Ziaja - maseczka z glinką różową.

Kiedy tylko dowiedziałam się, że Ziaja wypuszcza na nasz rynek serię maseczek z glinkami, chodziłam, szukałam i znaleźć nie mogłam. Pytałam w aptekach, sprawdzałam w Rossmannach, Naturach, Superpharm, hipermarketach... Dosłownie wszędzie - maseczki jak duchy - każdy słyszał, ale nie wie gdzie znaleźć. Aż pewnego razu przypadkowo zaszłam do Rossmanna i moim oczom ukazały się te maseczki: zielona, brązowa, żółta. Różowej i czerwonej brak. Tamte kupiłam, ale nadal szukałam tej z różową glinką - wszakże mam manię na punkcie moich rumianych policzków - ciągle szukam i testuję coraz to nowe kosmetyki, które miałyby pomóc mi je załagodzić.
Cierpliwość i poszukiwania me zostały nagrodzone i znalazłam tą maseczkę w Superpharm. Jako że miałam do wykorzystania poprzednie maseczki, ta grzecznie czekała na swoją kolej. I się doczekała. 
Maseczka z różową glinką Ziaja. Koszt ok.1.50 zł/7ml. Ja zapłaciłam 1,69 zł, ale w Rossmanie powinna kosztować mniej.
Opis i działanie macie na zdjęciu poniżej :)




A co ja o niej sądzę?

Maseczka starczyła mi na 3 razy - ja ją stosowałam tylko na policzki i to dość grubą warstwą. Zapach jest delikatny, nie drażniący, lekko kwiatowy. Kolor maseczki to pudrowy róż. Maseczka ma gęstą konsystencję, łatwo się ją rozprowadza na twarzy. Kosmetyk po dłuższym czasie zasycha na twarzy i tworzy lekką skorupkę - można mieć trochę problemu ze zmyciem, zwłaszcza na linii żuchwy, ale wystarczy więcej razy chlapnąć wodą. 




Czy maseczka działa?
Nie zaobserwowałam podrażnienia, większego zaczerwienienia po jej używaniu. Skóra była ukojona, wyciszona, a rumieńce leciutko bledsze. Kosmetyk nawilża skórę, jest ona gładsza, bardziej miękka i delikatniejsza w dotyku - aż chce się ciągle dotykać twarzy.
Moja ogólna ocena tej maseczki to dobry +. Warto ją kupić ze względu na cenę oraz to, że rzeczywiście zmiękcza i nawilża skórę.


Z serii maseczek Ziaja miałam wszystkie, oprócz tej z czerwoną glinką. Z prawie każdej (oprócz z zieloną glinką) byłam zadowolona - nie podrażniały, dobrze działały na skórę i miały cudne zapachy (z brązową glinką pachniała tak, że się chciało maseczkę zjeść, a nie nakładać na twarz :D)




7 komentarzy:

  1. Ja też jeszcze tej nie miałam ale na pewno zakupię:)
    Dziękuję za ostatni koment.zazdroszczę ci cieni inglot u mnie niestety ich nie ma:))*

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę ją wypróbować :). Coś krążę i krążę wokół tych glinek Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydałaby mi się. Jednak u mnie ciężko z maseczkami, koniecznie musze to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi akurat te maseczki z Ziaji nie przypadły do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię maseczki z Ziaji i bez wahania wkładam je do koszyka w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne są te maski, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!