Inglot, AMC Korektor w kremie nr 64.

Do kupienia korektora pod oczy zostałam niejako zmuszona.

Nie chcąc straszyć innych moimi cieniami pod oczami, postanowiłam kupić coś, co pomoże mi je zakryć.

Wybór padł na Inglot.

Inglot, AMC Korektor pod oczy w kremie nr 64.

 
Cena i pojemność: 26 zł/5,5g
Dostępność: wyspy i salony inglot


Skład:

 Opakowanie to plastikowy, przezroczysty słoiczek niewielkiego rozmiaru z czarną nakrętką.
W trakcie używania kilka razy spadł mi na kafelki i niestety, zakrętka pękła, plastik troszkę się ukruszył, ale dalej poprawnie zamyka słoiczek. 
Na kartoniku napisany jest skład, gramatura i to tyle. 
Zero o tym jak go nakładać, czy przypudrować czy nie.


Korektor posiadam w numerze 64 - jasny beż, który dość dobrze stapia się z kolorem mojej skóry pod oczami.
Tłusta, bardzo gęsta konsystencja nie wszystkim może pasować.
Tego korektora trzeba nauczyć się aplikować.
Dzięki swojej konsystencji, kosmetyk jest wydajny.

Jedyne, co mnie zdziwiło w czasie jego używania, to to, że górna warstwa w słoiczku była twarda, z trudnością rozsmarowywałam korektor, ale gdy ta warstwa zeszła, to ukazała się jego kremowość w pełnym tego słowa znaczeniu. 

Jeżeli będzie go zbyt dużo, to nie ma siły, żeby nie wszedł w zmarszczki mimiczne wokół dolnej powieki.

Ja delikatnie wklepuję go w wewnętrznym kąciku w większej ilości (oczywiście rozsądnie i z umiarem), a potem roznoszę go opuszkiem palca serdecznego wzdłuż całej dolnej powieki dokładnie i uważając, aby wklepać jego mniejszą ilość w zmarszczki mimiczne.

Obowiązkowe jest też wcześniejsze nałożenie kremu pod oczy. Mimo że kosmetyk nie ma tendencji do wysuszenia skóry, to jednak lepiej się wtedy będzie rozprowadzał.
  
Koniecznie trzeba przypudrować miejsce, gdzie został nałożony.

Co do krycia, to jest porządne. Korektor bardzo dobrze kryje cienie pod oczami, nic nie prześwituje, a korektor nie zmienia koloru na skórze. 

Czasem nanoszę go w okolice nosa i na rumieńce, i tu również sprawdza się dobrze.
 Nie stosowałam go na krostki czy inne tego typu niespodzianki, bo te wyskakują mi bardzo rzadko.

 Ogólnie uważam ten kosmetyk za bardzo dobry i mogę polecić go osobom ze skórą normalną i suchą ze względu na konsystencję.

Jeżeli używałyście tego korektora, dajcie znać jak się u Was sprawował :)

Aktualnie jest on w moim projekcie denko, ale nie wiem, kiedy go zużyję, bo jest naprawdę wydajny, a ja używam go częściej tylko pod oczy. 

12 komentarzy:

  1. Mi właśnie nie spodobał się ze względu na konsystencję. Na dodatek próbka na wyspie się rozwarstwiała, więc tym bardziej zniechęciłam się do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój po ponad roku dalej działa, konsystencji nie zmienił, zapachu też nie :)

      Usuń
  2. może na syfki by się nadał, jak dobrze kryje :) ale jak włazi w zmarszczki pod okiem, to trochę lipa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosowałam go na wypryski, bo nie mam. Przy dużej ilości wlezie wszędzie.

      Usuń
  3. Wygląda ciekawie, ale ja zdecydowanie wolę kosmetyki które są w tubce/mają jakiś aplikator ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę aplikatory, ale wtedy potrzebowałam czegoś mocno kryjącego, a te z aplikatorami nie mają takiego krycia :)

      Usuń
  4. Nigdy nie zwróciłam uwagi na ten produkt. Teraz planuję kupić pod oczy Vanish od La Femme, który ponoć jest rewelacyjny :) Obecnie używam Affinitone od Maybelline i w miarę dobrze sobie radzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tym pierwszym :) Jak skończę moje korektory to myślę nad kupnem Clinique All About Eyes lub Line Smoothing Concealer.

      Usuń
  5. już znalazłam mój ulubiony ale ten też wygląda interesująco

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!