Moja pielęgnacja dłoni i paznokci.

Kolejny post z cyklu "Moja pielęgnacja" :)

Tym razem padło na dłonie i paznokcie.

Zacznę może od tego, że nigdy nie obgryzałam paznokci - zawsze chciałam mieć piękne, mocne i długie :D Nie miałam tendencji do rozdwajania, ale czasami mi się łamały i to zawsze kiedy "wyhodowałam" je dość pokaźne - jeden poszedł i chcąc nie chcąc, resztę piłowałam do równej długości. Ze złością oczywiście :)
Moje paznokcie rosły dość szybko i jedynie w stanach "pogorszenia ich jakości" oraz przy zwiększonym wypadaniu włosów, brałam tabletki ze skrzypem polnym i pokrzywą, co również dawało przyspieszenie ich wzrostu i wzmocnienie.

Teraz, póki co, na moje paznokcie nie mogę narzekać. Nie łamią się jakoś straszliwie, nie rozdwajają i zauważyłam, że będąc w ciąży rosną jak szalone.



Oprócz preparatów "łykanych" stosowałam i stosuję różne odżywki czy serum, najczęściej Wibo Lovely. 
Jednym takim głównym kosmetykiem, który mogę śmiało polecić jest Serum wzmacniające z wapniem i wit. C. Ja podczas stosowania tego serum nie malowałam paznokci, ponieważ przed nałożeniem lakieru trzeba zmyć kosmetyk z paznokci. Nie jest to odżywka w lakierze - kosmetyk wchłania się w płytkę. Paznokcie stały się mocne i szybko rosły.

Stosowałam go jako bazę pod lakier, żeby barwnik nie zażółcił płytki. Dzięki temu moje paznokcie również stały się mocniejsze i nie łamały się szybko. 

Aktualnie używana odżywka to ostatnio kupiona Silnie regenerująca odżywka. Niestety, nie ma jej jeszcze w katalogu KWC. W składzie jest keratyna, która dodatkowo sprawia, że paznokcie nie łamią się, nie rozdwajają i są twardsze.
Ją również stosuję jako bazę pod inne lakiery. Ma piękny kolor - lekko perłowy i noszona samodzielnie wygląda jak zwykły lakier. Nie zmienia jednak koloru lakieru naniesionego na nią.


Jeżeli moje paznokcie są "bardziej zmaltretowane" sprzątaniem, myciem naczyń, to reanimuję je dzięki olejkowi rycynowemu. Taką kurację stosuję co około tydzień. Zmywam lakier, odżywkę, czy to, co mam akurat na paznokciach, a następnie palcem nakładam na każdy paznokieć malutką kropelkę olejku i wcieram go dokładnie w płytkę i skórki wokół, prawie aż do pierwszej kostki :D
Płytki są natłuszczone i zdrowiej wyglądają.


Nie używam żadnych preparatów do usuwania skórek - ja je odsuwam podczas kąpieli paznokciem kciuka :D
Do skracania paznokci używam jedynie papierowych pilników o różnych grubościach. Zauważyłam też, że regularne piłowanie przyspiesza wzrost paznokci oraz sprawia, że są mocniejsze. Nie stosuję polerki, choć moje paznokcie nie są równej powierzchni.  

To pilniki, które używam.
Pierwszy z lewej już jest mocno wysłużony, ale i jego lubię najbardziej używać. Ma dwa rodzaje grubości ziarenek - grubsze idealne do pierwszego spiłowywania, a mniejsze do opiłowywania brzegów. Kupiłam go ok. 3 lata temu na allegro przy okazji zakupów ozdób i cyrkonii.
Środkowy pilnik uważam za dobry. Też ma dwie grubości, ale te są już dużo większe i grubsze - ten pilnik jest dobry do piłowania tipsów i twardych paznokci. Kupiłam go w sklepie Wszystko po.. za całe 2 zł :)
Ostatni, z For Your Beauty Rossmann, uważam, że jest najgorszy. Drobinki po miesiącu już się starły, więc myślę, że cena ok. 7 zł za miesiąc używania jest nieadekwatna do jakości.


Moja pielęgnacja dłoni też nie jest jakaś specjalna :) Na szczęście natura obdarzyła mnie mało problematyczną skórą na dłoniach, więc do codziennej pielęgnacji wystarcza mi dobry krem nawilżający. Jedynie po sprzątaniu muszę zaaplikować na dłonie bardziej konkretny kosmetyk.

Aktualnie używam Glicerynowego kremu do rąk nawilżająco-wybielającego Cztery Pory Roku o zapachu cytrynowym.


Podwędziłam go mamie, która to miała kilka rodzajów tego kremu (m.in. wersję aloesową i o zapachu pomarańczy i czekolady). 

Konsystencja kremu nie jest mocno gęsta.


Zapach cytryny nie jest praktycznie wyczuwalny. Jak możemy przeczytać na opakowaniu, krem ma się szybko wchłaniać i zmiękczać naskórek.
Wczoraj sprzątałam, większość prac wykonywałam w rękawiczkach, które w środku miały talk i dłonie stały się suche. Po wieczornym nałożeniu na dłonie krem częściowo spełnił swoje zadanie. Nie wchłonął się szybko, a ja nie lubię mieć klejących dłoni. Dłonie jednak były w małym stopniu nawilżone i gładkie. "Zmęczę go", bo nie lubię wyrzucać kosmetyków, ale wiem, że ja sama go nie kupię - nie przypadł mi do gustu.

Do wykorzystania w mojej szafce kosmetycznej czekają dwa kremy Isana - z oliwą z oliwek oraz  z olejem arganowym. Ciekawa ich jestem, zwłaszcza że balsam z oliwą z oliwek Isana uważam za bardzo dobry (recenzja moich balsamów do ciała niebawem na blogu). 

Mam do Was prośbę - czy mogłybyście polecić mi dobry korektor pod oczy, który zakryje dość pokaźne fioletowe i sine cienie? Zastanawiam się nad ArtDeco w pisaku ( ArtDeco Perfect Teint Concealer) oraz Bobby Brown (Creamy Concealer). A może macie inne typy, których używacie. 
Serdecznie dziękuję za wszystkie propozycje :)

Pozdrawiam


2 komentarze:

  1. ale masz piękne paznokcie!

    Co do korektorów to ja jestem wierna jednemu specyfiku- dermacol :)
    Ale testuję różne i niedługo u mnie będą recenzje i zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mallene Mi wydaje się, że Dermacol jest za ciężkim kosmetykiem pod oczy :) Czekam w takim razie na recenzje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!