Tusz Wibo Volume Extreme.

Ten tusz wygrałam w rozdaniu u Annuulli :)

Jest to tusz wodoodporny Wibo Volume Extreme w czarnym kolorze. Poj. to 8 ml.


W wizażowym KWC opis maskary brzmi tak: Druga z serii Extreme Lashes, tym razem wodoodporna maskara ekstremalnie pogrubiająca rzęsy. Zapewnia ekspresowe pogrubienie i wydłużenie rzęs bez efektu sklejenia! Super trwałość przez cały dzień dla perfekcyjnie wystylizowanych rzęs.



















Górne zdjęcia to jedna warstwa tuszu, dolne - dwie warstwy.

Opakowanie ma ładny design, łatwo się odkręca. Dodatkową oznaką dobrze zamkniętego tuszu jest charakterystyczny klik, który czuć jak się zakręca nakrętkę. Napisy się nie ścierają.

Szczoteczka niektóre z Was może przerazić - jest wielka, ogromna, potężna :D Włoski są dość długie i gęsto osadzone, jednak dobrze "otulają" rzęsy i dokładnie pokrywają je tuszem. Ja mam dość krótkie i proste rzęsy, więc praktycznie przy każdym ich malowaniu robię sobie pełno plamek tuż nad linią rzęs (wyjściem wtedy jest albo pierwsze malowanie rzęs, a potem cieniami lub nałożenie eyelinera) - wydaje mi się, że szczoteczka jest za duża do moich oczu.

Maskara przy pierwszej warstwie nie skleja rzęs, lekko wydłuża i pogrubia. Nie zauważyłam podkręcenia, ale jak pisałam, moje rzęsy są z natury proste, więc na większe podkręcenie to tylko działa zalotka :) Tusz szybko schnie na rzęsach, ale łatwo nałożyć drugą warstwę czy przeczesać dodatkowo je grzebyczkiem. 
Druga warstwa zdecydowanie bardziej podkreśla rzęsy. Są one mocno pogrubione, ale też widocznie się sklejają. Mimo dwu warstw rzęsy są elastyczne i trochę wyglądają jak owadzie nóżki.

Teraz kilka słów o wodoodporności i zmywaniu.

Tusz rzeczywiście jest wodoodporny - próbowałam go zmyć samą wodą i nie-stety się nie udało :) Przy okazji krojenia cebuli również poradził sobie z cebulowymi łzami. Basenowa woda mu nie straszna, nie wiem jak z deszczem, bo nie wychodziłam z nim na rzęsach w paskudną pogodę.

Do jego zmycia używałam dwóch płynów dwufazowych - Ziaja oraz Marion.
O ile Ziaja sobie nie poradziła z całkowitym usunięciem maskary z rzęs (co w sumie mnie nie zdziwiło jakoś szczególnie), tak z działania płynu Marion jestem bardzo zadowolona. Ziaja praktycznie rozkruszyła tusz wokół oczu, rzęsy przy skórze w ogóle nie były oczyszczone z tuszu. Po zmyciu twarzy wodą i żelem zostały mi czarne podkówki, które usunęłam płynem micelarnym Eveline.
Marion poradził sobie świetnie - fakt, lekko rozmazał tusz na powiece i pod nią, ale rzęsy u nasady były dokładnie oczyszczone, toteż po zmyciu wodą nie miałam żadnych podkówek i czarnych śladów.

Minusem jest to, że przy jego zmywaniu rzęsy wypadają przez to, że tusz był trochę toporny.

Nie używałam często tego tuszu, jedynie kiedy chodziłam pod koniec ciąży na basen i muszę powiedzieć, że tusz szybko schnie w opakowaniu. A szkoda, bo z chęcią bym go jeszcze poużywała, jednak zasechł na amen i poszedł do torebeczki ze zdenkowanymi kosmetykami. 

Jakie są Wasze ulubione tusze wodoodporne? Może macie taki, który dobrze się zmywa, nie kosztuje fortuny i jest łatwo dostępny?

11 komentarzy:

  1. Nie podoba mi się efekt, wolę coś mocniejszego, większe podkreślenie i wydłużenie ;) Nie używam tuszy wodoodpornych, wolę te zwykłe ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie efekt też nie zrobił dobrego wrażenia :(

      Usuń
  2. a tam dziewczyny mi się podoba efekt bardzo naturalny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę za delikatny efekt, ale nie jest źle:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczoteczka na tle tuszu faktycznie jest ogromna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się efekt nie spodobał, do tego ta ogromna szczota ..;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie stosowałam tego tuszu i ogólnie nie lubię tuszy wodoodpornych, bo zawsze mam problem z ich zmywaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie używam wodoodpornych ale polecam Ci nie wodoodporny ale za to naprawdę fajny Avon Shock to mój ulubieniec

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!