Czytamy, czytamy - Marta Zaborowska "Uśpienie".

Od niedawna w mojej biblioteczce królują powieści kryminalne. Nie ukrywam,  że Erica Spindler jest mistrzynią tego gatunku i przez strony książki"Złodziej tożsamości" mknęłam z zapartym tchem czekając w napięciu na rozwiązanie zagadki. Kiedy jednak przeczytałam opis "Uśpienia" naszej rodzimej pisarki Marty Zaborowskiej, stwierdziłam, że koniecznie muszę zapoznać się z nią bliżej.





Akcja zaczyna się dość poważnie - z kliniki psychiatrycznej zbiega groźny psychopata, który lada dzień miał zostać postawiony przed sądem i osadzony w więzieniu. Jego przeszłość jest bujna i obrzydliwa, czego dowody przewijają się przez całą książkę. 
W tym samym czasie zostaje brutalnie zaatakowana doktor Dudczak,  jedna z lekarzy prowadzących terapie ze swoimi pacjentami. Jest ceniona w klinice i ma świetny kontakt z chorymi. Udaje jej się przeżyć,  ale śmierć ponownie puka do jej drzwi i przy drugiej próbie skutecznie zabiera Annę ze sobą.  Oczywistą oczywistością jest oskarżenie zbiegłego psychopaty, Jana Lasoty o ten czyn. Aby potwierdzić wstępne przypuszczenia,  jako kierująca całym śledztwem, zatrudniona zostaje detektyw Julia Krawiec. Poznajemy ją w ważnym dla niej momencie życia - udało jej się wyjść z alkoholizmu,  który zrujnował jej świetnie zapowiadającą się karierę. Julia jest samotną matką,  z niewielką pomocą ze strony swojej mamy wychowuje małą córeczkę Sylwię. Były mąż nie może pogodzić się z rozwodem i przy każdym powinięciu się nogi przypomina Julii jaką jest złą matką.
Julia staje się głównym dowodzącym w śledztwie i od tej pory życie jej, jej córki i mamy staje na głowie. 
Niby wszystkie poszlaki wskazują na Lasotę, jednak im więcej potencjalnych podejrzanych,  im więcej ludzi zamieszanych pośrednio i bezpośrednio z bestialskim morderstwem, tym bardziej Julia domyśla się,  że śmierć Anny nie jest dziełem Jana.
Detektyw Krawiec w trakcie trwania śledztwa coraz lepiej dopasowuje części układanki, mimo że współpracownicy oraz towarzyszący jej doktor Maciejewski wskazują uparcie na zbiegłego psychopatę. Pojawiają się kolejne trupy, kolejne życia ulatują i dalej policja podejrzewa jedną osobę.
Najbardziej bolesnym, a zarazem jeszcze bardziej motywującym działania momentem książki jest porwanie córki detektyw - Sylwii. Matka robi wszystko, co w swojej mocy aby uratować życie Sylwii.
Oczywiście, Sylwia zostaje znaleziona, a detektyw Julia Krawiec ostatecznie wskazuje osobę winną zabójstwa doktor Dudczak oraz inne postacie związane z resztą morderstw. Ostatnie strony książki rzucają światło na pogmatwane losy kilku bohaterów i objaśniają zawiłości rodzinne. A o głównym podejrzanym słuch ginie.

Książkę czytałam na trzy razy. Niby 400 parę stron,  ale przez zawiłe i pogmatwane losy bohaterów nie mogłam się wczytać w treść i wniknąć tak aby to z detektyw Krawiec ramię w ramię prowadzić rozmowy z podejrzanymi, szukać jej córki i w końcu wskazać winnych.

Wątki poszczególnych bohaterów wzajemnie się przeplatają, ale stanowią osobne części powieści.  Przeszłość wpływa na teraźniejszość. Decyzje podjęte blisko pół wieku temu skutkują niewyobrażalnymi zdarzeniami w dniu dzisiejszym. Ja jako czytelnik nie spodziewałam się aż takich zwrotów akcji i tego, że nic nie wskazuje na to, że kolejnej stronie okaże się coś, co będzie miało wpływ na dalsze losy bohaterów.

Będę czekać na kolejne książki z detektyw Krawiec w roli głównej, bo została ona pokazana jako zwykły,  szary człowiek,  któremu w życiu coś nie wyszło,  jednak potrafiła się odbić od dna i powrócić do działania ze zdwojoną siłą.


P.S. Jak podobają się Wam zmiany na blogu? Dzięki mężowi mam wgrany nowy szablon, jeszcze tylko zmienię nagłówek i będzie cacuchny ;)

2 komentarze:

  1. Jakoś nie mój typ książki i raczej nie przepadam za naszymi ojczystymi pisarzami - a zresztą thillery medyczne uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. raczej nie mój typ choć ostatnio to baardzooo mało czytam. Zapraszam do siebie w wolnej chwili. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!