Maskowanie włosów - Stapiz w natarciu.

Jak wiecie, maseczkomaniactwo obejmuje nie tylko używanie tych specyfików do twarzy, ale również rozszerza się na inne rejony ciała. 

Do włosów nie mam zbyt wielu kosmetyków, jednak dobra maseczka jest lekiem na całe zło.
Po przygodach z produktami L'Biotica postanowiłam przeszukać oferty innych producentów i znalazłam to cudo. Jest to Stapiz, Sleek Line, maska regenerująca z jedwabiem i wyciągiem z pestek słonecznika. Ja zapłaciłam 15 zł za 250 ml, ale na allegro litrowe opakowanie kosztuje ok. 30-35 zł (na pewno takie duże zakupię).



Skład jest całkiem przyjemny.
Regenerujące wyciągi z pestek winogron, proteiny jedwabiu, ekstrakt ze słodkich migdałów oraz cytrusów -  kiwi, pomarańczy, grejpfruta i jabłka. Oprócz tego substancje antystatyczne, wygładzające i nawilżające.


Maska zamknięta jest w plastikowym pudełku z nakrętką i wieczkiem zabezpieczającym.
Nie lubię zakręcanych opakowań oraz tego, że trzeba pakować łapkę do środka, ale zalety tego, co się kryje w opakowaniu skutecznie przysłaniają ten minus.

Maseczka ma zniewalający zapach. Zapach kosmetyków używanych w salonach fryzjerskich. Jest dość intensywny, ale moim zdaniem przyjemny i normalnie mogę wąchać tą maseczkę jak oszalała.


Konsystencja jest rzadka, ale nie spływa, nie skapuje na podłogę. Kosmetyk łatwo rozprowadzić na włosach - warto po nałożeniu przeczesać je grzebieniem o rzadko rozstawionych zębach.

Ja stosuję tą maskę raz w tygodniu. Tak samo jak maski L'Biotica, tak tą nakładam na wcześniej umyte i osuszone włosy, przeczesuję grzebieniem, robię koczek i zakładam czepek. Jeżeli maski używam poza kąpielą, to używam ciepłego ręcznika.

A teraz przejdę do działania tej maseczki, bo tej kwestii jesteście pewnie najbardziej ciekawe :)
Otóż maseczka działa cuda.  Już po pierwszym jej użyciu widziałam zmianę. Oczywiście na lepsze. Włosy po swobodnym wyschnięciu były miękkie, nawilżone i sypkie. Kosmyki są lśniące i delikatne. Grzebień gładko sunie między pasmami, które się nie plączą. 
Końcówki nie puszą się, są ujarzmione, gładkie. Maska nie powoduje obciążenia, nie przyspiesza przetłuszczania, ale co jest ważne - ja nie stosuję maseczek na skórę głowy, dlatego żadna maseczka czy odżywka jeszcze nie zaszkodziła moim włosom czy skórze. Po użyciu maseczki włosy są bardziej podatne na elektryzowanie, co jest troszeczkę denerwujące, ale da się przeżyć.

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z tej maseczki i na pewno kupię ją w większym opakowaniu, bo jest tego warta. 



14 komentarzy:

  1. nie znam, będę mieć na uwadze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować :) Ale proponuję najpierw kupić mniejsze opakowanie, albo zwąchać w sklepie, bo zapach jest dość mocny :)

      Usuń
  2. widziałam ostatnio serię SleekLine, ale była na tyle niedroga, że pomyślałam, że pewnie jest do niczego :) a tu takie cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SleekLine jest jeszcze zwiększająca objętość oraz do włosów blond :)

      Usuń
  3. Ja też na początku byłam zadowolona z tej maseczki, jednak po kilkunastu aplikacjach nie stwierdziłam żadnej poprawy kondycji włosów, wg mnie ta maseczka działa bardziej jak odżywka. Włosy rzeczywiście dobrze się rozczesują, ale nic poza tym :( Mimo średnich efektów zużyłam całe duże opakowanie. Więcej do niej jednak nie wrócę. Szukam dalej maseczki idealnej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zużyłam jej ponad połowę i na razie mnie nie zawiodła :) Pewnie jakbym rzuciła się na litrowe opakowanie od razu, to by mi zbrzydła :D I choć ta maseczka jest bardzo dobra, to też szukam kolejnej, chociaż do tej pewnie jeszcze nie raz wrócę :)

      Usuń
  4. hmmm taka też by mi się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest na mojej liście must have używałam u koleżanki zapach ma boski i włosy po niej są bardzo fajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma rzeczywiście świetny. Jak ją pierwszy raz wąchałam, to od razu pomyślałam o kosmetykach z salonu fryzjerskiego.

      Usuń
  6. Myślałam, że będzie pachnieć słonecznikiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie. Pachnie jak dla mnie typowymi kosmetykami fryzjerskimi.

      Usuń
  7. a jak wypada w porównaniu do Biovaxu? ja teraz mam tę wersję do włosów zniszczonych i jakoś niebardzo działa na moje włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Biovax używałam dwu maseczek - Latte i tej do włosów słabych i wpadających. Tej pierwszej depcze po piętach, za to drugą bije na głowę bez dwóch zdań :)

      Usuń
  8. Uwielbiam tę maskę, mam litrowe opakowanie :)) i kupowałam właśnie na allegro :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!