Kilka słów o hydrolatach.

Czym są ynne hydrolaty?

Na określenie hydrolatów funkcjonuje kilka nazw - wody kwiatowe/roślinne oraz destylaty.
Nazwa wody kwiatowe nie jest poprawna (taką wodę otrzymuje się w procesie zmieszania naturalnych olejków kwiatowych bądź ich syntetycznych odpowiedników z wodą).
Hydrolaty to uboczny produkt pozyskiwania olejków eterycznych, który powstaje w procesie destylacji  z parą wodną całych roślin bądź ich części.
Rodzaje hydrolatów są różne.
Najbardziej znane to lawendowy, oczarowy, z róży damasceńskiej czy z kwiatów gorzkiej pomarańczy. 

Ja póki co mam 3 hydrolaty - oczarowy, różany oraz z kwiatów pomarańczy, przy czym pierwszego mam już bardzo małą ilość, a ostatniego jeszcze nie miałam przyjemności stosować.
Używam je zamiast toniku - oczarowy rano, a różany wieczorem.
Żeby nie marnować tego świetnego płynu wylewając go na płatek kosmetyczny, nalewam niewielką ilość na zagłębienie dłoni i ochlapuję twarz oraz szyję.
Do ostatniego zamówienie z ZSK dorzuciłam buteleczkę z atomizerem - w niej trzymam hydrolat różany. 




 Hydrolaty różany i oczarowy kupiłam rok temu na Biochemia Urody.
Kosztowały około 15 zł za 200 ml.


 Oczarowy miał używać mąż jako tonik do skóry głowy, jednak częściej zapominał o nim, więc ja przejęłam we władanie butelkę i na dniach hydrolat ten mi się skończy.
Hydrolat oczarowy ma działania przeciwzapalne, ściągające i przyspieszające gojenie.
Jako że ja nie mam problemu z trądzikiem, krostki wyskakują raczej rzadko, więc aż tak bardzo nie mogę ocenić działania pod tym kątem. 
Jednak jak już się pojawi niespodzianka, to aplikuję płyn bezpośrednio na krostkę, co przyspiesza jej wysychanie i nie ma rozwija się w stronę bolesnej gulki.
Hydrolat oczarowy stosuję rano - dość mocny, ziołowy zapach, który nie każdemu pasuje, mi daje uczucie jeszcze większego odświeżenia i pobudzenia.
Zauważyłam, że ilość produkowanego sebum w okolicach nosa się zmniejszyła, a co za tym idzie strefa T nie jest tak mocno świecąca.

Hydrolat różany kupiłam z myślą o mojej płytko unaczynionej skórze jako środek łagodzący i zmniejszający zaczerwienienia.
Stosuję go wieczorem, bo różany - piękny i nienachalny zapach pomaga mi się odprężyć i odpocząć.
Płyn sprawdził się bardzo dobrze - wszelkie podrażnienia są uspokojone, naczynka mniej widoczne.
Tym hydrolatem również pryskam twarz gdy mam nałożoną maseczkę z glinki - zapobiega wysychaniu, a ponadto wzmacnia dobroczynne działanie glinki.

  
Hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy kupiłam na Zrób sobie krem.
Buteleczka o gramaturze 75 g kosztowała około 9 zł.
Myślałam, że pojemność będzie większa, a tu się okazało, że buteleczka jest dużo mniejsza od tej z BU.
Ten hydrolat zacznę używać gdy skończy mi się oczarowy, ale na ten czas mogę powiedzieć, że zapach jest specyficzny, czuć goryczkę, ale i lekki "posmak" cytrusowy. 


Butelki hydrolatów z BU są granatowe - zapobiega to negatywnemu działaniu promieni słonecznych. Mają nakrętki oraz nakładki zmniejszające strumień lanego hydrolatu.
Hydrolat pomarańczowy jest w butelce przezroczystej, ale za to ma zatrzask, co jest ułatwieniem w czasie stosowania. 


  Ja jestem bardzo zadowolona z tych naturalnych kosmetyków, wiem, że nie ma nic lepszego od naturalnej pielęgnacji skóry.

Jak zużyję wszystkie hydrolaty sama zabiorę się za produkcję tych płynów - na pierwszy rzut pójdzie kocanka :)

Jakich hydrolatów Wy miałyście okazję używać?
Czy jesteście równie zadowolone z ich działania jak ja?

23 komentarze:

  1. Ja używałam oczarowy i u mnie nic nie robił :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zauważyłam, że strefa T się mniej świeci.

      Usuń
  2. oczarowy uwielbiam, bardzo uspokaja moją trądzikową cerę, a różany używałam jako spray na włosy, ale dodałam do niego troszkę kwasu hialuronowego i hydrolizatu keratyny ;) nie wiem czy coś zdziałają, ale warto próbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam hydrolizat, ale używam go z odżywką b/s. Planuję zrobić mgiełkę nawilżającą, więc na pewno też do niej dodam keratynę :)

      Usuń
  3. nie miałam jeszcze nic do czynienia z hydrolatami, ale zastanawiam się czy sobie jakiegoś nie zamówić na lato w celu odświeżenia twarzy w ciągu dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już swój skończyłam i myślę o zakupie kolejnych...może skuszę się na te polecane przez Ciebie?!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeszcze nie miałam żadnego hydrolatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas nadrobić braki, bo to fajne kosmetyki są :)

      Usuń
  6. Ostatnio kupiłam hydrolat różany, ale miałam też ten z gorzkiej pomarańczy i byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomarańczowy Ci pasował. Mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi :)

      Usuń
  7. Ja odkad poznalam hydrolaty, to nie rozgladam sie za tonikami ;) Mialam prawie wszytskie z e-naturalne. Ostatnio najbardzije sie polubilma z hydrolatem z zielonej herbaty;) Teraz zaczelam rozmarynowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tonik kupiłam z ciekawości. Myślę, że jak sama zacznę robić hydrolaty to również odstawię toniki całkowicie :)

      Usuń
  8. Ja również nie miałam jeszcze do czynienia z hydrolatami ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. nie używałam nigdy hyrolatów. Parę razy już miałam ochotę zrobić zamówienie na stronie Biochemii Urody, ale jakoś zawsze się kończyło tylko na przejrzeniu oferty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam kupić któryś, bo to nie to samo co toniki. Biochemię czy ZSK przeglądam co jakiś czas :D

      Usuń
  10. oj jeszcze nie testowąłam ich:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja używałam oczarowego i lawendowego, i jakoś szczególnie mnie nie zachwyciły powróciłam do toników z ziai :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię hydrolaty, szkoda, że Ciebie nie zachwyciły.

      Usuń
  12. Jeszcze nie próbowałam, ale od dość dawna zasadzam się na ten różany. Niech no tylko inne magiczne buteleczki się wykończą... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!