Decubal, Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała.

Jako pierwszy z kremów do ciała Decubal poszedł w ruch ten w czerwonej tubie. Należy on do "silniejszej" linii duńskich kosmetyków i najbardziej mnie zainteresował. Skóra na moich ramionach i plecach jest wymagająca, mam drobną kaszkę, krostki, które wyglądają nieestetycznie i choć zmuszona byłam się przyzwyczaić, to ciągle szukam kosmetyku bądź kremu aptecznego, który pomoże mi trochę uporać się z tym problemem.
Dodatkowo po kąpieli często muszę szybko balsamować ciało żeby uniknąć uczucia ściągnięcia i przeraźliwego swędzenia. 

Decubalowy krem spełnił swoje zadanie i mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z jego działania.





Decubal, Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała


Cena i pojemność: 250 ml/ok. 26 zł
Dostępność: apteki internetowe i stacjonarne
Opis producenta i skład:

I znów mamy opakowanie, które jest praktyczne i wygodne - miękka matowa tuba z wygodnym zatrzaskiem. Plus, że można postawić ją na głowie i cała zawartość spokojnie spłynie na dół. Szkoda, że opakowanie nie jest w żaden sposób zabezpieczone przed wścibskimi nosami i rękami innych - wystarczyłoby ofoliowanie zatrzasku. Samo otwarcie się nie urwało, a tuba wygląda dalej estetycznie i tak jak przed pierwszym użyciem.


Krem jest gęsty i łatwo go wycisnąć z tubki oraz rozsmarować na ciele. Dzięki swojej konsystencji jest wydajny, bo naprawdę wystarczy go mała ilość, aby posmarować duży obszar ciała - kropelka wielkości ziarnka fasoli wystarczy spokojnie na rękę, a przy dobrym wietrze na dwie. Zaletą jest szybkie wchłanianie się, ale czuć, że kosmetyk jest na ciele i nie wyparował. Wystarczy poczekać góra minutkę i można bez obaw zakładać ubranie. 
Tutaj również zapach jest "standardowy" dla kosmetyków Decubal - wyraźnego nie ma, ale jednak czuć apteczność.


Ja używam tego kosmetyku od połowy czerwca - widzę już denko, przy czym nie smaruję całego ciała a jedynie górną jego część. Stosuję go zazwyczaj po kąpieli, kiedy użyję peeling (jeżeli używam olejku Decubal to odpuszczam już sobie balsamowanie).
Moja skóra po kąpieli bądź prysznicu często szybko potrzebuje złagodzenia swędzenia i ściągnięcia, co jest efektem połączenia twardej wody i żeli, które miały nie wysuszać, a wysuszają.  
Krem bardzo dobrze niweluje nieprzyjemne skutki - wysuszenie, ściągnięcie i swędzenie. Skóra jest świetnie nawilżona i miękka w dotyku. Suchość i niedyspozycje z nią związane - wszystko zniknęło. Dodatkowo krostki i drobna kaszka zmniejszyły się i nie są tak widoczne i uciążliwe.

Na pewno kupię ten krem w okresie zimowym, kiedy moja skóra wymaga większego nawilżenia i natłuszczenia. 

P.S. Narobiłam sobie listę postów w telefonie, żebym o niczym nie zapomniała. Mam nadzieję, że będę mogła ją "odptaszkować", bo ostatnio jestem zarobiona jak pisałam na fb. Mąż przytargał dodatkową pracę do domu i kiedy tylko mogę to lutuję, czyszczę, pakuję różne cuda elektroniczne ;)

3 komentarze:

  1. Nie mam takich problemów jak Ty ze skórą ale balsam wydaje się dość ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji używać tej marki.. ja również nie mam problemów ze skórą więc wystarcza mi zwykły balsam/masło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!