Carmexowy zawrót głowy.

O Carmexie dowiedziałam się stosunkowo niedawno, bo jaki2 lata temu. 
Swoją przygodę z tymi kosmetykami zaczęłam od wiśniowej wersji w tubce, a skończyłam na... same zobaczcie ilu sztukach.


Aktualnie mam tylko wersje tubkowe - nawilżająca się skończyła.
Nie miałam tylko sztyftu oraz słoiczka.


Carmexy tubkowe:



* Jaśmin i zielona herbata - tej opcji smakowej szukałam dość długo, aż w końcu dopadłam kiedyś w Rossmannie. Zapach jaśminu jest bardzo dobrze wyczuwalny.
* Truskawka - zapach troszkę sztuczny i słabo się przebija przez kompozycję mentolu i kamfory. W smaku czuć słodycz, ale na pewno nie truskawki.
 * Mięta - smak i zapach jest bardzo miętowy i bardzo orzeźwiający. Po nałożeniu czuć delikatne chłodzenie ust, jednak nie jest to nieprzyjemne uczucie.


Carmex w wersji nawilżającej w kolorze PINK.



Bardzo lubiłam tą pomadkę, bo daje delikatny różowy kolor na ustach, a dodatkowo chroni je i pielęgnuje. Nie jest wyczuwalny ten charakterystyczny "miętowy smrodek i smak".


Carmex wielokrotnie uratował moje usta, kiedy były spierzchnięte i wysuszone.
Dzięki niemu również nie miałam na ustach opryszczki, a gdy już się przydarzyła, to Carmex szybko ją niwelował.

Carmexową miłością zaraziłam również moją mamę, która teraz nie wyobraża sobie już pielęgnacji ust bez tego kosmetyku.  

Dzięki uprzejmości mojej wizażowej koleżanki Marty mam okazję wypróbować Carmexy, których nie dostanę w Polsce.

Carmexowe wersje dostępne w Stanach, które mnie zainteresowały to sztyfty Limonka i Granat, a także Lip Conditioner. 
Mamie sprezentowałam trzypak Carmex w sztyfcie, bo wiem, że ona uwielbia tę formę.



Carmex ma dużo zwolenniczek, ale także przeciwniczek.

Do której grupy się zaliczacie?

19 komentarzy:

  1. Żeby tak wszystkie były dostępne u nas, to byłoby cudnie :D Uwielbiam Carmex, dzięki niemu nie pojawia się już opryszczka. Miałam wszystkie wersje, oprócz tej w słoiczku. Obecnie kusi mnie waniliowa, którą widziałam na Allegro :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie lubię Camexu - miałam wersję jaśminową w tubce i niesamowicie przesuszyła mi usta :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię ! Miałam aby wiśniową i zawiodłam się na maxa ..

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo ja też bardzo lubię, miałam tradycyjne w słoiczku i pomadkę ochronną

    OdpowiedzUsuń
  5. kupiłam z ciekawości carmex i wiem, że to nie jest kosmetyk dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam zwykłego carmexa w słoiczku i bardzo go lubiłam!

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurcze zazdroszczę tych carmexów których nie ma u nas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię ;) w sztyfcie i słoiczku
    w tubce za rzadkie są i takie gorzkie.. ale jakoś zużyję te moje zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może wstyd przyznać, ale nie miałam jeszcze nigdy carmexa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Carmex, ale jednak wolę wersję w słoiczku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. widze jakiec carmexowe szalenstwo :D
    ja jeszcze nigdy nie uzywalamx

    OdpowiedzUsuń
  12. Limonka i granat mnie szczególnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam carmex. Mój ulubiony to chyba wiśniowy, chociaż wszystkie wersje jakie miałam się u mnie rewelacyjnie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również zaczynałam od wiśniowego,obecnie posiadam jeszcze truskawkowy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się nie lubię z carmexami. Mam tybke truskawkową i zdecydowanie jestem na nie ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Carmex w sztyfcie, tą wersję podstawową (?) i teraz nie wyobrażam sobie bez niego codziennej pielęgnacji ust. Niestety wiśniowy w tubce zupełnie mnie zawiódł przez gorzki smak i rzadką konsystencję. Teraz trochę się boję eksperymentować z innymi smakami w tubce. Zazdroszczę Granatu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!