexu nie mogę używać - petrolatum mnie uczula zwłaszcza w okolicach ust właśnie... Na szczęście są alternatywy na olejach roślinnych. :-) No i masło kakaowe. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Cię uczula, ale super, że masz zamiennik :)

      Usuń
  9. zaciekawiła mnie ta wersja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O ja z Carmexem od dawna nie miałam do czynienia, ale limonkę bym przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może czas sobie o nim przypomnieć i kupić limonkę :D

      Usuń
  11. Jaką nieudaną akcje bloggerską??

    do posta:
    http://lady-flower123.blogspot.com/2013/12/recenzja-pomadka-lodowa-od-fm-group.html?showComment=1386797671203#c4903765492191495936

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo z blogerek dostało maile z propozycją "współpracy". Przeleciałam tylko raz wiadomość i puściłam do kosza - z tego co pamiętam to taniej mogłyśmy perfumy czy coś tam kupować i pisać z tego recenzje plus sprzedawać innym ich produkty :)

      Usuń
  12. OO, ciekawie sie prezentują, ale mam tyle smarowidel do ust, ze chyba mi starczy na 5 lat :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Aktualnie są w promocji w Super Pharmie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie miałam Carmexów szczerze mówiąc ale te zapachy kuszą ;)
    Widziałam w SuperPharm miętowy sztyft.

    Co do Tkk Max to kupiłam mydełka w Gdyni w Rivierze, mnóstwo mają mydełek ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam na razie jeden Carmex i jest to wersja barwiona z Rossmann , uważam, że jest w porządku,
    jednak z pomadką Sylveco w kwestii nawilżenia i ochrony nie wygrał ( za to sylveco ma nie trwałe opakowania, pomadka spadła na podłogę i pękło opakowanie).

    OdpowiedzUsuń
  16. Carmex bardzo lubię, ale limonki nie miałam, może się skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie miałam Carmexów,wiem,wstyd :D bo póki co wykańczam moje resztki 4 innych balsamów do ust,myślę że na którąś wersję (tylko którą???) się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!