Dax Cosmetics, Pefecta, Peeling enzymatyczny z minerałami morskimi i enzymem z papai.

Peeling enzymatyczny jest przeznaczony do mojej płytko unaczynionej cery. Powinnam stosować tylko taki peeling, ale nie mogę się powstrzymać przed używaniem również mechanicznego zdzieraka.

Wcześniej stosowałam tylko drobinkowe złuszczacze naskórka, ale kiedy dostałam od mamy ten kosmetyk, to postanowiłam wypróbować, jak działa.

Peelingi drobnoziarnisty i enzymatyczny stosuję zamiennie raz w tygodniu i uważam, że takie połączenie jest w moim przypadku idealnym sposobem na gładką skórę.



Dax Cosmetics, Perfecta, Peeling enzymatyczny z minerałami morskimi i enzymem z papai
 

 Cena i pojemność: ok. 10 zł/60 ml
Dostępność: drogerie i hipermarkety
Opis producenta i skład:


Tubka z peelingiem jest wykonana z miękkiego plastiku, łatwo wycisnąć zawartość, a pod koniec rozciąć i wygrzebać resztki. Zatrzask trzyma mocno i w czasie używania się nie urwał. Podoba mi się szata graficzna, prosta i w energetyzującym niebieskim kolorze, przyciąga wzrok. Otwór, przez który wydostaje się kosmetyk, ma standardową dla tub Perfecty wielkość - jest mały, ale zawartość łatwo się przez niego "przeciska".
 

Peeling ma średnio gęstą konsystencję, jest lekko tłusty, jakby jedwabisty. Łatwo można nałożyć go na skórę, nie robi grudek.
Nie jest bezzapachowy - pachnie lekko słodko, delikatnie. Nie męczy nosa i nie denerwuje. 
Nie jestem zadowolona ze zmywania tego kosmetyku - moim zdaniem zmywa się podobnie jak glinki, czyli dość trudno.  
"Dzięki" silikonowi w składzie zostawia na skórze powłoczkę, która nie jest przeze mnie lubiana i pożądana. Nie jest ona lepka czy tłusta, ale powoduje dyskomfort i mam wrażenie, że nałożony później olejek czy maseczka nie mają takie dobrego pola do popisu jak przy peelingu mechanicznym.


Początkowo używałam peeling zgodnie z zaleceniami producenta, czyli na noc jak krem. Nie podobało mi się jednak to, że trochę tłuścił i brudził poduszkę. Rano, kiedy zależy mi na szybkim umyciu twarzy, niestety tu musiałam wspomagać się gąbeczką Calypso, żeby wszystko poszło sprawniej.
Potem wpadłam na pomysł, żeby nakładać peeling grubszą warstwą na około 3 godziny przed snem. Kolejnym krokiem była maseczka bądź olejek.

W obydwóch przypadkach skóra była gładsza i nawilżona, suche skórki zniknęły, a cała twarz wyglądała promienniej i świeżo. Problem był jedynie z zaskórnikami na nosie - te nie zostały praktycznie w ogóle ruszone, ale sam kosmetyk nie spowodował zapchania, podrażnienia czy przetłuszczenia skóry w strefie T.

Plusem jest to, że można ten peeling kupić w saszetce 10 ml i w tubie 60 ml. Tuba starczyła mi na około 2 miesiące co dwutygodniowego używania na twarz, szyję i dekolt. 

Peeling mógłby być dobry, bo ładnie wygładza skórę. Czuć, że naskórek jest złuszczony, ale minusem dla mnie jest silikon w składzie, który sprawia, że skóra jest gładka, ale i tworzy niechcianą przeze mnie powłoczkę.

Na ten czas nie planuję ponownego kupna tego peelingu. Mam z wymianki z Martą saszetkę peelingu enzymatycznego Lirene i będę w przyszłym tygodniu testować tenże kosmetyk. Jeżeli okaże się lepszy od Perfecty, to znajdzie stałe miejsce w mojej szafce.

Jakie są Wasze spostrzeżenia na temat peelingów enzymatycznych? Używacie takich, czy wolicie mechaniczne zdzieraki? Jakie macie swoje ulubione peelingi?

24 komentarze:

  1. Lubię i enzymatyczne i mechaniczne, ale ciągle szukam ideału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mechanicznych lubię też Dax drobnoziarnisty :)

      Usuń
  2. Ja właśnie mam peeling enzymatyczny z Lirene i uwielbiam go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że u Ciebie się sprawdza :) Mam nadzieję, że będzie lepszy od Dax.

      Usuń
  3. Ja jakoś nie lubię peelingów enzymatycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Dax trochę zawiódł, ale mam nadzieję, że Lirene będzie lepszy.

      Usuń
  4. Ja też nie lubię tej powłoki na twarzy i 'oblepionej' poduszki po tym peelingu :/ Cały czas mam wrażenie jakby skóra była morka.. Jak dla mnie jest trochę za słaby, ale był pomocny, kiedy miałam sporo pryszczy i stosowałam go jednocześnie ze skinorenem (1 warstwa peelingu + 1 warstwa skinorenu). Skóra wyglądała po nim lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że też znalazłaś sposób na ten peeling :)

      Usuń
  5. ja wolę mechaniczne zdzieraki ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że po mechanicznych skóra jest lepiej oczyszczona i doczyszczona.

      Usuń
  6. Pierwszy peeling enzymatyczny kupiłam niedawno, z ziaji, i bardzo się z nim polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zobaczę peeling z serii Sopot, gommagge chyba się zwie :D

      Usuń
  7. Ja na razie jestem na etapie zdzieraków i używam peelingu z Soraya z morelą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morelowy też miałam, ale St Ives - byłam z niego zadowolona :)

      Usuń
  8. nie przepadam za enzymatycznymi, mój ulubiony to jest właśnie Perfecta drobnoziarnisty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..mój tak samo, ten drobnoziarnisty jest świetny.

      Usuń
    2. Drobnoziarnisty bardzo lubię :)

      Usuń
  9. ooo ciekawy, ja mam enzymatyczny z BU ale nie podpowiadam mi jego proszkowa konsystencja. gdy dolewam wody ucieka między palcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam tego z BU, a może olejku np. migdałowego dolej to scali wszystko :)

      Usuń
    2. Nie miałam tego z BU - spróbuj może dolać kropelkę olejku np. migdałowego?

      Usuń
  10. Enzymatycznego nie używałam, ale lubię te peelingi Perfecty,choć ostatnio zakochałam się w Bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdanie kosmetyczne u mnie! Zapraszam! :)

    http://youbeautiful-kosmetycznefantazje.blogspot.com/2013/06/rozdanie-kosmetyczne.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi ta Perfecta nie odpowiada, wgl. jakoś nie odczuwam różnicy. A o zdzieraku nie ma mowy z moim stanem skóry :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!