Babydream dla przyszłych mam - emulsja zapobiegająca rozstępom.

Jedno opakowanie już wykorzystane, drugie zaczęte i nasza współpraca idzie całkiem nieźle. 
A współpracuję przez ostatnie 5 miesięcy z Emulsją dla kobiet w ciąży Babydream. Cena to 11 zł/poj. 250 ml, a dostępna jest w Rossmanie.





 
Butelka jest w ślicznym, różowym kolorze, a dla dodatkowych zmysłów ma motylki :) Łatwo się otwiera, dziurka nie jest duża, więc nie ma ryzyka wylania dużej ilości, zwłaszcza że sama konsystencja kosmetyku jest gęsta, przez co wydajna. 


 
Opakowanie starczyło mi właśnie na 5 miesięcy bitego codziennego, wieczornego smarowania brzuszka. Jedna porcja wielkości mirabelki dokładnie pokrywa zwiększającą się powierzchnię :D Zapach mnie osobiście nie drażnił, ale wiem, że w pierwszych miesiącach ciąży ze względu na wrażliwość nosową, może wielu przyszłym mamom po prostu nie pasować i drażnić. Czuć słodkość w zapachu i utrzymuje się on długo na skórze.


Czy ta emulsja pomaga zapobiegać rozstępom? Odpowiem na to pytanie z punktu widzenia ciężarnej, choć wiem, że dużo kobiet niebędących w ciąży stosuje tą emulsję profilaktycznie lub jako balsam nawilżający.

Po codziennym smarowaniu brzuszka mogę stwierdzić, że pomaga, ale skłonność do rozstępów zależy od wielu czynników. Ja nie tyję gwałtownie, więc skóra też nie za bardzo ma możliwość szybkiego rozciągnięcia. Emulsję stosuję profilaktycznie, bo temat rozstępów praktycznie jest mi obcy - moja mama po dwu ciążach nie miała żadnych rozstępów i liczę, że mnie też ciąża łagodnie potraktuje - póki co nie mam tych brzydkich kresek.
Kosmetyk nie należy do gatunku szybko wchłaniających. Po użyciu trzeba odczekać ok. 15 minut z założeniem ubrania, toteż ja smaruję brzuszek wieczorem - a właściwie jest to rytuał wieczorny celebrowany przez męża :))
Skóra jest natłuszczona, nawilżona. Czuć na niej lekki film, ale sprawia on, że jest miękka i gładka. Skład jest bardzo dobry - olej ze słodkich migdałów, algi, witamina E. Żadnych parabenów, zapychaczy, silikonów to duży plus. 

Ja ze swojej strony mogę śmiało polecić ten kosmetyk, choć tak jak pisałam, skłonność do rozstępów zależy od wielu czynników, ale zawsze można skórze pomóc w zapobieganiu im :)



9 komentarzy:

  1. Szkoda, że nic nie działa na już istniejące (w sumie to niczego nie próbowałam). Mam rozstępy od 14 roku życia, albo i wcześniej...Po prostu za szybko urosłam, 162 w wieku 14 lat. I na jednej piersi też mam z tego powodu. Więc to nie jest tak jak wszyscy myślą, że się ktoś roztył jak baleron...:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam rozstępy na udach od rośnięcia i na piersiach :) Po prostu jedni mają do tego większe skłonności niż drudzy :) A spróbuj peelingować te miejsca (tzn. uda, bo piersi może raczej nie) i smarować takimi właśnie balsamami? Może to coś da. :)

      Usuń
    2. Nie przeszkadzają mi one jakoś bardzo, są ledwo widoczne. Poza tym od 14 urodzin minęło już 13 lat :) więc to już "zasiedziane" rozstępy :P

      Usuń
    3. No to rzeczywiście jak zasiedziane, to chyba nic ich nie ruszy. Ja tam się moimi nie przejmuję, taka natura, tak samo jak pomarańczowa skórka :D

      Usuń
  2. Słyszałam dużo dobrych opinii o nim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też słyszałam dobre opinie na temat tego kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może na fali zachwytu olejkiem, kupię i emulsję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też się smarowałam cudami:)a przy końcu i tak wywaliło:(
    przez doktorkę, która pochwaliła, że nie mam żadnego rozstępu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczę na geny - mama po dwu ciążach nie ma żadnych rozstępów, więc mam nadzieję, że mnie też ominą :D Chociaż jak będą to co mi tam :P

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!