Decubal, Balsam do ust i suchej skóry.

Uwielbiam wszelkie smarowidła do ust z naciskiem na balsamy i Carmex ;), więc gdy dostałam paczkę od Decubal to pierwszy kosmetyk, który wpadł w moje ręce był to balsam do ust i innych części ciała potrzebujących regeneracji i nawilżenia.





Decubal,  Balsam do ust i miejscowo zmienionej,  popękanej i suchej skóry.




Cena i pojemność: ok. 23 zł/30 ml
Dostępność : apteki internetowe i stacjonarne
Opis producenta i skład :


Każde opakowanie kosmetyku marki Decubal urzeka mnie prostota wyglądu kartonika bądź zawartości. Tutaj mamy biały kartonik z czarnymi napisami i taką szatę graficzną znajdziemy na tubce z dermokosmetykiem. Tubka również jak pozostałe jej większe koleżanki,  wykonana jest z matowego,  miękkiego materiału i bardzo łatwo można wycisnąć zawartość. Dziurka ma małą średnicę,  ale to dobrze,  ponieważ przy tak gęstej mazi jedno zbyt mocne ściśnięcie spowodowało by wydostanie się za dużej ilości. Nakrętka również jest matowa. Dobrze się dokręca i do tej pory całe opakowanie nie zepsuło się.



Maź ma bardzo gęstą konsystencję - moim zdaniem jest tak gęsta jak wazelina. Łatwo ją rozprowadzić na ustach czy innych, szorstkich bądź wymagających specjalnego traktowania miejsc.
Zapachu nie ma wyczuwalnego, ale mój nos wychwycił nutkę lanoliny (lanolinę farmaceutyczną stosowałam w pielęgnacji brodawek gdy karmiłam piersią,  więc ten zapach wyczuję wszędzie) i tak też jest  - lanolina na drugim miejscu w składzie.

Kosmetyk tłuści skórę i ewentualne zabrudzenia są możliwe. Przy umiejętnym wmasowaniu ten problem zostaje zminimalizowany.



Stosowałam ten kosmetyk w większości na usta, czasem na kolana i łokcie - w obydwóch przypadkach na noc. Jego plusem jest niesamowita wydajność - używam go od 28 maja, czyli kiedy dostałam paczkę w swoje łapki, a zużyłam go może z połowę. Wystarczy jego malutka ilość do posmarowania dużego obszaru.

Usta następnego dnia po posmarowaniu są gładkie, nawilżone i natłuszczone. Skóra odczuwalnie bardziej miękka, a wszelkie skórki wygładzone i zmiękczone. Skóra na kolanach i łokciach też robi się miękka i delikatna w dotyku. Wszelkie niedoskonałości - krosteczki czy skórki również stają się niewidoczne. 

Mogłabym się pokusić o porównanie tego balsamu z wazeliną - niby obie te opcje natłuszczają i zmiękczają skórę, ale Decubal jest sto, ba - milion razy lepszy od zwykłej wazeliny, bo oprócz natłuszczania regeneruje skórę.

Moja mama również dostała paczkę z Decubalowymi kosmetykami i z tego balsamu jest najbardziej zadowolona. Pracuje w klimatyzowanym pomieszczeniu i kiedy stosuje zwykłą pomadkę, to usta nie są dostatecznie wypielęgnowane i co ważne, ochronione przed czynnikami zewnętrznymi. Kiedy rano, przed wyjściem do pracy posmaruje usta balsamem Decubal, w ciągu dnia nie musi ponownie go używać, bo tak ma natłuszczone i nawilżone usta. Powiedziała, że od tej pory będzie kupować ten balsam i stosować zamiennie z Carmexem :)

Jeżeli nie miałyście styczności z tym kosmetykiem, to polecam Wam się z nim zapoznać. Uważam, że to bardzo pomocny i ratujący z opresji balsam :)


9 komentarzy:

  1. Decubal ma bardzo dobre kosmetyki. Mnie zawsze ratuje balsam do ciała w zimie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że zimą mógłby być hitem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam
    u mnie pielegnacja scrub z lush+masezlo z nivea i usteczka jak ta lala ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten produkt nie jest dla mnie - omijam rzeczy, które w składzie zawierają parafinę...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten produkt. Jest niesamowicie wydajny!

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo go lubię, udał im się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię balsamy ale nic mi nie zastąpi owocowego,pachnącego o ładnym kolorze błyszczyku :)

    Zapraszam na rozdanie :)

    http://kolorowa-kraina-sylwii.blogspot.com/2013/07/pierwsze-rozdanie-na-przywitanie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam balsamy do ust! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poważnie się zastanowię nad nim bliżej jesieni :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!