Decubal, Odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy.

Ten krem jako pierwszy z pakietu pielęgnacyjnego twarzowego został przez moją rodzinę zużywany i zużyty do dna. Bardzo się z nim wszyscy polubiliśmy, a zaraz się dowiecie dlaczego :)




Decubal, Odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy. 


Cena i pojemność: ok. 27 zł/75 ml
Dostępność: apteki internetowe i stacjonarne
Opis producenta i skład:
 

Podoba mi się praktyczność słoiczka oraz staranność wykonania. Mały minus za lekkie wprowadzenie w błąd w kwestii rozmiaru słoiczka oraz ilości zawartości - jest jej troszkę mniej niż mogłoby się wydawać patrząc na objętość. Krem zabezpieczony jest przezroczystą folią, więc od razu widać czy ktoś się "zaprzyjaźnił dotykowo". 
Nie miałam problemów z odkręcaniem czy zakręcaniem nakrętki, napisy z naklejki się nie starły.


Bardzo podoba mi się lekka konsystencja tego kremu, dzięki której bardzo szybko się wchłania i nie musiałam czekać z nałożeniem zielonego korektora Art Deco czy bazy Synesis. Dobrze współgrał również z pudrem mineralnym Eveline. Nie jestem w stanie powiedzieć jakby działał z podkładem, bo z racji pogody nie nakładam "dodatkowej szpachli" ;)
Z zapachem jest porównywalnie do pozostałych kremów z Decubalowej serii - niby nie ma, ale coś tam czuć ;)


Jeden słoiczek kosmetyku "poszedł" w półtora miesiąca- używaliśmy go wszyscy - ja, mąż i synek. W moim przypadku sprawdził się idealnie - szybko się wchłaniał, a przy tym bardzo dobrze nawilżał skórę i niwelował uczucie ewentualnego ściągnięcia po myciu twarzy. Bardziej suche miejsca stały się okiełznane, a twarz wyglądała promiennie i świeżo. 
Gdy zapytałam męża o wrażenia dotyczące używania tego kremu usłyszałam: "Fajny, sama wiesz, Ty jesteś lepsza w te klocki" ') Tak więc wyciągnęłam z niego jeszcze to, że dobrze się rozprowadzał na skórze i szybko wchłaniał. Co do nawilżenia twarzy muszę wypowiedzieć się ja, bo mąż za bardzo się nie umiał wysłowić. Tak więc w dotyku skóra była inna niż po użyciu kremu przeznaczonego stricte dla mężczyzn. Mąż ma jeden punkt na czole, gdzie łuszczy mu się skóra i do tej pory żaden krem nie dał mu rady, a Decubal unicestwił problem na dobre.
Zastosowałam również kosmetyk w pielęgnacji twarzy synka - ma drobne krosteczki i jak wiadomo, dzieci mają delikatniejszą skórę, więc łatwiej o wysuszenie czy inne nieprzyjemności. Tutaj krem równie dobrze sobie poradził, krosteczki się zmniejszyły, a buzia była delikatna i miła w dotyku. 

Naprawdę cała nasza trójka jest bardzo zadowolona z tego kremu i na pewno kupimy go ponownie - musimy się rozejrzeć, w której pobliskiej aptece go znajdziemy.

Polecam wypróbować ten krem, bo jak widać może go używać cała rodzina :)

10 komentarzy:

  1. A ja po nałożeniu tego kremu na twarz momentalnie robiłam się czerwona i czułam pieczenie, dlatego oddałam go koleżance.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy ten krem przez co zaczyna kusić ale przypuszczam że może sięgnę po niego dopiero jak uszczuplę swoje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go nigdy, ale może :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mialam nic z tej firmy,ale cena I pojemnosc calkiej spoko,a u mnie pewne zmiany
    wrzucialam dzis pierwszy filmikna youtube
    jesli masz ochote zobaczyc-zapraszam+bedzie mi milo
    oczywiscie to debiut wiec z mocnym przymruzeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy go nie miałam, być może kiedyś go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa propozycja :) Tylko cena nie za niska niestety.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciągle poszukuję kremu idealnego ;) Z tym nie miałam okazji się poznać ;)
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych i na bloglovin, Optymistyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. widuję tę markę w aptekach, ale sama nie miałam nigdy okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam zawsze będę polecać L'Ocitane Divine ;P Jeśli można wklejać linki to chciałabym podrzucić link do darmowej próbki tego kremu, może komuś się przyda ;)
    http://www.nagrodobiorcy.pl/probka-kremu-locitane-divine-za-darmo/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!