Kallos, Argan, Maseczka do włosów farbowanych

Bodajże w marcu poczyniłam dość duże zakupy kosmetyków do włosów. Konkretnie masek. Właściwie 4 opakowań. Dwie Bingo oraz dwie Kallos. Blogowy światek zachwyca się nimi, więc jak przystało na porządną blogerkę musiałam ;) zakupić rzeczone produkty. A że pierwszy raz pojechałam do Hebe, zobaczyłam Kallosy na półce to oszalałam. Latte nie było to wzięłam Aragan i Silk.Arganowa jest już zdenkowana, a co o niej myślę, możecie przeczytać poniżej.




Kallos, Argan, Maseczka do włosów farbowanych


 Cena i pojemność: ok. 10 zł/1 l
Dostępność: drogerie Hebe
Opis producenta i skład:


 Zacznę od opakowania - wielka beczka, ale co się dziwić - w co innego spakować litr maseczki ? Szkoda, że brak jakiegokolwiek zabezpieczenia przed otwarciem bądź "umazaniem się" maską. Folii, sreberka brak. Na nakrętce naklejona jest informacja w języku polskim co to za specyfik i jak go używać. I tu następuje pierwszy zgrzyt i niejako wprowadzenie "wzrokowego" klienta w błąd. Mianowicie chodzi o samą nazwę "Argan", która sugerowałaby zawartość, minimalną nawet, ale jednak, olejku arganowego. Niewprawni konsumenci, który nie mają zwyczaju lub nie wiedzą jak czytać składy kosmetyków mogą być zawiedzeni, ponieważ sam napis "Argan" jakoby przekazuje, że coś z tego arganu jest w maseczce. Po przeczytaniu polskiej wersji językowej oraz składu może wprawić w lekkie osłupienie - maseczka ma tylko zapach owego olejku, a nie jego zawartość w składzie. 
Kosmetyk ma bardzo gęstą, praktycznie stałą konsystencję, ale nie ma problemu z jego rozprowadzeniem na włosach. Ja maseczkę używam łącznie z olejami - najpierw na suche włosy idzie olej, a potem maseczka grubą warstwą omijając skórę głowy. W takim połączeniu siedzę w zależności od możliwości - od godzinki do trzech. Czasem używam jej jako odżywki i trzymam ją nie mniej niż 5 minut, najczęściej około 15-20 min. 
Zapach ma bardzo, bardzo mocny i wyraźnie chemiczny, mi jednak nie przeszkadza i wyczuwam go nawet po zmyciu maski.


Maseczka zastosowana samodzielnie daje dobre efekty nawilżenia i wygładzenia włosów, ale nie tak dobre jak w przypadku podkręcenia olejami. Zazwyczaj stosuję mieszankę witamin A i E, oleju łopianowego z Green Pharmacy, którego zużyć nie mogę, a bardzo chcę (swoją drogą też tak macie, że chcecie koniecznie coś zużyć, bo Wam nie pasuje, nie działa tak jak chcecie, a kosmetyk strajkuje i się rozmnaża?), odżywki keratynowej DermoGal, oleju z kiełków pszenicy, olejku rycynowego i ze słodkich migdałów oraz oliwki BabyDream (niezła mieszanka :D). Taki miks nakładam na suche włosy i dokładam na to wszystko troszkę maski Kallos, trzymam minimum 30 minut- najczęściej 2-2,5 godziny. Po zmyciu całości szamponem bez SLS/SLeS BabyDream lub BingoSpa z olejem z pestek moreli i wysuszeniu efekt jest bardzo zadowalający. Włosy są dużo bardziej miękkie i delikatne w dotyku,  do tego sypkie i lekkie. Taka mieszanka nie ma wpływu na przetłuszczanie się fryzury  czy zwiększeniu podatności na elektryzowanie. Kosmyki pięknie błyszczą i świetnie się prezentują. 
Gdy stosuję maskę samodzielnie,  bez tuningowania, nie widzę aż dobrych efektów. Owszem,  czuję miękkość i gładkość, ale nie jest to tak mocno widoczne.

Jeżeli miałabym ponownie kupić tą maskę to zastanowiłabym się dwa razy - jeżeli bym miała używać jej z olejami to bym przygarnęła, jeżeli samodzielnie jako stricte maskę chroniącą kolor - raczej nie, bo nie zauważyłam,  żeby takie coś robiła. Brąz dalej staje się ciepły, więc raczej ochrony nie ma.

Jeżeli Wy używałyście maski Kallos Argan, napiszcie swoje wrażenia odnośnie efektów jakie uzyskaliście dzięki niej oraz dajcie znać jak odnosicie się do etykiet kosmetyków - bierzcie ślepo po przeczytaniu pierwszego zdania lub sloganu czy wczytujecie się dokładnie i analizujecie skład :)

14 komentarzy:

  1. Masek nie używam, bo mnie denerwują...Miałam natomiast odżywkę jaśminową Kallosa i była zajebista! Chyba do niej wrócę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam wersje Keratin i ta u mnie się fajnie sprawdza jak za 10 zł jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  3. ja miałam tradycyjna wersję Latte i jako maska nie robiła nic, ale dobrze sprawdzała się jako taka 3-minutowa odzywka

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie potrafię przekonać się do litrowych masek. Boję się, że trafię na niewypał, który okaże się niesamowicie wydajny...

    Zawsze czytam skład, ponieważ przekonałam się, że nazwa kosmetyku często nijak się ma do rzeczywistości. Pod "100% nature" kryje się parafina, silikony oraz ekstrakt z awokado, który zamyka stawkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nie muszę żałować, że nie mam w pobliżu Hebe;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie miałam okazji używać żadnej z masek Kallos :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tych masek używam jako odżywek - w tym celu spisują się według mnie przyzwoicie, chociaż mam wrażenie że Silk jest nieco lepsza niż Argan. Za to dziwi mnie kwestia zapachu, ja u siebie nic nie czuję po zmyciu włosów.

    OdpowiedzUsuń
  8. jakoś mnie nie kusi, gdy się dowiedziałam że Argan to ona ma tylko na etykietce , a w składzie o nim zapomnieli :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam żadnej maski z Kallos ale jak spotkam to na pewno kupię, a z Bingo właśnie wczoraj kupiłam maskę mam nadzieję że się dobrze sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam żadnej maski do włosów tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio wreszcie kupikam maskę Latte i jestem ciekawa jak się sprawdzi :-) w następnej kolejności mam zamiar kupić Keratin :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. I tu jest błąd ponieważ mi się zdarza bardzo często nie czytać składu i brać kosmetyk bez zastanowienia choć teraz zaczynam nad tym pracować a ja tej maski nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!