Revlon colorstay - małe udogodnienie.

Tak jak obiecałam, przy okazji recenzji podkładu Revlon Colorstay, pokażę Wam mały patent, który ułatwia jego używanie.
Zacznę od recenzji.



Szukałam kryjącego podkładu, który nie będzie tworzył maski, nie spowoduje powstawania nieprzyjaciół oraz ochroni moje rumiane policzki w czasie zimy.
Przeglądając wizażowy KWC natknęłam się właśnie na Revlon colorstay. Nie lubię kupować podkładu, który okaże się bublem, nie będzie pasował kolor lub znajdę jakiś inny minus, dlatego wolę najpierw przetestować kosmetyk, który jednak będzie na mojej twarzy praktycznie cały dzień. 
Na policzkach mam skórę suchą, strefa T czasem jest tłusta, a czasem normalna, więc wybrałam podkład do skóry suchej i normalnej (dry & normal), który ma SPF 15 - duży plus w ochronie skóry.
Nie chcąc kupować w ciemno być może pasującego odcienia, których to zresztą Revlon ma dużą ofertę, udałam się do perfumerii Douglas i poprosiłam o dwie próbki odcieni, które powinny być jak najbardziej zbliżone do kolorytu mojej skóry - były to 150 Buff oraz 180 Sand Beige. 
Przy okazji porównałam ceny w perfumerii z tym z allegro. Różnica kolosalna. W Douglas podkład kosztuje 70 zł, na allegro z przesyłką można go kupić już za 35-40 zł, tak więc w cenie jednego z perfumerii, mamy dwa z allegro.
Przetestowałam oba kolory i wybrałam 150 Buff - prawie idealny odcień mojej skóry. Sand Beige był zbyt żółty i widocznie się odznaczał.


Kupiłam zatem na allegro jedną buteleczkę rok temu. Używałam go w czasie zimy i muszę powiedzieć, że sprawdził się świetnie, a mam go jeszcze połowę i pewnie do końca zimy go zużyję. Trzeba pamiętać, aby używać go oszczędnie, bo przy nałożeniu zbyt dużej ilości stworzy piękną maskę.
Kosmetyk przed każdym użyciem należy porządnie wstrząsnąć, żeby był dobrze zmieszany, a co za tym idzie, będzie lepsze krycie i rozprowadzanie. Produkt łatwiej nałożyć na skórę wcześniej pokrytą kremem, w przeciwnym razie może delikatnie wysuszyć skórę i podkreślić skórki.
Podkład należy nałożyć w mniejszej ilości, po czym szybko go rozprowadzić na skórze - w przeciwnym razie zastygnie i trudno będzie to zrobić. A przecież zawsze można dołożyć ewentualnie kolejną warstwę niż męczyć się z roztarciem jednej, ale za to grubszej.
Ja podkład nakładam na dwa sposoby:
Aby uzyskać delikatniejszy efekt używam syntetycznego płaskiego pędzla. Rozprowadzam nim kosmetyk na skórze, a później dokładnie rozcieram palcami granice i załamania.
Kiedy chcę uzyskać większe krycie, podkład nakładam samymi palcami, delikatnie wklepując i rozsmarowując na zmianę. 
Podkład dokładnie zakrywa rumiane policzki, mniejsze krosteczki czy inne małe niedoskonałości. Z większymi nie-przyjacielami sobie nie poradzi, a w każdym razie przy nałożeniu na nie dużej ilości warstw w celu zakrycia, będą one jeszcze bardziej widoczne. Podkład wytrzymuje cały dzień, nie zostawia śladów na ubraniu i nie zbiera się w załamaniach.


Pojemność to 30 ml. Jedyny minus tego kosmetyku jest taki, że nie posiada on pompki. Ale dla chcącego nic trudnego.
Wystarczyło kupić Serum na zniszczone końcówki Avon


 Buteleczka posiada pompkę, która jest idealna do opakowania RC. Dokładnie umyłam pompkę, ponieważ serum jest mocno alkoholowe i tłuste (recenzję tego produktu również umieszczę na blogu), a następnie przełożyłam ją do buteleczki z podkładem. 


Dzięki tej pompce nie muszę już wylewać podkładu na dłoń, a co za tym idzie, nie marnuję go i używam oszczędniej.


Cena serum to ok. 17 zł. Ten kosmetyk również zużyję, mimo że moje doświadczenia z takimi płynnymi, włosowymi kosmetykami nie są zbyt miłe (m.in. jedwab BioSilk)

Odcienie RC do skóry mieszanej i tłustej (Combination & Oily Skin) oraz suchej i normalnej (Dry & Normal Skin). Nazwy są te same, ale odcienie się różnią - te do skóry mieszanej i tłustej są ciemniejsze.
              
110 Ivory
150 Buff
180 Sand Beige
200 Nude
220 Natural Beige
240 Medium Beige
250 Fresh Beige
300 Golden Beige
310 Warm Golden
320 True Beige
330 Natural Tan
340 Early Tan
350 Rich Tan
360 Golden Caramel
370 Toast
380 Rich Ginger
410 Cappucino

Dziękuję za komentarze i odwiedziny.

Życzę udanego weekendu pełnego słońca, bo dziś prawie przez cały dzień w Gdańsku padało. 
Czuć już zimę w powietrzu :)

Pozdrawiam


6 komentarzy:

  1. Nie wpadłam na przełożenie pompki... Jednak jestem durna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie ten podkład, ale dobija mnie brak atomizera, świetnie to wymyśliłaś, tylko ,że śmiesznie to wygląda :P Pozdrawiam!
    www.beauty-fresh.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zoila wszystko przed Tobą :) Jak posiadasz podkład i serum, to naprawdę polecam taką kombinację - od razu używanie staje się przyjemniejsze :D
    MariannaMartyna rzeczywiście śmiesznie wygląda, ale czego się nie robi dla ułatwienia używania :D
    Caathy trzeba sobie jakoś radzić, skoro producent nie chce nam życia ułatwiać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. używałam długo tego podkładu:) miałam właśnie sand beige ;) faktycznie jest to świetny podkład o ile nie jeden z lepszych:) ale z czasem stwierdziłam, że dla mnie jest za ciężki bo potrzebuje jedynie wyrównania kolorytu więc dalej szukam idealnego podkładu;)
    świetny patent z tą pompką ;) miałam gdzieś buteleczkę po tym serum do końcówek avonu, ale oczywiście nie wpadłam na taki pomysł;)
    http://shpcdream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Shopaholic dream Rzeczywiście ten podkład jest świetny, ale bardzo gęsty i ciężki - nie każdej może to pasować :) Ja na razie nie szukam kolejnego podkładu - tego mam jeszcze połowę, więc zużyję go w czasie zimy i dopiero później poszukam następcy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!