Projekt denko #4 - co się pokończyło w marcu.

Kolejny miesiąc i kolejne puste buteleczki, saszetki, opakowania...

A to zużyłam w marcu:




Pielęgnacja twarzy


- Isis Pharma, Ruboril Expert S. Wspominałam o nim TU. Niedługo zrobię osobny post o pielęgnacji cery naczynkowej.
- Ziaja, HerbikaPlant, Pietruszkowy krem pod oczy. Recenzja w TEJ notce.
- Ziaja, HerbikaPlant, Krem odżywczo-kojący z olejem awokado Poczytacie o nim TU.
- Ziaja, Calma HC 
  Tego kremu używał mąż. Wg niego krem dobrze nawilżał skórę, niwelował podrażnienia, suche skórki i nie uczulał. Sama go używałam czasem i potwierdzam jego zdanie - krem nadaje się do cery suchej lub jako "naprawiacz szkód".
- Bielenda, Kasztan, Serum i maseczka wzmacniająca naczynka. Całkiem dobry duet. Oczywiście nie zrobił skóry w super jednolitym kolorze, ale rumieńce były widocznie zmniejszone. Mały minusik to to, że serum starczyło mi na raz więcej niż maseczka - serum miałam na 4 razy, a maseczkę na 3. Ogólnie warto wypróbować.
- Montagne Jeunesse, Relaksująca maseczka na ciepło z olejkiem migdałowym i morelowym. Recenzja TU.
- Dax Cosmetics, Głęboko nawilżająca maseczka z sokiem aloesowym i kwiatem pomarańczy. Wychwalałam ją TU.

Pielęgnacja ciała


- Bath powder, Puder do kąpieli Kwiat wiśni i zielona herbata.
  Taki sam gadżet jak kulki musujące Dairy Fun. Zapach ładny, ale krótko go czuć, piany wbrew zapewnieniom producenta nie ma dużo, skóra po jego użyciu może być lekko wysuszona, więc konieczne jest porządne nawilżenie.
- St.Ives, Morelowy peeling do skóry trądzikowej.
  Umieściłam go w pielęgnacji ciała, ponieważ używałam go do peelingowania skóry ramion i pleców, gdzie radził sobie znakomicie. Wiem, że nie jest już dostępny, więc kupię jego "zamiennik" z Soraya. Porównywałam go z peelingiem oczyszczającym pory Avon z TEJ notce.
- Avon, Nawilżający mus do ciała Miód i mleko. TU jest o nim notka.
- Fa, Natural&Pure, Light cytrus. Dezodorant w sprayu. Zapach mocno cytrusowy, długo się utrzymuje na skórze, ale brudzi ubrania. Używałam go tylko będąc w domu.
- BioAvena, Chusteczki do higieny intymnej.
  Miałam ich dwie paczki. Jedną zużyłam zgodnie z przeznaczeniem (dobrze odświeżała, nie stwarzała uczucia lepienia, zapach neutralny), a druga poszła jako zamiennik płatków kosmetycznych - mleczko nanosiłam na twarz, masowałam palcami i ścierałam tą chusteczką. Nie podrażniła skóry, zaczerwienienie było delikatne i po demakijażu znikało. 
- Joanna Naturia, Olejek do kąpieli i pod prysznic, Kawa i śmietanka. Identyczny w działaniu jak jego truskawkowy brat, o którym pisałam TU. Zapach średni, moim zdaniem nie jest tak ładny jak w truskawce, pachnie jak skisła kawa :D 

Pielęgnacja dłoni

- Isana, Oliwkowy krem do rąk. Więcej o nim TUTAJ.
- Be Beauty, Zmywacz do paznokci.
  Nie zauważyłam zażółcenia paznokci po jego używaniu, zapach ma różny (nie licząc tego oryginalnego zmywaczowego), zależy na jaką partię się trafi: pierwszy mój zmywacz miał cukierkową nutę, a już drugi śmierdział zepsutą wędzoną rybą. Cena niska, więc warto wypróbować.


Makijaż


- Essence, Żel utrwalający do brwi.
  Całkiem fajny produkt, tylko na pewno nie jest to odżywka jak pisze producent. Ujarzmia niesforne brwi i je utrwala. Szczoteczka jest miękka, więc nie podrażnia skóry, włoski dobrze czeszą brwi - na pewno ją zostawię do używania zamiast oryginalnej szczoteczki w korektorze do brwi Delia (tam włoski są strasznie sztywne i podrażniają skórę)
- Wibo, Growing Lashes, wzmacniający i pogrubiający tusz do rzęs. Pisałam o nim TU
- Revlon ColorStay, podkład. Wrażenia z używania TU.


Demakijaż


- Isis Pharma, Woda micelarna. Wspominałam o niej TU.
- Ziaja, Mleczko ogórkowe. Notka o nim TU.
- Neutrogena, Nawilżające chusteczki do oczyszczania twarzy. O nich pisałam w TYM poście.
- Rival de Loop, Pianka oczyszczająca z ginko i ogórkiem
  Pianka jest wydajna, wystarczy jedna pompka do oczyszczenia całej twarzy. Produkt nie podrażnia, nie powoduje wysuszenia skóry, ładnie pachnie i jest wydajny. To małe opakowanie kosztowało 4 zł

Czyszczenie pędzli 


- Pollena, Bambi, Szampon dla dzieci. Myłam nim pędzle i dobrze sobie radził ze zmywaniem z nich cieni i pudrów. Kosztował ok. 4 zł. 

A ten kosmetyk musiałam wyrzucić.


- Kobo, Baza wygładzająca pod cienie. Recenzja TU.
Niestety, przez niedokładne zamykania słoiczka (nie z mojej winy ;)) baza wyschła na wiór. Nie mogę jej rozprowadzić na powiekach - kruszy się i spada. Już jej mało zostało, więc nie jest mi żal.

Dodatkowo pozbyłam się pudru Basic, który wymieniłam w Sephorze na ten rozświetlająco-brązujący. 

A teraz mała statystyka:

Pod koniec marca mojemu blogowi stuknęło 100 obserwatorów (na dzień dzisiejszy jest Was 102 osoby) - niezmiernie mnie to cieszy, że jesteście ciekawi moich notek :) Dziękuję Wam bardzo :)
Ponadto pękła też magiczna liczba 20 tysięcy wyświetleń bloga. To wszystko Wasze wejścia. Ja wyłączyłam liczenie też moich wejść :)

Jeszcze raz Wam dziękuję - jesteście kochani ;*


29 komentarzy:

  1. Gratuluję zużyć!
    Sporo tego

    OdpowiedzUsuń
  2. Szampon BAMBI pamiętam z dzieciństwa..... :) ahh!
    A zamknięcia bazy kobo to istna tragedia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz muszę kupić kolejną, bo myślałam, że uda mi się zamiast bazy stosować białę kredkę NYX, jednak moje powieki chyba są za tłuste na tą kredkę. Pewnie zdecyduję się tym razem na ArtDeco, choć słoiczek jest łudząco podobny do tej Kobo.

      Usuń
    2. jak zdecydujesz się na bazę artdeco to koniecznie o niej wspomnij, też się zastanawiałam nad nią, niestety zdecydowałam się wtedy na kobo...:)

      Usuń
  3. Wow, dużo tego :) gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam tak samo z bazą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez felerne zamknięcie teraz muszę kupić kolejną, bo chciałam używać białej kredki NYX, jednak mam za tłuste powieki na nią.

      Usuń
  5. sporo, gratuluję, zmywacz z Biedronki lubię

    OdpowiedzUsuń
  6. ah jak dużo kochana :) gratki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow :) strasznie dużo :D ale to dobrze :) przynajmniej sie nie marnuje

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo zużyć:) większość blogerek szaleje w tym miesiącu z pustymi opakowaniami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale ogromne denko! jak ja uwielbiam ten olejek z joanny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, ale ten truskawkowy :) Kawowy kupiłam dla testów, ale mi nie przypasował z zapachem.

      Usuń
  10. Rzeczywiście dość dużo mi się kosmetyków zużyło :D Większość już w pierwszym tygodniu marca miała puste opakowania :) Teraz przynajmniej mam luz w szafce jak te wszystkie "pustaki" wyrzuciłam :D No i mam preteksty do kolejnych zakupów :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaszalałaś denkowo w tym miesiącu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo tego :D
    Zapraszam do siebie, obserwuj, jeśli Ci się podoba. Jeśli zaobserwujesz, napisz w komentarzu u mnie, a na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chwali się takie duże zużycia. Chwali :) No i chyba najprzyjemniejsza sprawa - dzięki pustce w szafce można kupić kolejne produkty :) Lubię ten moment. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sporo tych denek Ci się uzbierało:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej, ale nazbierałaś! To ja myślałam, że mam dużo, ale Ty to już w ogóle! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG, ile zużyć:) Gratuluje:) Ja uwielbiam ten podkład z Revlonu, mój ideał.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!