Bell, Korektor w płynie z minerałami.

Korektor pod oczy to jest jeden z tych kosmetyków must have. Zwłaszcza młodej mamie, czyli mnie jest niezwykle przydatny i pomocny w zatuszowaniu wcale nie przebalowanej imprezowej nocy.
Zanim kupiłam Bell, używałam korektora Inglot AMC, o którym pisałam tutaj. Miał ciężką konsystencję, zbierał się w załamaniach, ale dobrze krył zasienienia pod oczami. Zużyłam go z wielkimi bólami, bo był bardzo wydajny, druga sprawa, że na lato wolę lżejsze konsystencje. Taką też ma Bell, dlatego chętnie go używałam.

Czy korektor naszej polskiej firmy okazał się hitem czy kitem?




Bell, Korektor w płynie z minerałami.
 

Cena i pojemność: ok. 10 zł/7,5 ml
Dostępność: drogerie z szafą Bell, Biedronka, allegro
Opis producenta i skład: 


Podoba mi się opakowanie, proste, z białymi napisami. Nakrętka z aplikatorem dobrze dokręca się, nie pękła, nie zepsuła się w czasie użytkowania.
Sam aplikator jest bardzo wygodny - nie za duży, nie za mały. Odpowiednia ilość kosmetyku znajduje się zaraz po wyciągnięciu górnej części. Nie zauważyłam podrażnienia spowodowanego nakładaniem bezpośrednio korektora z aplikatora.



Korektor kupiłam na allegro, wybrałam jaśniejszy z dwóch dostępnych odcieni i okazał się dobry. Jest jasny, ale nie odcina się od podkładu i nie daje efektu pandy. Dobrze współgra z roll-onem Delia oraz kremem pod oczy Decubal. Nie zauważyłam rolowania, zbierania się w załamaniach czy ewentualnego łuszczenia się. Korektor jest bardzo wydajny, mam go na pewno ponad rok i niedawno dobił dna, a używałam go zamiennie z Inglotowym.

Kosmetyk ma lekką, delikatną konsystencję. Łatwo nałożyć go w okolice oczu, dobrze się rozprowadza. Zauważyłam dość duży defekt tego korektora - ciemnieje. Zaraz po nałożeniu na skórę ma kolor, który jest na aplikatorze. Jeżeli nie pospieszę się z wklepaniem go w skórę to zmieni się o ton - z jasnego beżu na ciemny i to z lekką nutką pomarańczy. Dodatkowo szybko "wysycha" i po odczekaniu chwili trudno go równomiernie wklepać i uzyskać jednolite zakrycie wszystkich niedoskonałości. Ja staram się szybko nakładać i błyskawicznie wklepywać korektor, co jest dość uciążliwe, bo wiadomo - jak się baba spieszy...
Krycie określam jako lekkie. Mam małe zasinienia i dość często opuchnięcia pod oczami, więc muszę mieć dobrego kompana, który pomoże mi zatuszować te niedoskonałości. Ten korektor radzi sobie z tym dobrze mimo konsystencji lżejszej niż Inglot w kremie. Nie zbiera się w załamaniach i zostaje na swoim miejscu przez około 6-8 h. Przypudrowany pudrem bambusowym sprawia, że zasinienia znikają i skóra pod oczami wygląda "reprezentatywnie".

Aktualnie używam korektora z Essence, kupiłam nawet drugie opakowanie, ale trzeciego raczej nie zakupię, bo jest niewydajny.

Jak Wy się zapatrujecie na ciemnienie korektorów? Czy przeszkadza Wam ten fakt, czy jest Wam obojętne byle było dobre krycie?

22 komentarze:

  1. ja od lat używam korektora w pędzelku l'oreal. taki aplikator najbardziej mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pędzelku mam teraz Essence, ale stwierdzam jednak, że taki gąbeczkowy aplikator sprawdza się u mnie najlepiej :)

      Usuń
  2. Ja używam Rimmella wake me up, ale on chyba niedostępny w sprzedaży jest:( a fajny i nie zauważyłam żeby ciemniał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam kupić podkład z tej serii, ale boję się, że będzie za ciemny.

      Usuń
  3. Fajny szablon :)
    Co do korektora to mam, ale w Biedronkowej wersji (bardziej bulwiastej :P) i jestem całkiem zadowolona, jednak używam go sporadycznie. Noszę po prostu w torebce i używam go jak coś mi wyjdzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pewnie jeszcze go nie raz zmienię :D
      Ja teraz mam porównanie do Essence i uważam, że Bell jest lepszy :)

      Usuń
  4. Wydaje się być porządny w takiej cenie ale ja nie używam korektorów a jak już próbuję używać to i tak zaraz komuś oddaje bo po dwóch dniach już mi się nudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena naprawdę dobra, wydajny i kolor mi pasuje :)

      Usuń
  5. nie miałam go, ale z serii BB jest świetny

    OdpowiedzUsuń
  6. Używam tylko mineralnych korektorów - one nie ciemnieją ani nic takiego nie robią. No i kryją oraz nie podrażniają, za co chwała im. Choć na moje cienie i tak nie ma stuprocentowo kryjącego specyfiku. ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się musiała za takimi rozejrzeć, póki co szukam następcy :)

      Usuń
  7. Mam z Bell ten korektor ale w wersji biedronkowej i go bardzo polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie kupiłam w Biedronce, bo miałam jeszcze ten, a potem już kupiłam Essence :) Jeżeli będzie w Biedrze jeszcze to z pewnością go wezmę :)

      Usuń
  8. ja nie lubię jak ciemnieją... wtedy mi nie robi różnicy czy mam coś zakryte czy nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essence, którego mam teraz też trochę ciemnieje. Inglot jedynie mi nie ciemniał :)

      Usuń
  9. Ja używam Dream Lumi Touch Maybelline. Nie byłabym chyba w stanie wybaczyć produktowi ciemnienia. I to w dodatku w kierunku pomarańczu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szybko go rozprowadzę to nie ma tego efektu :)

      Usuń
  10. Mam ten korektor i bardzo lubię! Ciemnieje tylko jeśli nie rozprowadzi się go odpowiednio szybko, normalnie nie mam z nim problemu. Nie zbiera się w załamaniach i dość dobrze tuszuje cienie pod oczami, poza tym nie przesusza i nie jest ciężki...Sprawia, że nie wyglądam na tak niewyspaną i zmęczoną, jaka jestem ;) Bardzo go lubię, a za taką cenę to już w ogóle jest świetny produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jak szybko go rozprowadzę, to nie widać tego ciemnienia :)

      Usuń
  11. ja sobie chwalę korektor maybelline ale przyjrzę się mu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!