Serum Avon na zniszczone końcówki - "cudowny" bubel kosmetyczny.


Ten kosmetyk kupiłam ze względu na pompkę, która pasowała do buteleczki podkładu Revlon Color Stay. Jednak jak już mam w swojej kosmetyczce jakiś produkt, to staram się go wykorzystać do końca. Tu, nie-stety nie dałam rady.  Dużo z Was o nie pytało, więc postanowiłam napisać recenzję. Raczej negatywną. 

Pełna nazwa kosmetyku: Avon, Advance Techniques, Daily Shine Dry End Serum (Serum na zniszczone końcówki)
Pojemność 30 ml/cena ok. 15 zł.
Dostępność: konsultantka Avon, allegro, stoiska Avon

Serum Avon



Skład

Opis działania i sposób użycia

Nie za bardzo lubię takie płynne kosmetyki do włosów (uraz po Jedwabiu Biosilk), więc do tego też podchodziłam z bardzo dużym dystansem. Końcówki moich włosów nie są zniszczone (nie pamiętam, kiedy ostatnio używałam prostownicę i suszarkę), ale przesuszone. Myślałam, że uda mi się zużyć te 30 ml produktu, jednak przez to, co zrobił z moimi włosami, stwierdziłam, że nie miałam chyba w swojej "karierze" tak dennego, niedobrego, koszmarnego kosmetyku.

Opakowanie poręczne - szklana buteleczka z pompką - choć mogło by być plastikowe. Buteleczka może się wysunąć z ręki i skończyć swój żywot rozbita na kafelkach. Nie użyłam ani razu pompki z tym serum, więc nie mogę się wypowiedzieć o ilości dozowanego kosmetyku (mogę powiedzieć, że nie mam z nią żadnego problemu podczas aplikowania podkładu, więc myślę, że z bardziej płynną konsystencją też by dawała radę). 

Konsystencja jest płynna, oleista - bez pompki wylewałam na dłoń ilość odpowiadającą wielkości orzecha laskowego. Pocierałam dłoń o dłoń, lekko ugniatałam wilgotne włosy i delikatnie pocierałam je między dłońmi. Następnie przeczesywałam grzebieniem o szeroko rozstawionych ząbkach i włosy związywałam gumką. Zapach produktu jest standardowy dla tego typu kosmetyków - czuć wyraźnie alkohol. Włosy po wysuszeniu (ja pozwalam schnąć im swobodnie) nadal pachniały serum, ale już bez tego "alkoholowego smrodku". 

W składzie jest duża ilość silikonów, które to właśnie sprawiają, że włosy są gładkie, lśniące i "uleczone" - czyli efekt placebo, a tego nie chcę. Po użyciu włosy były widocznie wygładzone, miękkie w dotyku, sypkie, ale w rzeczywistości wysuszone - silikony i wypełniacze dają złudne wrażenie ślicznych i gładkich włosów. Takie uczucie zadbania jest tylko zaraz po ich wysuszeniu i do połowy następnego dnia. Włosy nie wyglądały na nieumyte - co w przypadku używania tego typu kosmetyków może mieć miejsce. Nie zwiększało się również ich przetłuszczanie, więc nie musiałam ich codziennie myć (zwykle myję co 2 dni). Dzięki temu produktowi moje włosy stały się jeszcze bardziej suche i zniszczone. Nie lubię kosmetyków, które muszę stosować ciągle, aby było widać zmianę na plus.

Moim zdaniem ten kosmetyk jest zbędny. Ja nie kupiłabym go ponownie, bo drugi raz zawiodłam się na "cudzie", który okazał się totalnym niewypałem. 
Zostanę przy maskach i olejowaniu :)

10 komentarzy:

  1. nie lubię produktów do włosów z Avonu...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam, używam od dawna i lubie :) mi pomaga

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię tego serum:))

    OdpowiedzUsuń
  4. A tyle osób chwali ten produkt. Jeżeli go kupię to chyba tylko ze względu na pompkę- mam w planach kupno Revlon Colorstay i czytałam, że ta pompka pasuje idealnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak widać serum ma zwolenniczki i przeciwniczki. Dla mnie kosmetyk może w ostateczności nie działać, nie dawać efektu, ale jeżeli działa niekorzystnie, to bez skrupułów wyrzucam go do śmietnika :D
    Zoila Jeżeli dla pompki chcesz kupić, to bierz śmiało. A nuż będzie to serum dobre dla Twoich włosów? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bardzo lubie ten produkt, uzywalam juz druga buteleczke, ale własnie cos mi zaczyna swiatac ze sa dziwnie suche takie jak siano przy koncówkach, niestety mam problem z rozdwajaiem sie włosów, jak tlyko pokrece na lokówce to sie cud u mnie dzieje, ładnie pachnie u mnie jest ok

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jakoś w ogóle nie ufam avonowi i oriflame jeżeli chodzi o produkty do włosów :) wolę zdecydowanie coś innego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawniej używałam to serum, teraz już bym nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie takiej recenzji szukałam, żeby się podbudować :D Wszyscy tak się tym serum zachwycają a ja właśnie się zastanawiam jak ja ten bubel zużyję... Kupiłam ze względu na pompkę do Colorstaya ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!