Wellness&Beauty, Algi i minerały morskie, Peeling na bazie soli morskiej i oliwki.

O tym kosmetyku zrobiło się dość głośno na blogach.
Chciałam się przekonać na własnej skórze, czy rzeczywiście peeling jest taki dobry.

Nie zwiodłam się, a co więcej, uwielbiam go i będzie stałym bywalcem w mojej łazience.

Wellness&Beauty, Algi i minerały morskiej, Peeling na bazie soli morskiej i oliwki.



Cena i pojemność: 14 zł/300 ml
Dostępność: Rossmann 
 

 Opis producenta i skład:


 Kosmetyk zamknięty jest w nietypowym opakowaniu - plastikowym słoiku zamykanym wekowo. Słoik ładnie się prezentuje, a sam pomysł zamykania jest dobry.
Gumowa uszczelka chroni przed wylaniem się zawartości, dodatkowo, jako zabezpieczenie  i jednocześnie oznaczenie czy ktoś czasem nie zaglądał do środka, na słoiku był pasek folii naklejony wzdłuż opakowania.
Podczas użytkowania odkleja się naklejka ze składem, co nie wygląda zbyt estetycznie, niemniej jednak nie wpływa to na jakość czy sposób użycia. 
Zauważyłam, że metalowe elementy zaczynają pokrywać się matowym nalotem, co pewnie niedługo poskutkuje pojawieniem się na nich rdzy.




Morski, lekko męski, dość mocny zapach peelingu bardzo mi się podoba, jednak nie każdy lubi takie zapachy. Piękny niebieski kolor sprawia, że patrząc na słoik widzę cudne wody okalające tropikalne wyspy. Konsystencja jest zgodna z napisem na słoiku - grube kryształy soli morskiej przelane oliwką.
Przed użyciem warto wymieszać zawartość szpatułką lub palcami, aby oliwka i drobiny się ze sobą połączyły.
Dla mnie nie jest minusem to, że peeling wchodzi pod paznokcie, ale nie da się tego uniknąć, bo jednak nie jest on wyciskany z tubki, a wyciągany prosto ze słoika.


   
Nie używałam jeszcze tak gęstego i tak mocnego peelingu.
Kosmetyk, dzięki swojej gruboziarnistości, jest bardzo wydajny - naprawdę niewielką jego ilość potrzeba do dokładnego starcia martwego naskórka. Dodatkowo drobin jest dużo, dużo więcej niż oliwki, w której one są zanurzone. 
 Za sprawą mocy zdzierania, peeling nie jest wskazany dla osób ze skórą wrażliwą czy skłonną do podrażnień.
Oliwka delikatnie natłuszcza i ochrania skórę przed skutkami nadmiernego pocierania.
Nie daje jednak złudnego uczucia wygładzenia jak to jest podczas używania innych peelingów, gdzie bazy ochronnej jest więcej niż drobinek ścierających.
Kryształki nie rozpuszczają się szybko - masaż ciała może trwać około dwóch minut, później sól delikatnie się rozpuszcza, jednak mimo swojej niebieskiej barwy nie sprawia, że woda staje się niebieska.
Po takim masażu, skóra jest bardzo mocno wygładzona i zmiękczona.
Czuję jak pulsuje krew, co skutkuje doskonałym dotlenieniem komórek.
Ja nie żałuję sobie masowania, dzięki czemu z kąpieli wychodzę czerwona jak buraczek. Nie odczuwam jednak podrażnienia czy ściągnięcia.
Przy wszelkich skaleczeniach czy innych rankach lepiej unikać tego peelingu - jak wiadomo połączenie soli z raną nie należy do najprzyjemniejszych doznań cielesnych - piecze jak diabli.
Dzięki zawartości oliwki, po spłukaniu peelingu, która to czynność nie przysparza problemu - wszystko dobrze się spłukuje, na ciele zostaje delikatna powłoczka natłuszczenia i nawilżenia. 
Wystarczy delikatnie osuszyć skórę ręcznikiem i można zapomnieć o balsamie.
        
 Jeżeli nie małyście styczności z tym kosmetykiem, szukacie zamiennika swojego peelingu, czy znudził się Wam domowy peeling kawowy, to śmiało mogę go polecić :)

19 komentarzy:

  1. ta gumowa uszczelka aż tak bardzo nie chroni, ale nie w tym rzecz
    peeling jest świetny i bardzo się cieszę, że się nie zawiodłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z nią nie mam problemu :D Nie zawiodłam się i na pewno go będę kupować ciągle :)

      Usuń
  2. to coś dla mnie. Uwielbiam mocne zdzieracze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz to serdecznie polecam - naprawdę mocny zdzierak z niego :D

      Usuń
  3. nie miałam ale wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam ale kuszaco wyglada :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dawno podobał mi się na sklepowej półce, u mnie peelingi na razie były rzadkim produktem w łazience ale powoli zaczynam je wprowadzać do regularnego stosowania. Ten z czasem też wypróbuję, skoro jest tak dobry.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny musi być :) a słoiczek jest mega ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. jest świetny :) właśnie za to mocne zdzieranie, za to, że nie trzeba po nim używać balsamu, bo skóra jest nawilżona, za skład, kolor i opakowanie... lubię i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam go, ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam go, na razie mam maskę peelingów, w tym kilka otwartych. a poza tym chciałam peeling taki jak ten, tylko że Balea, ale jakoś nie mogłam go znaleźć jak byłam w DM kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że mam bana na zakupy kosmetyczne bo pewnie jutro pobiegłabym do Rossmanna ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubie mocne peelingi i myślę, że ten przypadłby mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że mi przypomniałaś o próbkach z Vichy. Zapomniałam o tej promocji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiele osób chwali ten peeling- muszę go w końcu wypróbować. Na razie jednak mam ogromne zapasy peelingów xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Wypróbuje ten peeling , skusiłam się ;))

    Zapraszam również do mnie :
    http://alittlebookofbeauty.blogspot.com/

    Dodałam się do obserwatorów ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!