Kreska, kreseczka...

Ten produkt nie mogę inaczej określić jak must have każdej kosmetoholiczki i nie tylko. Eyeliner. Ja długo szukałam takiego, który byłby odpowiedni dla takiej "kreskowej" amatorki jak ja. 

Wypróbowałam już Eyeliner w kałamarzu My Secret, ale tak mnie uczulił, że miałam spuchnięte powieki i oczy jak królik po przepiciu :D Co do samej jakości, to nie była powalająca. Rzadka konsystencja sprawiała, że prześwitywała powieka i trzeba było dwa razy nakładać produkt. Nie byłam z niego zadowolona i bez żalu wyrzuciłam go do kosza.

Zdjęcie pochodzi z KWC Wizaż.



Kolejny był Eyeliner w kałamarzu Wibo. Podeszłam do niego z rezerwą po poprzedniku. Ten również nie przypadł mi do gustu. Konsystencja jest już mniej rzadka od tego z My Secret. Kreska lekko się rozmazuje i nie dałam rady precyzyjnie namalować kreski. Plusem jest cena - ok. 6-7 zł. Oddałam cioci i okazało się, że jest z niego zadowolona.

Zdjęcie pochodzi z KWC Wizaż.


I wreszcie znalazłam ten, który jest świetny.

Jest to Wodoodporny eyeliner w żelu Essence w odcieniu 01 Midnight in Paris (czarny). Cena to ok. 12 zł/3 ml. Kosmetyk umieszczony jest w szklanym słoiczku. Minusem jest to, że eyeliner nie ma żadnego zabezpieczenia przed otwarciem - wystarczyłaby przezroczysta folia, wtedy do słoiczka nie wędrowałyby "paluchy klientek" i sam produkt by nie wysychał po "przypadkowym" otwarciu w drogerii. 


 Konsystencja jest kremowa i przypomina mi pastę do butów :D Łatwo rozprowadzić produkt na powiece - pędzelek doskonale sunie po skórze. Eyeliner nie kruszy się, nie rozmazuje, nie odbija pod łukiem brwiowym.Kreska wychodzi praktycznie idealna. Kosmetyk szybko schnie na skórze i jeżeli kreska nam się nie uda, to szybko trzeba zmyć błąd. 


Trudno może być usunięciem tego cudu. Mój patent jest taki: patyczek kosmetyczny moczę w oliwce dla dzieci i delikatnie zmywam kreskę z powieki - tak robię kilkukrotnie, aż zmyję cały produkt z powieki oraz z przestrzeni między rzęsami. Następnie stosuję wodę micelarną Isis Pharma i cała powieka jest dokładnie oczyszczona.
Bez dwóch zdań określam ten kosmetyk jako KWC. Warto go wypróbować, zwłaszcza że cena jest zachęcająca, a podobny, żelowy eyeliner Bobby Brown kosztuje ok. 90-100 zł.


Jak widać na załączonym zdjęciu kreska wygląda świetnie, nie ma prześwitów czy rozmazania.


Ja do nakładania eyelinera używam tego pędzelka z zestawu pędzli LancrOne (ich recenzja również niebawem znajdzie się na blogu). Łatwo nim namalować precyzyjną kreskę, włosie nie wygina się zbyt mocno, ale nie jest też twarde - idealne w sam raz :D

Pozdrawiam ciepło


6 komentarzy:

  1. Mnie też po eyelinerze z MS piekły oczy. Wibo jeszcze nie miałam, podobnie jak żelka Essence. Ale mam ochotę na któryś z nich.
    Bardzo ładna kreska

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim przypadku wibo sprawdza się świetnie i jeżeli chodzi o eyelinery w pędzelku to nie ma sobie równych :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też miałam ten z wibo i był fatalny :/ porażka normalnie, nic sie nie dało namalować nim..

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam eyeliner Essence w kolorze brązowym i nie jestem z niego zadowolona. Jak dla mnie jest ciężki w rozprowadzaniu, suchy, a najgorszy jest zapach. Moim ulubieńcem póki co jest Catrice, który ma lepszą konsystencję, bardzo głęboki kolor i zdecydowanie lepiej się go nakłada. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bloGosia Zastanawiałam się nad wyborem między Essence i Catrice, ale w mojej Naturze nie było jeszcze szafy Catrice i wybór padł na ten z Essence. A co do konsystencji - może zależy ona od koloru. Słyszałam, że np. fioletowy też jest trudny w rozprowadzaniu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ~~Lila~~ Ja nie potrafiłam nim na początku porządnie operować, z czasem coraz lepiej mi szło, ale to nadal nie było to, czego oczekiwałam. I wtedy nabyłam ten cudny eyeliner Essence :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!