Lip Smacker Bubble Gum

W sobotę zajrzałam do Superpharm z zamiarem skorzystania z dwóch kodów zniżkowych spośród 14-stu mi dostępnych. Wybrałam zniżki na balsam do ust Lip Smacker (33%) oraz na szampon wzmacniający Pharmaceris, (zamiast 23,99 zł zapłaciłam 15,45 zł) :)

Gdy stanęłam przed wieszaczkami, gdzie wywieszone były wszystkie Lip Smackersy, to dostałam oczopląsu. Smaki są różne - przeróżniaste :D Fanta pomarańczowa, winogronowa, Coca Cola Cherry, Wata cukrowa, Arbuz... Czego tylko dusza zapragnie - błyszczyki, balsamy w sztyfcie... Szkoda, że zniżka, którą posiadałam, obowiązywała na balsamy do ust w sztyfcie, więc tylko na nich się skupiłam.

 
 




















Lip Smacker, który ja wybrałam jest o smaku gumy balonowej. Jego waga to 4 gramy. Balsam jest w formie sztyftu (podobny do sztyftów m.in. Sephora Yes To Carrots lub Avon Care). Nie dajmy się jednak zwieść opakowaniu - jeżeli odchylimy delikatnie naklejkę od dolnej strony, ujrzymy, że jest około centymetra wolnej przestrzeni, czyli w tym miejscu mógłby być jeszcze balsam. Po wykręceniu całego sztyftu, trudno go potem znów "wkręcić" do środka. Ważność kosmetyku od jego pierwszego użycia to 24 miesiące.

Pierwsze wrażenie po użyciu - pozytywne. Zapachem i smakiem Lip Smacker przypomina różową gumę dla dzieci Orbit. Wypisz, wymaluj, jakbym akurat ją żuła :D Od razu naniosłam balsam na usta - produkt dobrze się rozprowadza, gładko "ślizga się" po wargach. Nie nadaje się jednak na spierzchnięte oraz wysuszone usta, ponieważ podkreśla suche skórki. Balsam nie zostawia żadnego koloru, nie ma drobinek. Ja mam uczucie, jakbym usta posmarowała zwykłą wazeliną, tylko "smakową". Po pewnym czasie jednak zapach i smak gumy się ulatniają, a pozostaje jedynie chemiczny, niezbyt przyjemny, posmak. Sam produkt "znika" z ust po ok. pół godzinie - nie są zbytnio nawilżone i trzeba kilkukrotnie go na nie nakładać.



Jestem średnio zadowolona z tego produktu. Może w przyszłości (jak będę w posiadaniu kuponu zniżkowego) się skuszę na kolejny wariant smakowy, ale póki co, to ten jeden sztyft mi wystarczy.

Kupiłam jeszcze cztery maseczki do twarzy dwie z Dax Cosmetics oraz dwie z Lirene, ale o nich napiszę później.

Wczoraj wieczorem, do pochrupania przy filmie, zrobiłam paluszki serowe z ciasta francuskiego :) Bardzo pyszne "danie" i bardzo sycące :D Do tego dobre wino dla męża i dobry film, więc wieczór nam się udał wyśmienicie :)
Pozdrawiam ciepło w to deszczowe popołudnie ;*


1 komentarz:

  1. Hejka boskaa..;)) xD
    Posiadam Lip Smackersa o smaku waty cukrowej..
    Jest super.! Mam jeszcze fantę..Też fajna..
    A blog b. mi się podoba..<33

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Na pytania odpowiadam pod tym samym wpisem.
Nie spamuj, nie zostawiaj linku do swojego bloga - jeżeli skomentowałaś wpis, to na pewno do Ciebie zajrzę.

Zdjęcia i tekst na blogu są mojego autorstwa. Pamiętaj o ustawie dot. prawa autorskiego.
Jeżeli chcesz wykorzystać zawartość bloga - napisz!