Na ratunek maść oliwkowa.

Nie zawsze będąc na dworze smaruję usta ochronną pomadką, więc czasem są one spierzchnięte. Jako kosmetyk ratunkowy używałam maść z witaminą A, która sprawuje się pod tym względem bardzo dobrze, ale aktualnie ją odstawiłam na czas ciąży. Maść oliwkową stosowałam już wcześniej (aktualnie została ona zdenkowana), więc ponownie wylądowała w mojej podręcznej kosmetyczce.

Pełna nazwa tego kosmetyku to Maść oliwkowa - naturalny regenerujący opatrunek Ziaja.
Koszt - ok. 5 zł. Pojemność - 20 ml. Można ją kupić w Drogerii Natura. Pierwsze, co od razu się rzuca w oczy to wielkość tubki i wielkość kartonikowego opakowania - marnotrawstwo papieru - tubka jest mniejsza od pudełeczka o ok. 5 cm !


Tubka




Kartonowe opakowanie
Skład
Składniki czynne
Sposób użycia
Konsystencja

Opakowanie jest w miarę poręczne - tubka z nakrętką, chociaż otwarcie mogłoby być otwierane. Ja kosmetyk aplikuję albo prosto z tubki (nie używa jej nikt więcej :) ) lub na palec i wtedy smaruję nim usta. Szkoda, że nie ma aplikatora takiego jak w błyszczykach czy Carmex - nakładanie stałoby się łatwiejsze ;)
Maść ma konsystencję wazeliny i tak też wygląda - dodano do niej olej z oliwek, lanolinę, olej z makadamii - jest bardzo wydajna. Jej tłustość nie każdemu przypadnie do gustu. Kosmetyk łatwo się rozprowadza, nie znika szybko z ust, a jedynie rozmazuje się podczas mówienia dookoła nich, co w przypadku aplikacji w zaciszu domowym w ogóle mi nie przeszkadza. Zaletą jest brak wyczuwalnego zapachu - maść nie pachnie.
Ja stosuję ją tylko na usta i nie wypowiem się, czy działa na szorstką skórę jak obiecuje producent. Wieczorem nakładam warstwę, grubą lub cieńszą - w zależności od potrzeby i rano budzę się z miękkimi i gładkimi wargami. Kosmetyk pomaga regenerować spierzchniętą skórę warg - popękane skórki są zaleczone a suchość znika. Myślę, że ten kosmetyk sprawdzi się także przy podrażnionej skórze nosa (np. przy katarze).


Moim zdaniem ta maść jest warta wypróbowania. Ja aktualnie jestem "na nią skazana" ;) i wiem, że na pewno mi pomoże w pielęgnacji ust :) 


Od kiedy zaczęły mi szybko rosnąć paznokcie, jakoś nie mogę się zebrać do ich pomalowania. Tyle lakierów, tyle kolorów, tylko weny na ich użycie brak :/ Dziś chyba jednak przełamię ten okres i wykorzystam któryś lakier :) Oczywiście jak zwykle wrzucę zdjęcia :)


Pozdrawiam, 



3 komentarze:

  1. często przechodziłam obok półki z tą maścią i nigdy się nie skusiłam, nie wiem czemu. maść z wit. A na usta? nie wiedziałam nawet, że tak można. wypróbuje dziś, bo czuje niesamowicie irytujące ściągnięcie skóry na ustach, a tisane już nie pomaga :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nigdy tej maści, ale wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Własnie finiszuję oliwkowy balsam do ust :) Jest ok, chociaż nie odpowiada mi jego smak, a ja nie umiem uniknąć "zjedzenia" odrobiny kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!