Twarzowo z olejkiem migdałowym i morelą - maseczka Montagne Jeunesse.

Relaksującą maseczkę na ciepło z olejkiem migdałowym i morelowym Montagne Jeunesse zamówiłam w grudniu 2011 ze strony drogerii paatal.pl. Kosztowała mało, bo aż 1,50 zł za 20 ml, więc ja jako maseczkomaniaczka nie mogłam sobie jej odpuścić. I dobrze zrobiłam. Maseczki firmy Montagne Jeunesse widziałam często w drogerii Natura, jednak ceny były dość wysokie od 4 do 7 zł. 

Link do paatal.pl





W składzie jest olejek migdałowy, morelowy, które mają za zadanie nawilżyć skórę, glinka odpowiedzialna jest za oczyszczenie. Poza tymi składnikami są jeszcze witamina A, E, ekstrakt z rumianku, pomarańczy, gliceryna oraz prowitamina B5.

Maseczkę przed użyciem należy w saszetce wstawić na minutę do gorącej wody i taką ciepłą nałożyć na skórę.
Konsystencja takiej ciepłej maseczki jest dość płynna, ale nadal kremowa i trzeba uważać, żeby nie zachlapać łazienki - dobrze jest wylać ją do kieliszka i z niego nakładać na twarz, bo inaczej plamy na zlewie czy lustrze wynikające z wyciskania maseczki z saszetki murowane.
Kosmetyk wbrew opisu nie rozgrzewa skóry, a tego się w sumie bałam najbardziej, bo zwiększenie czerwonych policzków nie jest moim marzeniem. Na szczęście obyło się bez pożaru na skórze - rzekłabym nawet, że rumieńce zostały uspokojone.

Maseczka jest koloru biało-kremowego, a nie żółtego jak pisze producent. 


Przy pierwszym użyciu zapach do złudzenia przypominał mi świeży słonecznik, taki wyłuskany z łupinek, z czasem zaczęłam wyczuwać aromat moreli - ogólnie produkt nie drażni nosa dziwnym, chemicznym zapachem, jest przyjemny i delikatny.

Maseczka, jak obiecuje producent, nie zasycha jeżeli nałożona zostanie dość grubą warstwą, inaczej może się zdarzyć delikatna skorupka. Zmycie jej idzie praktycznie łatwo i przyjemnie - bez rozmazywania na skórze czy innych trudności.

Co do działania, to przyznam, że jestem zaskoczona. Pozytywnie.
Skóra po użyciu kosmetyku jest gładka, nie ma żadnego uczucia ściągnięcia, podrażnienia czy innych nieprzyjemności. Spokojnie mogę poczekać z nałożeniem kremu na twarz, co oznacza, że olejki zawarte w kosmetyku rzeczywiście działają. Rozświetlenie, wypoczęta i zrelaksowana twarz - takie uczucie zostawia ta maseczka.
Nie zauważyłam dużego oczyszczenia skóry, ale od tego mam peeling.

Ja jestem zadowolona z tej maseczki, nie żałuję zakupu. Myślę, że warto ją wypróbować, bo uczucie nawilżenia po jej użyciu jest naprawdę porządne.


12 komentarzy:

  1. poszukam i chętnie wypróbuję bo ostatnio maseczkowa-holiczka jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja coś ostatnio z maseczkami na bakier jestem :D Muszę się zmobilizować :)

      Usuń
  2. nigdy jej u siebie nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jej u siebie nie widziałam,ale opakowanie zachęca:D

    Zostałaś otagowana zapraszam do zabawy
    http://makeupkama.blogspot.com/2012/03/tag5moich-urodowych-obsesji.html
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj w Naturze :)
      Dzięki za oTagowanie - na pewno zrobię odpowiedź :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja spotkałam się z nimi w Naturze, ale ceny były dość wysokie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!