Dwufazówki się spotkały. Która lepiej zadziałała? Ziaja i Marion we własnej osobie.

W poście o aktualizacji produktów do demakijażu wspominałam o tych dwóch płynach. Czas na szerszą recenzję, która okaże się taką do działu "Polecam - nie polecam". Oczywiście opiszę tylko moje obserwacje, a Wy możecie mieć inne doświadczenia :)

Porównam dwa płyny dwufazowe do demakijażu oczu - Ziaja oraz Marion.



Pełna nazwa/producent/cena/pojemność: 

* Marion, Delikatny płyn do demakijażu oczu, dwufazowy z prowitaminą B5 i ekstraktem z rumianku - ok. 5 zł/120 ml
* Ziaja, De-makijaż, dwufazowy płyn do demakijażu oczu - ok. 7 zł/120 ml.

Opis z opakowania: 
* Marion

Marion
 * Ziaja

Ziaja

Opakowanie:
Oba płyny mają bardzo podobne buteleczki z nakrętką. Otwór w butelce Marion jest minimalnie większy, przez co można przesadzić z jego ilością, jaka wyleje się na wacik. W butelce Ziaja otwór jest mały i łatwo dozować sobie ilość.  Buteleczki są przezroczystego koloru, więc widzimy, ile płynu jest oraz czy dobrze zmieszały się dwie warstwy.

Wygląd:


Jak widać, oba warstwy obydwóch płynów mają identyczne kolory - niebieski i przezroczysty. Zarówno Marion jak i Ziaja dobrze się mieszają, nie trzeba długo potrząsać buteleczką, żeby dokładnie zmieszać obie warstwy.

Testowanie:
Do testów użyłam następujących kosmetyków:


* Essence, żelowy eyeliner czarny
* Wibo, Eyeliner w płynie
* Emily, Golden Rose, wodoodporna kredka do oczu nr 112
* Inglot Freedom, cienie nr 402P bez bazy i z bazą
* NYX, Jumbo pencil, odcień Milk jako baza pod cień.

A tak wyglądały te kosmetyki po jednorazowym przetarciu płatkiem kosmetycznym nasączonym płynami:


Tak pod drugim przetarciu:


A tak wyglądały płatki po całej operacji:


Moja opinia:
Płyn Ziaja nie dorasta do pięt Marionowemu. Marion dokładnie zmywa niewodoodporne kredki/eyelinery, tusz do rzęs, cienie na bazie i bez. Delikatny problemik ma z żelowym eyelinerem i wodoodpornym tuszem, ale i tak jest o niebo lepszy od Ziaja, która jak widać nie radzi sobie z kolorowymi kosmetykami. Oba płyny nie podrażniają oczu ani skóry wokół nich. Ziaja zostawia lekką mgiełkę jeżeli ma się jej za dużo na waciku, jednak po przemyciu wodą oczu mgiełka znika. Po użyciu czuć też tłustą warstewkę - po Marionie mniejszą.

Moim zdanie warto poszukać płynu Marion niż męczyć się z Ziają. Ja swój kupiłam w Netto, nie widziałam go w żadnej drogerii.





13 komentarzy:

  1. Miałam Ziaję - podrażniała oczy i nie usuwała makijażu, teraz mam Marion - faktycznie jest ponad Ziaję, ale też drażni oczy i ten z kolei nie dorówna w moim odczuciu Bielendzie z Awokado :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio odkryłam drogerię Jasmin i widziałam tam sporo kosmetyków Marion - chyba się rozejrzę za tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś, cały czas, nie mogę się do dwufazówek przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię płyn Marion. Ziaję tez bym polubiła, gdyby nie zamgliła mi oczu, nie zostawiła tłustej warstwy i nie podrażniła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam ziaję i nikomu nie polecam, bardzo ostra nie dla moich oczów

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja często wracam do ziajki, lubię ją, Marion nie miałam jeszcze okazji wypróbowac;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kilka lat z rzędu stosowałam płyn dwufazowy Ziai.
    Byłam z niego zadowolona - do czasu.
    Niestety, ostatnio się popsuł.
    Zamieniłam go na rewelacyjny płyn do demakijazu oczu z Bourjois.
    Nie żałuję!

    OdpowiedzUsuń
  8. ziaja wiedziałam z góry, że kiepska

    OdpowiedzUsuń
  9. Marion wydaje się dużo lepszy. Ja nie miałam żadnego, ale teraz wiem, że na pewno nie kupię Ziajki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba może spróbować płynu z marionu. może akurat by przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Używałam tylko płynu z Ziaji i był okropny dla moich oczu - zmywał makijaż zwykły ale przy tym tak szczypał, że zawsze mi łzy leciały po jego używaniu :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Teraz widać, że ziaja nie daje sobie rady :)

    OdpowiedzUsuń
  13. uzywalam Ziaji i strasznie mnie poddraznial- oczy szczypaly i poza tym nie za bardzo dawal sobie rade z moim makijazem; generalnie nie polecam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!