Joanna, Z apteczki babuni, Balsam do włosów z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi.

Kosmetyki do włosów wybieram zgodnie z aktualnymi potrzebami.
Kupując ten produkt akurat myślałam o nawilżeniu i regeneracji zniszczonych końcówek, wszak sama nazwa o tym mówi. 
Bardzo chciałam, żeby opis producenta się sprawdził i mogłabym się wtedy cieszyć gładkimi i błyszczącymi włosami.
Niestety, nie udało się.

Joanna, Z apteczki babuni, Balsam nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi.   




Cena i pojemność: ok. 6 zł/200g
Dostępność: drogerie


Opis producenta i skład:
 

Buteleczka, w której zamknięty jest kosmetyk, wykonana została z brązowego plastiku, lekko przezroczystego - widać, ile jeszcze zostało nam do zużycia.
Plusem jest zamknięcie na zatrzask, dzięki niemu nie wyleje się przypadkowo zawartość. Otwór, przez który dozuje się produkt jest mały.
  

Balsam ma biało-przezroczysty kolor.
Konsystencja jest mocno lejąca, co jest moim zdaniem, dużym minusem - kosmetyk raczej nie powinien nosić nazwy balsam. Przez tą wodnistość trudno wydozować odpowiednią ilość, bo wylatuje go często zbyt dużo.
Zapach typowy dla mleczno-miodowych kosmetyków, przyjemny, niedrażniący nosa.
   

O działaniu tego kosmetyku mogę napisać bardzo krótko - nie działa tak, jak powinien.
Obietnice producenta nie zostały spełnione.
A używałam go na różne sposoby.

Nakładałam zgodnie z przepisem, na wilgotne włosy. Początkowo dawał malutkie rezultaty - włosy były sypkie, minimalnie wygładzone, jednak nawilżenia i regeneracji zabrakło. Potem włosy stały się suche, sianowate i pozbawione blasku.
Wtedy postanowiłam używać go jako zwykłej odżywki do spłukiwania. 
I w takiej sytuacji sprawdzał się lepiej, ale też szału nie było.
Włosy były już gładsze i milsze w dotyku, mimo tego jednak końcówki dalej wyglądały mizernie.
Czekałam minutę, 5, 10. Włosy zawsze tak samo wyglądały. 

Z lekkim męczeniem się zużyłam ten balsam i na pewno więcej go nie kupię.

Wiem, że Wasze głosy dotyczące tego produktu są podzielone.
   

18 komentarzy:

  1. chciałam go kupić, dobrze wiedzieć, że nic nie robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne opinie o nim i najlepiej jak przekonasz się sama :)

      Usuń
  2. Szkoda, że u Ciebie nie działa. Planuję jego zakup do kompletu z szamponem. Mam nadzieję, że u mnie się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno kupiłam sobie wersję jajeczną, ale jeszcze nie używałam...Swoją drogą, to chyba stara wersja? Podobały mi się te staroświeckie opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też strasznie wymęczył ten balsam, totalnie się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był jeden z najgorszych takich wymęczaczy chyba :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Szkoda, gdyby lepiej działał, to mógłby być całkiem dobrym kosmetykiem za niską cenę.

      Usuń
  6. Ja też mam o nim takie samo zdanie. Poza tym ta stara wersja opakowania bardziej przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam to nowe opakowanie, rzeczywiście stare wygląda tak bardziej aptecznie :)

      Usuń
  7. ooo nawet nie wymęczyłam tego dziadostwa. Balsam kiepski i nie było go ja zużyć... Zgadzam się w pełni z tym co u Ciebie przeczytałam. Serio nie wiem co inni w nim widzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące tranu

      Niestety na opakowaniu znaleźć możemy informację: nie stosować w okresie ciąży i karmienia piersią.

      ehh kobiety to mają jednak ciężko.

      Usuń
    2. Kurczę, to szkoda.
      No nic, kupię specjalne witaminki dla ciężarnych i karmiących...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To się cieszę :)
      Jak pisałam - są głosy zachwytu i głosy nielubienia :)

      Usuń
  9. Moim zdaniem jest okropny i nie kupię go nigdy więcej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!