Yves Rocher, Pur Bleuet, Woda do demakijażu twarzy i oczu - rozCzarowanie

Woda do demakijażu. Czego to nie wymyślą specjaliści Yves Rocher. Jak wymyślą, to zawsze się znajdzie ktoś, żeby to coś nowe, wymyślone, wypróbować. No i znalazłam się ja, ciekawa świata kosmetyków. Kupiłam za dosłownie grosze - pisałam o tym tutaj. I dobrze, że tak mało, bo gdybym miała zapłacić pełną kwotę to bym była bardzo zła, a tak tylko zła jestem.



Yves Rocher, Pur Bleuet, Woda do demakijażu twarzy i oczu.


Cena i pojemność: 21 zł/200 ml (na naklejce w j. polskim błędnie podano 125 ml)
Dostępność: sklepy stacjonarne oraz internetowy Yves Rocher
Opis producenta i skład :


Podoba mi się butelka - wysoka, smukła,  z przewężeniem, idealnie dopasowuje się do dłoni. Zatrzask trzyma mocno i z każdym kolejnym kliknięciem zastanawiam się czy to już,  czy się góra oddzieliła od reszty.  Otwarta już całość lata cholernie i wtedy rzeczywiście krok od urwania. Otwór jest dość duży i pomimo żelowej konsystencji potrafię wyciapać go na płatek dużo więcej niż bym chciała. Naklejka z opisem po polskiemu nie sfatygowała się zbyt mocno i dalej jest czytelna, tylko wprowadza w błąd odnośnie pojemności - na butli jak byk 200 ml, a na naklejce 125 ml. Cudowne rozmnożenie zawartości i zwiększenie wymiarów opakowania? 

Płyn,  właściwie woda z nazwy,  wodą rzeczywiście nie jest. Ciecz jest żelowa, przypomina mi kwas hialuronowy. Nie wsiąka szybko w płatek,  prędzej z niego spłynie.
Pachnie dziwnie,  nie wiem dlaczego,  ale zapach kojarzy mi się ze sklepem odzieżowym. Generalnie lekko słodko podśmiarduje plastikiem. Nie bardzo go czuć,  jak się włoży nos w dziurkę to się uda coś wyczuć. 
Woda, jak to woda,  jest bezbarwna.



To dziwne coś kupiłam z myślą o demakijażu oczu,  bo do twarzy używam mleczka i gąbeczki Calypso. Używałam w sumie,  bo od jakiegoś czasu męczę tego cudaka z prostego powodu - do zmywania makijażu oczu się kompletnie w moim przypadku nie nadaje. Podejść robiłam kilka. Oczywiście nie kilka dni po rząd,  ale myślę,  że spokojnie przez dwa tygodnie cały tydzień ciągiem używałam tej wody. W końcu spasowałam. Wolę swoje oczy (bądź co bądź reperowane za 4 tysie) mieć w całości i na swoim miejscu.  Oczy po spotkaniu z tym kosmetykiem bardzo były smutne i złe,  że właścicielka im taką nie przygodę życia zafundowała. Bolały, a jak bolały to i płakały, jak płakały to szczypały. Makijaż rozmazany, oczy sponiewierane, czyli coś tu poszło nie tak. Coś tu te biedne oczy zaatakowało. Wyguglałam google i wywnioskowałam, że wina leży po stronie methylpropionalu, czyli aldehydzie aromatycznym, który znajduje się na liście alergenów. Tak więc mam cię sprawco łez mych paskudny.
Postanowiłam jednak dać mu szansę na odkupienie swoich win i zaczęłam go używać do demakijażu twarzy.  Tu się sprawdza dobrze. Podkład i puder schodzą dobrze, gdy myję twarz mydłem (marsylskim z lawendą) to nie widzę beżowej piany. Nie czuję podrażnienia jak w przypadku oczu. Skóra się lekko lepi, ale że po demakijażu myję twarz wodą to nie przeszkadza mi to w ogóle.  Cudów nie robi za te 20 zł.

Podsumowując - dobrze,  że udało mi się kupić ten kosmetyk za grosze,  bo tak jak pisałam, byłabym zła. Cena wysoka 21 zł,  pojemność standardowa, ale jakość mocno średnia.  Już o cztery nieba lepszy i tyle samo tańszy jest micel z Be Beauty. 

U mnie się nie sprawdził i na pewno go już nie kupię, bo za jego cenę mam 4 płyny micelarne z Biedronki, a już patrząc przez pryzmat demakijażu samej twarzy to wolę kupić 3 mleczka i paczkę dwu gąbeczek Calypso.


14 komentarzy:

  1. Szkoda, bo kosmetyk w nazwie całkiem kuszący, ale jeśli podrażnia oczy to już na starcie zostaje skreślony. Ja jednak lubię kosmetyki do demakijażu w postaci mleczka.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mleczek używam do demakijażu twarzy, do oczu wolę dwufazówki lub micele :)

      Usuń
  2. Tego cudaka nie miałam i pewnie mieć nie będę ;) Do demakijażu oczu z YR polecam płyn dwufazowy - mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam tej dwufazówki i na razie, po przejściach z tym czymś do YR nie zawitam :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Iwetto ma podobne zdanie. Szkoda, bo zapowiadał się całkiem dobrze :)

      Usuń
  4. Szkoda że taki kiepski - ale dobrze ze chociaż krzywdy Ci nie zrobił, nie zapchał czy coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz tego, ze oczy mi chciały wypłynąć na wierzch to nic poza tym złego nie zrobił ;)

      Usuń
  5. szkoda, że się nie sprawdził, podrażniania okolic wokół oczu nie można mu wybaczyć!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się, oczy są zwierciadłem duszy i raczej wolę, żeby zostały na swoim miejscu :D

      Usuń
  6. uu ;/ szkoda że się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale wiem teraz, że nie warto czasem wydawać dużo pieniędzy na kosmetyk, który się może nie sprawdzić.

      Usuń
  7. Nie żartuj bo mam go w swoich zapasach:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żartuję, naprawdę porządnie podrażnił mi oczy :/

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!